Z Kanciapy MSG #11| Gościnna wizyta w starych progach…

05/01/2017
madison square

Dziękuję za ponowne zaproszenie! Widzę, że moją pakamerkę przerobiono już w całości na graciarnię. Jednak poprawiono standard tego miejsca. Żarówka wymieniona, stołeczek naprawiony, pleśni na ścianach już nie ma prawie wcale i pozbyto się świętych relikwii. A może pomyliłem numery nad drzwiami i trafiłem nie tam, gdzie trzeba? Drewniany skobelek został wymieniony na zamek, więc mogłem się trochę pogubić.

Zaraz coś sprawdzę. Na siedemnastej cegle od prawej strony, na lewo od drzwi powinno być wydrapane „Frank Isola kuca przy sikaniu”. Odsunę tylko te pudełka z koszulkami Landry’ego Fieldsa i zaraz sprawdzę.

Ooo jest. To ta kanciapa. Jednak cóż to za kartka leży na taboreciku? Jakieś pytania odnośnie Knicks?

1. Knicks wyglądają zdecydowanie lepiej niż w poprzednim sezonie, ale czy to jest taka gra jakiej mogliśmy się spodziewać po tym zespole?

Skład w lecie był zmontowany na już i na teraz. Phil Jackson widocznie chciał zapewnić Melo namiastkę walki o coś więcej niż pierwsza runda play-off’s. Sprowadził zatem Derricka Rose’a, Joakima Noah, Courtneya Lee oraz kilku ciekawych zawodników z Europy. Rose schodzi po sezonie i miał uchronić Knicks przed przepłaceniem rozgrywającego podczas finansowej bonanzy. Pierwszy wybór – Mike Conley  – został wierny Grizz. Zatem trzeba było wdrożyć w życie plan B. Derrick jest takim planem i ma on swoje konsekwencje. Noah miał być idealnym centrem pod „trójkąty” jednak tych jest tyle, co Sasza Vujacic napłakał. Jest to jeden z najgorszych kontraktów podpisanych w lecie. Lee robi to, co do niego należy. Łata dziurę w obronie na obwodzie (na miarę swoich możliwości) i dokłada trójkę (46.5% drugie miejsce w lidze). Resztę dopełnia starszy Melo, Łotysz oraz ludzie z ławki pod dowództwem Brandona Jenningsa.

Początkowy terminarz nie należał do najtrudniejszych. Udało się wyrwać kilka zwycięstw ważnym rywalom, również walczącym o play-off’s, oraz przekształcić MSG w twierdzę, gdzie przyjezdnym trudno się wygrywa. Nie tak dawno Knicks rozsiadali się na trzecim miejscu w konferencji. W chwili kiedy piszę te słowa, mają sześć porażek z rzędu i są poza pierwszą ósemką. Jest to obecnie najdłuższy streak przegranych w lidze. Styczeń wydaje się jeszcze łatwiejszy niż grudzień. Siła ognia jest. Brakuje defensywy. Jak każdy wie Phil oddelegował Kurta Rambisa do zajęcia się obroną. W pewnym momencie zaczęło to nawet dobrze wyglądać. Ostatnio jednak takie Orlando Magic bez swojego najlepszego strzelca było w stanie załadować 48% rzutów za łuku. Mówimy o zespole, który normalnie trafia 33% za trzy. Pod koszem jeszcze to jakoś wygląda, jednak im dalej od pomalowanego – tym gorzej.

Reasumując i odpowiadając na pytanie: atak mieści się w środku ligowej średniej (107.5 Off Rrg) natomiast obrona to dno (110.6 Def Rtg). Przed sezonem oczekiwano walki o 8-7 miejsce w konferencji. Ofensywa (powiedzmy), że tam już jest. Potrzeba wzmocnić obronę i to jak najszybciej.

Jestem ciekaw czy gdyby zarząd Suns nie zwolnił asystentów Jeffa Hornacka w czasie jego ostatnich podrygów w Arizonie, to czy Mike Longabardi zasiadałby po jego prawicy w Knicks. Przydałby się, żeby poukładać ten chaos defensywny. W Cavaliers (którzy go przechwycili) raczej nie narzekają na ten aspekt…

2. Jak sobie radzi Jeff Hornacek? Jak bardzo odszedł od trójkątów i jak umiejętnie układa rotację drużyny?

Będąc szczerym – pierwszym moim wyborem podczas wakatu na stanowisku head coacha był David Blatt. Jednak kiedy dowiedziałem się, że Horny zostanie nowym trenerem Knicks – nie rozpaczałem. Widziałem co zrobił z Suns, widziałem jak zarząd popsuł mu, skutecznie jego wizję zespołu dobierając nieodpowiednie składniki, i widziałem jak robią z niego kozła ofiarnego i zwalniają. Należała mu się druga szansa i cieszę się, że widzę go na ławce w Nowym Jorku.

Miał grać same „trójkąty”, jednak to już dawno poszło do lamusa. To podobno strasznie denerwuje pana z siódmego rzędu. Czasami zauważymy jakieś elementy „triangle” jednak głównie gra opiera się na kontrze oraz akcjach pick’n’roll. Mamy też dużo ISO MELO (Mike Woodson pozdrawia!) oraz Derrick Rose MVP (w jego głowie) Mode. Zatem pomieszanie wielu stylów dostosowanych do potrzeb drużyny z niemożnością wykorzenienia starych nawyków pewnych graczy. Na początku było wiele eksperymentów. To zrozumiałe przy nowym składzie i nowej myśli trenerskiej. Eksperymentował z ustawieniami, aż do czasu krystalizacji pewnego szkieletu. Teraz to trochę się zmienia, jednak winą za to można obarczyć kontuzje w zespole. Nie boi się mówić tego, co myśli i jeżeli Noah gra jak trup, ten w wywiadzie pomeczowym mówi, że posadzi go na ławkę. W czasie dramatu pomiędzy Philem Jacksonem LeBronem Jamesem do której dołączył się Carmelo, stanął po stronie zawodnika. Media nadały temu narrację, że Phil udawał złego glinę, by Jeff mógł pobawić się w dobrego i zdobyć jeszcze większy szacunek w szatni.

Gdzieś na Twitterze mignęła mi informacja, że Jeff jest w czołówce trenerów, którzy po wziętym czasie znacząco poprawiają grę swojego zespołu. Zatem dobrze reaguje na to, co się dzieje i potrafi coś zaradzić na bolączki zespołu. Gdyby nie defensywa byłbym bardzo zadowolony z jego pracy. Pozostaje czekać, aż Phil załatwi mu kogoś poważniejszego od ustawienia obrony.

Chociaż kilka ostatnich meczów wygląda tak, jakby zawodnikom się nie chciało. To już leży w gestii trenera, by ich zmotywować, zatem wstrzymam się z dalszymi pochwałami i będę obserwował rozwój wydarzeń.

3. Którego Derricka Rose’a wolisz? Tego, który nie forsuje rzutów, gra bardziej z drużyną, ale częściej przysypia gdzieś w rogu będąc bezproduktywnym, czy tego agresywnego, który dużo pudłuje i robi straty?

Czy ja w tym sezonie widziałem tę pierwszą wersję Derricka, o którą pytasz? Niby mam jakieś przebłyski, jednak nie jest tego za dużo. Wiem, że niektórzy przez wzgląd na jego boxscore gotowi są postawić mu pomnik i przy awansie Knicks do PO dać mu nowy kontrakt. Rose wypełnił dziurę po Jose Calderonie. Dodał agresywny pierwszy krok i wjazd pod kosz. Niestety zabija to ruch piłki i z czasem staje się to zbyt przewidywalne dla przeciwników. Na szczęście nie rzuca za trzy tak często, jak w Bulls i woli poszukać kontaktu pod koszem. Chociaż tyle dobrego.

Im więcej oddaje rzutów, tym Knicks gorzej grają. Śledzę statystykę, która pokazuje, że jeżeli DR odda więcej niż 16 rzutów w meczu, to drużyna przegrywa. Natomiast jeżeli odda ich równe 16 lub mniej wówczas drużyna ma większe szanse na wygraną. Odświeżyłem te dane na potrzeby tego tekstu i takich spotkań (z powyżej szesnastoma próbami w meczu) było 13, z czego Knicks przegrali aż 12. Kiedy oddaje równe 16 lub mniej Knicks są 14-4 na plusie.

Dodając do tego przeciętną obronę, brak umiejętności rozegrania akcji oraz niskie boiskowe IQ otrzymujemy jednego z najgorszych starterów na pozycji w lidze. Zatem wolę, kiedy ma jak najmniej piłki w rękach i wykorzystuje tylko swoje „atuty” w kontrze lub po dobrze postawionej zasłonie otwierającej mu drogę pod kosz. Tworzy to możliwość do odegrania na obwód, jednak podanie do wolnego partnera wymusza na nim tylko ściana obrońców, a i to nie zawsze pomaga.

Gra jeden z najlepszych sezonów od czasu kontuzji (jak nie najlepszy), ale jego egoistyczny styl gry i podatność na urazy robią z niego osobę zbędną w przyszłości Knicks.

4. Czy Phil Jackson powinien szukać wymiany oddającej Joakima Noah do innego zespołu? Francuz gra gorzej niż w najlepszych czasach, ale lepiej niż w poprzednim sezonie w Bulls.

Gdyby udało mu się wymienić Francuza, to własnoręcznie zrobiłbym dla Jacksona statuetkę dla najlepszego człowieka na świecie i wysłał kurierem na swój koszt. To, co działo się podczas wizyty Noaha w domu Phila pozostanie ich tajemnicą. Po tym spotkaniu Joakim miał już kontrakt w kieszeni i jak wcześniej wspominałem – jest to jeden z najgorszych kontraktów w tym sezonie.

Został podpisany, gdyż był idealny pod „trójkąty”, przez swoje umiejętności do dzielenia się piłką. Jednak tych „trójkątów” nie ma za wiele, ale piłkę i tak podaje. Ostatnio poprawił też zbiórkę i w obronie wydaje mi się trochę żywszy. Nie jest to Jo, jakiego pamiętamy z najlepszych czasów w Bulls, jednak wygląda lepiej niż na początku sezonu. Atak to dalej jego słabość i oczy krwawią od przestrzelonych łatwych prób spod samego kosza. O rzutach wolnych nawet nie chcę pisać, by się nie denerwować.

Knicks są na niego skazani. Kontrakt + forma (nieadekwatna do zarabianej sumy) robią z niego zawodnika prawie niemożliwego do oddania. Może zjawi się młoda drużyna, która będzie potrzebować mentora do szatni, który również podniesie ich ponad kreskę minimalnej płacy. Na razie na horyzoncie nie widać kogoś takiego. W fantazjach mogą to być 76ers, którzy po uporaniu się z nadmiarem centrów sprowadzają Noaha, by Joel Embiid miał się od kogo uczyć, lub Phil odbiera telefon od Toma Thibodeau, który na gwałt potrzebuje weterana i mentora dla KATa. To jest tylko i wyłącznie fantazja i nic więcej…

5. Przed sezonem narzekałaś na jakość ławki rezerwowych Knicks, że kołdra trochę za krótka, a nazwiska nie powalają. Czy twoja opinia się zmieniła? Który z zawodników zapracował na twój szacunek?

Pomyliłeś mnie chyba z Krzyśkiem Uzdowskim, który pisał zapowiedź sezonu dla Knicks. Jednak nie powiem – noga mi trochę latała, kiedy zobaczyłem pierwszy zarys drugiego garnituru. Z czasem się to jednak wyklarowało i jestem zadowolony z tego, co widzę.
Brandon Jennings przeszedł metamorfozę w first-pass PG. Nie jest to do końca udana przemiana, ale lepiej mi się ogląda drugi skład pod jego dowództwem (i Łotyszem) niż starterów. Manierą kozaka przeszkadza w obronie i szuka partnerów na wolnych pozycjach. Rzut już nie ten, co kiedyś, jednak czasami ta zabłąkana trójka wpadnie.
Dalej w kolejce mam Kyle’a O’Quinna, który wyzwolony z łańcuchów Fishera i Rambisa pokazuje się z jak najlepszej strony i gdyby nie Noah – byłby starterem obok Porzingisa. Zbiórka, obrona, atak i mnóstwo energii. Mój faworyt, jeżeli chodzi o ławkę.
Willy Hernangomez pokazuje, że za kilka lat będzie znakomitym zawodnikiem. Nie all-starem, nie 2-3 opcją w drużynie, ale kimś, kogo będziesz mógł wystawić do pierwszej piątki bez wstydu. Praca nóg, waleczność na desce (czego się najbardziej obawiałem) atak oraz dzielenie się piłką. Największą jego bolączką jest obrona i bardzo głupie straty.
Lance Thomas nie zachwycał od początku sezonu. Nie mógł odnaleźć swojego „mojo” w ataku i obronie. Później na światło dzienne wyszła wiadomość o jego problemach ze zdrowiem i grą z kontuzją. Przesiedział trochę spotkań, odpoczął i próbuje wrócić do łask. Na razie jest na dobrej drodze.
Justin Holiday to ogromna niespodzianka. Rzut za trzy + obrona. Nie spodziewałem się tego po „zapchajdziurze” wymiany z Bulls. Ciekawe ile jego usługi będą kosztować po sezonie, bo chętnie zatrzymałbym go na dłużej.
Ostatnim, o którym warto wspomnieć jest Mindaugas Kuzminskas. Pocieszny ziomek z Litwy, tamtejszy all-star, MVP finałów i mistrz kraju. Obrona to nie jego działka, jednak mądrość boiskowa, rzut za trzy oraz uśmiechnięta twarz kupiły serca kibiców. Kiedy wchodzi na parkiet po MSG roznosi się pomruk „Kuuuuuuuuuuuzzzzz” co przywodzi na myśl pewnego pana z plackiem na głowie, który też swojego czasu biegał w trykocie Knicks.
Reszty nie ma co opisywać. Sasza to Sasza, Plumlee wie jak szybko dostać się na mecz w 5 minut, a Ron Baker obserwuje wszystko przez swoją lunetę. N’Dour to takie wielkie „meh”. Czekam, aż w końcu powołają z D-League Chasona Randle, gdyż chciałbym go zobaczyć na boisku.

6. Czy Kristaps Porzingis jest jednorożcem?

Tak. Jest niepowtarzalny jak jednorożec. Nadzieja i przyszłość tego klubu.

Podpisano: Przemek Orliński, Airball.pl

Kopiuj link do schowka