Kerr: Sen się skończył, jesteśmy w prawdziwej NBA

19/11/2018
fot. Ethan Miller

Golden State Warriors ponieśli właśnie trzecią porażkę z rzędu i można powoli mówić o małym kryzysie. Steve Kerr jest świadom wyzwań, jakie się przed nim pojawiły.

Kerr musi poradzić sobie z największym kryzysem w swej trenerskiej karierze. Do tej pory wszystko szło świetnie, niemalże idealnie. 3 mistrzostwa w przeciągu 4 lat, masa pobitych rekordów w tym 73 zwycięstwa w sezonie regularnym, skład rodem z NBA 2k. Jasne, porażka w Finałach 2016 była bardzo rozczarowująca, ale dzięki temu Dubs zgarnęli Duranta i wygrali kolejne dwa pierścienie.

Kerr oczywiście miał ogromny udział w zbudowaniu tej maszyny, lecz miał też dużo szczęścia. Teraz ten koszykarski raj, zaczyna powoli wyglądać jak normalna drużyna. Wciąż szalenie utalentowana, ale zmagająca się z problemami koszykarskich śmiertelników.

Sponsor serwisu

Kontuzje Curry’ego i Greena. Kłótnia Draymonda i Duranta. Co najwyżej średnia dyspozycja kluczowych zmienników (Iguodala i Livingston). I przede wszystkim trzy porażki z rzędu i 4 w ostatnich pięciu meczach. Czy to najtrudniejszy okres w złotej erze GSW?

“Zdecydowanie tak. Ale żyłem jak we śnie przez ostatnie 4,5 roku. To było jak w bajce, te ostatnie cztery lata. To zdecydowanie najtrudniejsze chwile, jakie przeżywaliśmy.”

“Tak wygląda prawdziwa NBA. Nie byliśmy w niej przez ostatnie kilka lat. Żyliśmy w bajce. Teraz zatem napotkaliśmy prawdziwe przeciwności i musimy stawić im czoła.”

Czy to oznacza początek końca dynastii? Stephen Curry zapewnia, ze nie pozwoli, żeby jakaś tam sprzeczka miała zniszczyć tą drużynę. Musi jednak jak najszybciej wrócić do gry, bo bez niego produktywność zespołu leci na łeb na szyję.

Oczywiście, każdy w zespole Mistrzów jest spokojny. Łączy ich jeden cel i jest nim tytuł. Pokazali już w zeszłym sezonie, że na czas playoffów potrafią włączyć wyższy bieg, lecz ostatnio uśmiechnęło się do nich szczęście w meczu numer 7. Teraz wcale nie musi tak być.

Wszyscy, którzy mieli okazję tego doświadczyć potwierdzają, że trzeci sezon z rzędu zakończony tytułem jest trudniejszy niż dwa pozostałe razem wzięte. Steve Kerr musi to wiedzieć. Musi także pamiętać, że dla części drużyny to już piąta kolejna wyprawa po pierścień.

W każdej z nich Dubs świetnie się bawili i tworzyli rodzinę. To nie jest drużyna, która rodziła się w wielkich bólach. Pytanie, czy poradzą sobie z pierwszymi poważnymi kryzysami wewnątrz zespołu, czy w kwietniu nie powrócą kłótnie dotyczące oddania ostatniego rzutu.

Źródło: Youtube.com/MLG Highlights

Kopiuj link do schowka