Kadra wygląda dobrze, ale czy to wystarczy?

03/08/2017
Mike Taylor Polska Kadra Reprezentacja fot. Andrzej Romański / PZKosz

Reprezentacja zwieńczyła zgrupowanie w Wałbrzychu dwoma meczami z drużyną Czech. Polacy byli klasę lepsi od rywala pozbawionego dwóch kluczowych nazwisk, czyli Jana Vesely’ego oraz Tomasa Satoransky’ego. Nie zmienia to faktu, że drużyna Mike’a Taylora zaprezentowała się z naprawdę dobrej strony. Panowie przede wszystkim pokazali to, o co chodziło Taylorowi – zgranie wynikające z doświadczenia. Głównie dlatego PZKosz zdecydował się na dalszą współpracę z amerykańskim trenerem. Kontynuacja jest rzecz jasna dobra, ale EuroBasket 2017 może być decydujący dla przyszłości head-coacha.

Mike Taylor zaraża sympatią, którą wokół siebie roztacza. Zjednoczył kadrę za pomocą relacji. Trenerzy często o tym zapominają, zwłaszcza ci pracujący na co dzień w Europie. Relacje są punktem wyjścia do kolejnych etapów tworzenia zdrowego organizmu. Taylor nauczył się tego w Stanach Zjednoczonych, gdzie większość systemu szkolenia opartego jest na kwestiach psychologicznych. Tak działa Mike Krzyżewski, tak działali Red Auerbach czy zmarły niedawno John Kundla, absolutni najlepsi trenerzy w historii basketu.

Miałem też okazję wysłuchać opinii Adama Waczyńskiego i Przemka Karnowskiego na temat szkoleniowca. Obaj zgodnie podkreślali, że świetnie komunikuje, a to znacznie ułatwia pracę. Taylor przedstawił się jako gość któremu możesz zaufać. Czasami jednak wydaje się być zbyt pobłażliwy. Może to tylko pozory, ale na przestrzeni ostatnich lat pojawiało się wiele głosów sugerujących, że z trenerem po prostu jest zbyt miło. Całkowite przeciwieństwo Dirka Bauermanna – poprzedniego head-coacha kadry. Niemiec był bardzo szorstki w relacjach ze swoimi zawodnikami przez co zbudował między sobą i nimi wyraźną barierę.

Natomiast Mike Taylor zdaje się mieć uśmiech przyczepiony do twarzy. A jakim jest trenerem w kontekście samej gry? Zostawia sobie sporo miejsca na różne warianty. Podczas pierwszego meczu z reprezentacją Czech widzieliśmy, że Polacy bardzo często i bardzo sprawnie operują w pick-and-rollach i pick-and-popach, zwłaszcza duet Łukasz Koszarek – Damian Kulig. Ten drugi nabrał wprawy w tego typu egzekucji. Ma za sobą naprawdę przyzwoity sezon w tureckim Banvicie. Koszar z kolei dobrze zna przyzwyczajenia Kuliga i wie, w którym momencie akcji Damian potrzebuje piłki. Wysocy reprezentacji oprócz rolowania do środka, mogą także z dużą łatwością wyskoczyć na dystans.

Zarówno Kulig, jak i Aaron Cel czy Maciej Lampe, który ma wkrótce dołączyć do drużyny – w swoim repertuarze mają rzut za trzy. Nowoczesna koszykówka wymaga od wysokich dostosowania swojej gry do operowania na obwodzie. Rzuty z dystansu mają szczególne znacznie w systemie trenera Taylora, bowiem ten stara się swoim zawodnikom uprościć funkcjonowanie i w poprzednich latach widzieliśmy wiele rozwiązań drive-and-kick. Zawodnik na piłce dostaje zasłonę, wchodzi do środka, ściąga obrońców i szuka strzelca, który właśnie zgubił obrońcę. To skuteczna koszykówka przeciwko niezdyscyplinowanej obronie.

Możemy zatem oczekiwać szeregu rozwiązań dwójkowyh w funkcjonowaniu naszej reprezentacji. Co natomiast z A.J.-em Slaughterem? Wszystko wskazuje na to, że Amerykanin na dobre został przez Taylora przesunięty na ławkę i podczas EuroBasketu wcieli się w rolę gracza zapewniającego tzw. instant-offense. Może pomóc reprezentacji przeprowadzić ją przez słabszy moment swoimi indywidualnymi popisami. Slaughter lubi jednak załamywać zagrywki, by konkretne posiadanie rozwiązać na własny sposób. Czasami wiążą się z tym spektakularne akrobacje, a innym razem równie spektakularne porażki. Taylor musi go zatem utemperować.

Drużyna tymczasem zmierza do Kłajpedy, gdzie zagra turniej z reprezentacjami Łotwy (czyli z drużyną Kristapsa Porzingisa), Litwy oraz Gruzji. Turniej jest rozgrywany w systemie pucharowym, więc po pierwszym starciu z Litwinami, kolejnego dnia biało-czerwoni staną w szranki z Gruzinami lub Łotyszami. To pierwszy z trzech turniejów, w jakich drużyna narodowa weźmie udział. Jeden z nich zaplanowano w Legionowie. Tam Polacy zagrają z relatywnie słabymi Brytyjczykami, Węgrami oraz najmocniejszym rywalem – Izraelem. Na EuroBaskecie czeka nas starcie z Francuzami i Grecją, które wydają się być poza zasięgiem. Tylko wydają… walkę powinniśmy nawiązać z Islandią, Słowenią oraz Finlandią.

Kopiuj link do schowka