Jimmy Butler: Dopóki wygrywamy nie interesują mnie moje statystyki

09/11/2017

Jimmy Butler w ciągu 6 sezonów w Chicago Bulls przeszedł drogę praktycznie z piekła do nieba. 6 lat temu rozpoczynał swoją karierę jako rezerwowy i mało znany zawodnik drugiego garnituru, by w ostatnich sezonach stać się prawdziwym liderem ekipy z Windy City, graczem zaproszonym do ASG.

Po odejściu Derricka Rose’a jego przywództwo było niekwestionowane, a Jimmy stał się bezapelacyjnie pierwszą opcją w ataku. Jego pobyt w drużynie Byków niestety dla wielu fanów tej drużyny zakończył się w minionym lecie. Butler odszedł do Minnesoty, klubu, który ma już liderów w postaci Andrew Wigginsa i Karl-Anthony’ego Townsa.

Jimmy nie łatwo odnalazł się w nowej roli. Nie musi tyle rzucać i zdobywać tyle punktów. W tym sezonie notuje zaledwie nieco ponad 15 oczek na mecz. Nie jest to oczywiście najlepszy rezultat bo więcej zdobywają Towns(21.8 pkt/na mecz) i Wiggins(19.9 pkt). Można powiedzieć, że jest sercem Wilków, z nim w składzie mają bilans 7-1 (0-2 bez niego). Po odejściu z Bulls zamienił rolę lidera na rolę pomocnika i ma dopiero piątą lokatę we wskaźniku użyteczności.

Butler sam zapowiedział, że dopóki Wilki wygrywają to nie obchodzą go zbyt mocno jego osobiste statystyki. Skupia się na defensywie i przekazywaniu piłki innym zawodnikom Wolves. W wywiadach często wspominał, że nie przeszkadza mu mniejsza liczba rzutów i punktów. Jimmy to zawodnik kompetentny i bardzo waleczny, zawsze zrobi wszystko co w jego mocy by jego zespół zszedł z parkietu jako zwycięski. Pod jego tytułowymi słowami, kryje się przede wszystkim to, że jest w stanie poświęcić nie jedną piłkę i nie jeden rzut i oddać go koledze.

Od momentu gdy przyszedł z Chicago do Minnesoty jego średnia punktowa znacznia spadła w dół z najlepszej w karierze blisko 24-punktowej w zeszłym sezonie do 15.1 na dzień dzisiejszy. Butler jest jednak o to spokojny tak długo jak będzie to przynosiło pozytywne rezultaty.

„Powtarzam to przez całą karierę, że jak długo będziemy wygrywać, tak długo nie będę przykładał wagi do moich osobistych statystyk. Myślę, że wygrywanie czyni po prostu wszystkich szczęśliwymi.” – powiedział Jimmy dla StarTribune.

Zespół z Minny posiada bogatą kuźnię talentu ofensywnego. Karl-Anthony Towns i Andrew Wiggins są obiecującymi, młodymi gwiazdami ligi. To od nich wymaga się sporo i spodziewa, że będą dalej się rozwijać pod okiem z kolei defensywnego coacha Toma Thibodeau. Obaj są utalentowanymi strzelcami drużyny. Zespół również docenia i wspiera mocno graczy świetnie panujących nad piłką jak Jeff Teague i weteran Jamal Crawford.

Drużyna bardzo pracuje nad dynamiką w ataku i to już przynosi pierwsze efekty. Minnesota posiada 5 ofensywny rating i właśnie wygrała 5 spotkanie z rzędu. To ich najdłuższa seria zwycięstw od 8 lat ! Przypomnijmy także, że są najdłużej nieobecnym, aktualnym klubem NBA, który od 13 lat nie zagościł w fazie playoffs !

Nie oznacza to jednak, że porzucili defensywę. Thibs jako defensywny specjalista cały czas nad nią pracuje. To jest właśnie część roli Butlera, który jako dobry defensor zaprezentował się już w barwach Bulls. Teraz swoje doświadczenie wnosi do nowej drużyny, do defensywy, która w ostatnich sezonach kulała u Wilków. Jimmy robi dokładnie to, czego zespół od niego wymaga. Trener bardzo go za to docenia i chwali na każdym kroku.

„Taki właśnie jest Jimmy. Zawsze podążał tą drogą. Jeśli potrzebujemy by zdobywał punkty, on to robi. Jeśli potrzebujemy by przejął rolę playmakera – spełnia to. To co prezentuje kibicom najpierw wkłada do zespołu. To najważniejsza rzecz moim zdaniem. Nigdy nie słyszałem, by Jimmy powiedział:„Nie dostałem szans rzutowych” lub „Potrzebuję więcej minut”.

„On bardzo chce wygrywać, tego właśnie chce Jimmy. Jednak jeśli zamierzamy wygrać, najpierw musimy poświęcić się dla zespołu”.

 

 

Kopiuj link do schowka