Jerry West zostawia Warriors dla Clippers

15/06/2017
jerry west

Czy Jerry West to brakujący element Clippers?

Dorobek, jaki ma od 1982 roku Jerry West – czy to w roli generalnego menadżera, czy jako doradcy i członka rady wykonawczej – czyni z jego opuszczenia Golden State Warriors i podjęcia pracy konsultanta w Los Angeles Clippers jeden z najważniejszych ruchów kadrowych tego offseason.

Sponsor serwisu

Chwilę nad tym myślałem i chyba jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że dwukrotny zdobywca nagrody Executive Of The Year ma nie mniej udaną karierę w roli działacza niż miał w roli zawodnika (która była tak legendarna, że West trafił do logo NBA).

Najpierw był współautorem słynnej ery Showtime w historii Los Angeles Lakers, a potem przeprowadził agresywną przebudowę, której zwieńczeniem był transfer w dniu draftu ściągający do LA Kobe’ego i podpisanie kontraktu z Shaqiem. West opuścił Jeziorowców latem 2000, więc ominęły go kolejne mistrzostwa zbudowanej przez siebie drużyny, ale i tak kończył karierę generalnego menadżera Lakers z 4 tytułami.

Potem zaskoczył wszystkich przyjmując tę samą posadę w Memphis Grizzlies, którzy byli wówczas najgorszą drużyną ligi po tej stronie Los Angeles Clippers. To on zaoferował kontrakt Cezaremu Trybańskiemu, czyniąc go pierwszym Polakiem w historii NBA, ale miewał też dużo bardziej trafne decyzje. Rok po przyjściu Westa, Grizzlies, którzy wcześniej nigdy nie wygrali więcej niż 28 meczów w sezonie, mieli bilans 50-32 i rozpoczęli kładzenie podwalin pod supersolidny team, który walczy jak równy z równym z najlepszymi po dziś dzień.

Już nie jako GM, a członek rady wykonawczej współpracujący bezpośrednio z właścicielem i generalnym menadżerem, Jerry West powrócił do NBA w 2011 roku jako pracownik Golden State Warriors – trzy lata później Wojownicy byli już na samym szczycie NBA, a Logo odegrał kluczową rolę w kuszeniu Kevina Duranta.

Właśnie kogoś takiego potrzebują Los Angeles Clippers (ok – kogoś takiego ORAZ szczęścia).

Przez ostatnie kilka lat Wielka Trójka Clippers nie jest w stanie awansować poza drugą rundę playoffs, m.in. dlatego, że co roku nie są w stanie pogłębić składu i wyleczyć chronicznego niedoboru talentu na skrzydle. Wina za to spada m.in. na obecnego prezydenta, mającego ostateczne słowo w sprawach kadrowych, Doca Riversa, którego najsłynniejszym ruchem było wręczenie wypasionego kontraktu swojemu synowi Austinowi. Clippers mają gwiazdy i świetnego właściciela (który właśnie rozpoczął proces załatwiania im ich własnej hali w Los Angeles, by nie musieli kisić się z Lakers w Staples Center), ale można odnieść wrażenie, iż brakuje im wizji. Tę wizję ma zapewnić właśnie Jerry West. Mr Clutch ma co prawda już 79 lat i na pewno nie będzie brał na siebie zbyt wiele, ale sama ekskluzywna możliwość przedystkutowania z nim planowanych ruchów powinna znacznie pomóc Clippers – czy to w zrobieniu następnego kroku, czy w przebudowie, jeśli Chris Paul lub Blake Griffin opuszczą tego lata LA.

Zatrudnienie legendy Lakers to też policzek wymierzony złoto-purpurowym rywalom zza miedzy, a to się przez lata poniżanym Clippers nigdy nie znudzi.

Kopiuj link do schowka