Jabari Parker: Robiłem wszystko, o co zostałem poproszony

30/12/2018
Jabari Parker Bulls fot. Chicago Tribune

Chicago Bulls czeka ciekawe trade deadline. Mają kilku graczy, których nie potrzebują – w tym przykutego do ławki rezerwowych Jabari Parkera.

Chicago Bulls z bilansem 10-26 zajmują miejsce 12. w konferencji wschodniej, bez specjalnych perspektyw na wyższe pozycje. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Bulls chyba nie planowali na ten sezon tankowania. Niech świadczy o tym zamieszanie, jakie spowodował słaby start sezonu i zwolnienie trenera Freda Hoiberga. Przyjście Jima Boylena – a w zasadzie jego awans na głównego szkoleniowca – miał przynieść trochę świeżości i poprawę gry. Zwłaszcza, że jego zatrudnienie zbiegło się z czasem z powrotem do gry Lauri Markkanena.

Można uznać, że poprawa nastąpiła – od czasu zatrudnienia Boylena na stanowisko głównego szkoleniowca Bulls mają bilans 5-7, więc w czasie tych 12 spotkań osiągnęli połowę wszystkich swoich zwycięstw. Być może to efekt oczyszczenia atmosfery po pamiętnej próbie odwołania treningu. Boylen stawia większy nacisk na defensywę i ciężką pracę, co spowodowało pewne zmiany w rotacji. Już około miesiąc temu na stałe wypadł z niej Jabari Parker. Od 3 grudnia nie zagrał ani minuty, co tłumaczone było oficjalnie tłokiem na pozycji silnego skrzydłowego. Nieoficjalnie wiemy doskonale, że Parker po prostu nie stara się w defensywie, co sam z resztą przyznawał w wakacje:

Sponsor serwisu

“Po prostu staram się obstawać przy swoich silnych stronach. Spójrz na to, jak wygląda liga – nie płaci się zawodnikom za dobrą grę w obronie. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie będę grał w obronie, ale nie możesz powiedzieć, że to moja słaba strona, bo to słaba strona całej ligi. Zdobywam po 20 czy 30 punktów grając przeciwko gościom, którzy twierdzą, że starają się grać w obronie. (…) Są goście, którzy i tak zdobędą swoją średnią punktów, nie ważne co być zrobił. Płacą ludziom za zdobywanie punktów i mam nadzieję, że ktoś będzie zdobywał przeciwko mnie punkty, jeśli za to mu płacą.”

Ciekawe podejście, prawda? Ono właśnie doprowadziło go do sytuacji, w której w wieku 23 lat, jako były 2. numer draftu jest poza rotacją i mówi się o jego przehandlowaniu z zespołu, który szoruje po dnie ligowej tabeli. Dziś, kilka miesięcy po tej pamiętnej tyradzie na temat defensywy i zdobywania punktów, Parker zmienił trochę punkt widzenia. W ostatniej rozmowie z KC Johnsonem z Chicago Tribune przyznaje, że żałuje, że znalazł się w takiej sytuacji i starał się poczynić postępy:

“Zdecydowanie nie jest [tak jak to sobie wyobrażałem] i przyznaję to z wielkim smutkiem. Ja dotrzymuję swojej części umowy. (…) Kiedy już zaczynało iść mi coraz lepiej, skończyło się właśnie w ten sposób. To było niefortunne, bo sam czułem wtedy, że robię postępy. Chciałbym dostać jeszcze trochę więcej szans.”

źródło:YouTube/FreeDawkins

“Nie uważam, że to wina Jima [Boylena]. Jim jest tylko częścią czegoś większego. Myślę, że to kwestia ogólnej organizacji i kierunku w jakim zmierza klub. Ja robiłem wszystko, o co zostałem poproszony. Nie narzekałem z tego powodu. Nigdy z nikim się nie pokłóciłem. Robiłem po prostu to, co miałem robić.”

Prawda jest jednak taka, że znaczącej poprawy nie było. Parker co prawda zaliczał całkiem udane mecze na ponad 20 punktów i ponad 10 zbiórek, ale defensywnie wciąż stanowił dziurę. Kiedy pojawiał się na boisku, i tak słaba już defensywa Byków traciła jeszcze o prawie 5 punktów na 100 posiadań więcej. Miejsce takiego gracza niestety nie jest w pierwszej piątce. Może się ono znaleźć jednak na ławce – niejeden klub przygarnąłby strzelca z ławki. Jabari musi więc liczyć, że przed 7. lutego Bulls znajdą dla niego jakiś optymalny transfer. Albo po prostu zwolnią go, dając szansę na znalezienie nowej pracy.

Kopiuj link do schowka