Jak adaptuje się Bogdanovic?

14/11/2017
Bogdanovic adaptacja fot. Ethan Miller/Getty Images North America

Bogdan Bogdanovic przychodził do ligi w blasku wielkich sukcesów. MVP Euroligi i historyczne zwycięstwo w tych rozgrywkach. Finał Eurobasketu i to pod nieobecność Teodosica i Jokica. Wszystko to w wieku zaledwie 25 lat. NBA jednak to całkiem inny świat i tutaj Bogdan tak nie błyszczy. Nie znaczy to jednak, że należy o nim zapomnieć – Serb dopiero wchodzi w wielką koszykówkę. Jak mu idzie?

Początek nie był wymarzony. Uraz kostki zatrzymał go w blokach startowych podczas premierowych 3 spotkań sezonu. Po tym jak już wyszedł na boisko, pokazał że nie bez powodu się tam znalazł. 9.4 pkt., 2.4 zb., 1.6 ast., 45% z gry 34% zza łuku w 23 minuty na boisku to wcale nie są najgorsze wyniki. Tym bardziej, jeśli uczysz się gry w NBA w Sacramento Kings. Bogdan przede wszystkim ma bardzo ciekawe przebłyski w ataku, pokazując iż potrafi zdobywać punkty na wiele sposobów, również na poziomie amerykańskiej koszykówki. Różnicę w sposobie gry za oceanem dostrzega sam zawodnik:

„Jest całkiem inaczej, oczywiście w NBA gra się znacznie bardziej fizycznie. Gra jest szybsza, częściej gra się z kontrataku. Tutaj, jeśli Twój przeciwnik ma trochę miejsca do oddania rzutu, albo wykreowania akcji, nie czeka, tylko od razu z tego korzysta.”

„Do tego najbardziej muszę się przyzwyczaić.”

Bogdanovic, który w reprezentacyjnej karierze osiągnął praktycznie maksimum (srebro IO, srebro MŚ, srebro ME, tylko na Eurobaskecie była szansa na złoto, pozostałe to porażki z USA), teraz chce wygrywać w najlepszej lidze świata. Uważa, że jego zespół posiada wielkie pokłady talentu:

„Nigdy nie miałem w składzie tak utalentowanych graczy. To jest wręcz niewiarygodne co oni potrafią zrobić. Młodzi gracze potrzebują czasu, żeby lepiej zrozumieć grę. Mimo to wciąż uważam, że mamy dobry zespół, który może coś osiągnąć, ale na to potrzeba czasu.”

Bogdan przejawia tutaj nieco nadmierny optymizm, lecz ma takie prawo jako debiutant. Kings co prawda mają utalentowaną młodzież jak zauważył, ale jest tak już od kilku dobrych lat, więc ciężko uznać to za jakiś specjalnie pozytywny prognostyk. Na pewno dobrym ruchem było podpisanie weteranów Zacha Randolpha, George’a Hilla i Vince’a Cartera, z którymi Serb odnalazł już wspólny język:

„O tak, są niesamowici. Doświadczenie jakim dysponują, cała trójka jest nieocenione. Grali w naprawdę ważnych spotkaniach w NBA, jak Finały Konferencji. Kiedy byli u szczytu byli niewiarygodnymi zawodnikami, ale nadal są świetni. Są także naszymi liderami i uczą nas odpowiedniej drogi.”

Bogdanovic, dzięki swojemu dużemu doświadczeniu w Europie odnajduje się w drużynie jako swoisty pomost pomiędzy młodymi debiutantami, do których się przecież zalicza, a weteranami, co pomaga trenerowi Joergerowi zarządzać drużyną. Może za jego sprawą Kings wygrzebią się choć odrobinę powyżej dna ligi? I czy samego Bogdana czeka kariera chociażby na miarę Evana Fourniera?

Kopiuj link do schowka