Isaiah Thomas nie chce znać Danny’ego Ainge’a

11/10/2017
Garrett Ellwood/NBAE

Danny Ainge znany jest ze swojej bezwzględności w zarządzaniu drużyną. I choć pobudki, które mu przyświecają są zawsze skupione na poprawie zespołu, to ciężko się pogodzić z niektórymi decyzjami. Isaiah Thomas do dziś nie pogodził się z ostatnim postanowieniem Danny’ego.

Mowa oczywiście o najgłośniejszym transferze lata, wymianie pomiędzy Cavs, a Celtics na mocy której Thomas został zawodnikiem Kawalerii zamieniając się miejscami z Irvingiem. Słyszeliśmy już o motywach i poznaliśmy punkt widzenia Kyrie’ego. Teraz swoimi spostrzeżeniami podzielił się Isaiah. On jednak w przeciwieństwie do kolegi po fachu, nie jest już tak szczęśliwy:

„To było absolutnie bez sensu. Dalej nic tu nie ma sensu. Wciąż się pytam: Co tu się do cholery stało? To transfer, jaki się robi w NBA2K. To nie jest wymiana, jakiej dokonujesz w prawdziwym życiu.”

Trudno odmówić filigranowemu zawodnikowi odrobiny racji. Jeszcze na początku lipca, nikt nawet nie wpadł na pomysł podobnej wymiany, a takie transakcje pozostawały żywe jedynie w umysłach graczy komputerowych. Thomas ma prawo być rozgoryczony, chociaż podkreśla, że dla stolicy stanu Massachusetts żywi jedynie gorące uczucia:

„Dla Bostonu mam w sobie tylko miłość.”

Czego nie może powiedzieć już o architekcie tej wymiany:

„Prawdopodobnie nigdy nic nie powiem Danny’ego. W życiu nie odezwę się już do niego słowem. Porozmawiam z wszystkimi innymi. Ale to co on zrobił, wiedząc o wszystkim przez co przeszedłem, tego się nie robi przyjacielu. To jest niewłaściwe. Nie powiem p****** się. Ale każdy zespół w takiej sytuacji przychodzi rok, dwa lata później i mówi: „Popełniliśmy błąd”. Oni też tak zrobią.”

Isaiah nawiązuje tutaj do historii z tych playoffów, kiedy to pomimo śmierci swej siostry zagrał dla Celtics i później, gdy grał z kontuzją biodra, która ostatecznie wykluczyła go z dalszych spotkań.

W ten sposób Thomas, który pomagał rekrutować Gordona Haywarda w te wakacje, wszystko w celu pokonania Cavs, sam staje na drodze swej byłej drużyny. I jeśli tylko będzie wtedy zdrowy, trudno będzie znaleźć bardziej zmotywowaną osobę do pokonania Celtics na tej planecie.

Danny Ainge oczywiście wykonał ruch, który ma uczynić Celtics lepszym zespołem w najbliższych latach, a płacenie maxa Thomasowi po poważnej kontuzji biodra byłoby obarczone ogromnym ryzykiem. Z Irvingiem na wciąż trzyletniej umowie sytuacja prezentuje się znacznie inaczej i lepiej z finansowego punktu widzenia. Co do sportowego to każdy ma swoje zdanie i przekonamy się w maju. Isaiah z kolei ma prawo czuć się skrzywdzony po tym czego dokonywał dla Celtics, szczególnie w playoffs.

Mimo wszystko Celtowie, za sprawą Ainge’a trochę zaprzeczyli swojej kulturze, która przez lata ceniła bardziej serce i ciężką pracę, niż głośne nazwiska i efektowność. Zdaniem Thomasa właśnie dlatego przegrają:

„Boston będzie dobry. Mają bardzo dobrych zawodników i świetnego trenera. Ale chodzi o coś więcej niż talent. Oni stracili serce i duszę.”

Kopiuj link do schowka