Heat, Warriors i Celtics zrobili wymianę

15/01/2014
Jordan Crawford

fot. Flickr

Golden State Warriors, Miami Heat i Boston Celtics. Te trzy drużyny dokonały właśnie wymiany, której najlepszym graczem jest Jordan Crawford. Informację jako pierwszy podał oczywiście Adrian Wojnarowski z Yahoo Sports. Co parę minut ją uaktualniał, dodając kolejne elementy składowe.

Golden State Warriors zyskali w tej wymianie dwóch zawodników z Boston Celtics Jordana Crawforda i Marshona Brooksa. Oddali Toneya Douglasa, który pójdzie do Miami Heat, a także wyjątek od wymiany, który trafi do Celtics. Heat z kolei oddali do Celtics Joela Anthonyego, a także dwa wybory w drafcie. Pierwszy z nich to wybór w pierwszej rundzie Philadelphia 76ers w 2014 lub 2015 roku, a drugi to wybór Heat w drugiej rundzie. Pierwszorundowy pick w obu latach jest chroniony do 14. miejsca. Jeśli przez te dwa lata Sixers nie wejdą do play-off, Heat oddadzą w zamian dwa wybory w drugich rundach.

Najbardziej wygranymi tej wymiany wydają się być Warriors. Od dłuższego czasu szukali zawodnika, który będzie mógł pełnić rolę wartościowego zmiennika dla Stephena Curryego i takiego otrzymali w osobie Crawforda. Ustawiony jako rozgrywający Celtics notuje w tym sezonie 13.7 punktu i 5.7 asysty na mecz. Pod względem podań jest to jego zdecydowanie najlepszy sezon w karierze.

Brooks z kolei może być ciekawym wsparciem dla ławki rezerwowych, choć trudno się spodziewać, żeby otrzymywał sporo minut w sytuacji, gdy gra na pozycjach Andre Iguodali, Klaya Thompsona czy Harrisona Barnesa.

Celtics dzięki tej wymianie zyskali przede wszystkim wybory w drafcie, które regularnie kolekcjonują. Oddali dwa spadające po tym sezonie kontrakty, co nie jest może idealnym rozwiązaniem, ale zyskali wyjątek od wymiany, nie wiadomo jeszcze który. Warriors dysponowali trzema za Malcolma Lee (760 tys.), Richarda Jeffersona (11.0 mln) i Brandona Rusha (4 mln). Któryś z nich trafi do Celtics, a ci będą mogli go wykorzystać do zrównoważenia przyszłej wymiany.

Do Bostonu trafi też Joel Anthony, który nie powinien zagrzać tu długo miejsca. Jego kontrakt w obecnym sezonie opiewa na 3.8 miliona dolarów, a na przyszły zawodnik ma opcję przedłużenia za taką samą kwotę. W sytuacji, gdy w zespole jest dużo graczy podkoszowych Vitor Faverani, Kelly Olynyk, Jared Sullinger, Brandon Bass czy Kris Humphries, trudno przypuszczać, żeby Anthony wpisywał się w dłuższe plany Dannyego Aingea. Rozwiązania są tutaj dwa, pierwsze to dogadanie się z zawodnikiem, wypłacenie mu kwoty z kontraktu i zwolnienie miejsca w kadrze, a drugie to wymiana do kolejnej drużyny.

[reklama]

Na koniec Miami Heat, którzy w ostatniej chwili dołączyli do wymiany. Oni przygarną Toneya Douglasa i jego roczny kontrakt w wysokości 1.6 miliona dolarów. Jest to zawodnik, który nie pogra sobie dużo przy Norrisie Coleu i Mario Chalmersie, ale przy większej liczbie kontuzji, jaka ostatnio się pojawiła wśród graczy Heat, może okazać się przydatny. Tym bardziej jeśli miałby zostać w klubie do końca sezonu, a w finale Miami mogliby zagrać z Golden State Warriors. W lipcu zeszłego roku Ethan Sherwood Strauss napisał na blogu Truehoop, że Douglas jest jednym z najlepszych obrońców przeciwko Stephenowi Curryemu. Nie będę się tu rozpisywał dlaczego, odsyłam was do lektury.

Większym pozytywem dla Heat są oszczędności. Oddali kontrakt w sumie dwuletni, po 3.8 miliona dolarów za rok, dostali umowę roczną za 1.6 miliona dolarów. Jak policzył Brian Windhorst z ESPN, to im zaoszczędzi w tym roku 7.7 miliona dolarów w salary cap i w podatku od luksusu, a w przyszłym sezonie kolejne 3.8 miliona w salary cap, czyli łącznie ponad 10 milionów. Co zrobią z tymi pieniędzmi? Bill Simmons ma już na to pomysł:

Kopiuj link do schowka