Jimmy Butler: “Będziemy naprawdę dobrzy”

18/08/2017
Jimmiego Butlera Tom Thibodeau Chicago Bulls NBA Dale Zanine-USA TODAY Sports

Oczekiwania względem przyszłego sezonu Timberwolves znów, podobnie jak rok temu, są wygórowane. Jakie jest zdanie Jimmiego Butlera na ten temat?

Umówmy się – ten offseason jest już w punkcie, w którym prawie wszystko już wiemy. Nie wspominam o takich ogólnikach jak fakt, że z dużą dozą prawdopodobieństwa wiemy, kto zdobędzie za rok mistrzostwo. Mowa raczej o sprawach mniejszych i bardziej konkretnych, jak składy poszczególnych drużyn na nadchodzący sezon.

Powoli wkraczamy w etap, na którym zaczniemy analizować czy konkretny skład z danym trenerem na czele ma szanse cokolwiek osiągnąć i jak może wyglądać jego gra. Trudno w takich rozmowach uciec od oceny tego, czy bieżącego lata zespół dokonał znacznych wzmocnień i ogólnie rzecz biorąc – czy wykonał dobrą robotę.

Jeśli lato było udane, wpływa to na nasze postrzeganie tego, jaki może być przyszły sezon. Tak na przykład o San Antonio Spurs, którzy na przestrzeni ostatnich miesięcy nie wzmocnili składu w znaczący sposób, mówi się tylko i wyłącznie w kontekście tego, że przyszły sezon będzie słabszy od ubiegłego. Kiedy z kolei czekamy na nowy sezon w wykonaniu Timberwolves, którzy sprowadzili Jimmiego Butlera za szuflę do śniegu, paczkę chipsów i Zacha LaVine’a, dodając do tego kilku ciekawych weteranów – podświadomie oczekujemy fajerwerków.

Stosując fachową terminologię, nazywa się to hype. W kontekście Minnesoty Timberwolves jest on nakręcany właśnie osobą Jimmiego Butlera i młodego trzonu zespołu. To już dużo, a zapomina się o jednym konkretnym wzmocnieniu, które dokonało się już rok temu, a może dopiero teraz zacząć realnie wpływać na poprawę jakości – mianowicie o Tomie Thibodeau w roli trenera.

Nie da się ukryć, że to on jako (także) manager, miał ogromny wpływ na pozyskanie swojego byłego podopiecznego z Chicago. Nie bez znaczenia jest fakt, jaki stosunek ma Butler do swojego byłego, znów obecnego szkoleniowca:

Czuję, że powiedziałem już tak dużo o tym, jak kocham Thibsa i szanuję to co robi. Wracając do mojego sezonu debiutanckiego, zrobił dla mnie bardzo dużo. Świetnie jest znów być z gościem jak on. Wie jak wygrywać. Znam jego styl gry i czuję, że pasuję do trzonu tego zespołu.”

Thobodeau sprowadzając sobie dawnych przyjaciół z Chicago w osobach Jimmiego Butlera i Taja Gibsona, zagwarantował sobie graczy, którzy nie będą musieli wdrażać się w boiskowe schematy szkoleniowca. Młodzi gracze którzy już byli w zespole, spędzili z Thibsem rok – mieli więc czas na załapanie o co chodzi trenerowi, zarówno jeśli idzie o zagrywki boiskowe, jak i sposób bycia i nastawienie, co bywa równie istotne.

Wydaje się więc, że Wolves mogą być naprawdę niezłym zespołem – w pewnych elementach przypominającym Chicago Bulls z ich dobrych sezonów z trenerem Thibodeau. Jedno jest pewne – Minnesota nie będzie w przyszłym sezonie drużyną słabszą niż była. Optymistycznie nastawiony jest sam Jimmy Butler:

Będziemy naprawdę dobrzy. Wierzę w to. Będziemy – mam przynajmniej nadzieję – najtwardszą drużyną wychodzącą co noc na parkiet. To możemy zagwarantować. To coś, co możemy kontrolować. Jeśli możemy to robić najlepiej jak potrafimy, to wygramy trochę spotkań.”

Czy ta boiskowa twardość może się rzeczywiście okazać ich atrybutem? Karl-Anthony Towns nie wydaje się na razie gościem który przestawia ludzi pod koszami swoją „twardością”, ale grając z Tajem Gibsonem może się sporo nauczyć. To samo tyczy się wciąż młodego Andrew Wigginsa, który pod skrzydłami Butlera może wyrosnąć na gracza, który spełni pokładane w nim oczekiwania.

No właśnie, ‘oczekiwania’ to słowo klucz. Te są wysokie w stosunku do całego zespołu już przynajmniej od roku. Hype sprzed kilkunastu miesięcy sprawił, że ubiegły sezon Wilków uznawany jest za rozczarowujący. Entuzjazm jednak nie opadł, a młodzi z Minneapolis wciąż mają duży kredyt zaufania. Wszyscy mają nadzieję, że uda się im ten kredyt spłacić. No bo umówmy się, czy jest ktoś, kto choć trochę im nie kibicuje?

Kopiuj link do schowka