Green zawieszony na mecz nr 5

13/06/2016
LeBron James

Nie jest to najświeższa informacja, bo pojawiła się już wczoraj, ale chcieliśmy nieco wam ją przybliżyć.

Najpierw oficjalny komentarz ze strony ligi:

Sponsor serwisu

Do zdarzenia doszło, gdy Green wykonał niekonieczny ruch odwetowy, uderzając w genitalia LeBrona Jamesa.[…]
Według przepisów ligi, każdy zawodnik który uzbiera 4 punkty w klasyfikacji flagrant fauli w trakcie play-off będzie automatycznie zawieszony na 1 spotkanie, a każdy kolejny faul będzie skutkował zawieszeniem na 1 mecz (flagrant foul typu 1) lub na 2 mecze (flagrant foul typu 2).
“Kumulatywny system punktów za flagrant faule ma powstrzymywał od nich zawodników. Zachowanie Greena z meczu numer 4 nie kwalifikuje się do zawieszenia za samo to jedno zdarzenie, ale suma punktów, które uzbierał dotychczas skutkuje zawieszeniem na mecz numer 5.” – podsumował Kiki VanDeWeghe.
LeBron James został ukarany przewinieniem technicznym za swoją rolę w zdarzeniu, konkretnie za przejście nad zawodnikiem.

Sytuacja zatem wydaje się być jasna. Green zbierał punkty na to zawieszenie od początku play-off. Już przed meczem numer 1 pisaliśmy o tym i mówiliśmy, że Green jest na skraju zawieszenia. Brakowało mu jednego flagrant faulu, niezależnie którego stopnia, albo dwóch fauli technicznych, których też zsumowana ilość z całych play-off skutkowałaby zawieszeniem.

Jasnym jest, że Green w ten sposób odreagował przejście nad nim LeBrona Jamesa. Nie jest to jednak usprawiedliwieniem, co próbuje robić wielu zawodników obecnych, jak i byłych NBA. Zapewne, gdybym ja się znalazł w podobnej sytuacji, być może też bym próbował odreagować jak Green, ale to także by mnie nie tłumaczyło. Dziwi mnie tylko fakt, że Green akurat tam celował. Oczywiście takie uderzenie mogło być niezauważone, bądź przeoczone. W końcu w trakcie meczu nikt z relacjonującej stacji telewizyjnej tego nie zauważył i Greenowi mogłoby się upiec, gdyby nie internauci.

Oczywiście przez media przelała się fala dyskusji, zarówno zwolenników zawieszenia, jak i jej przeciwników. To jednak, że Green mógł zostać zawieszony zawdzięcza sam sobie, bo wcześniej nazbierał wystarczającą liczbę punktów. A to zdarzenie tym bardziej było pewne, że spotka się z takimi konsekwencjami, bo NBA ponoć ostrzegała zawodnika, że kolejnego tego typu zdarzenia mu nie odpuści i na pewno go ukarze. Wybrana została druga najniższa możliwa kara. Mniejszą mógł być faul techniczny, ale podejrzewam, że ze względu na recydywę Greena decyzja została podjęta taka, a nie inna.

Istnieje też teoria w mediach, że najbardziej za zawieszeniem nalegał LeBron James. Że mocno lobbował wszędzie, gdzie tylko mógł, żeby Green został zawieszony. Czy to jest prawda, najprawdopodobniej nie dowiemy się nigdy. Sam LeBron dość pokrętnie się tłumaczył z całego zajścia. Szczególnie ostatni fragment wydaje się bardzo mocno naciągany:

Starałem się tylko wrócić do gry. To co się stało, było przez niego zamierzone. Wiedziałem, że walczyliśmy wręcz na boisku, ale ja potem starałem się tylko wrócić do gry. Takie było moje nastawienie.
Myślę, że takich rzeczy nie jesteśmy świadomi. Przynajmniej ja tego wtedy nie wiedziałem. Wiedziałem za to, co się dzieje w meczu. Wie się, gdy gość ma jeden faul, czy gdy ma 2 faule. Wie się, gdy ma przewinienie techniczne, czy ma jakiś uraz czy coś w tym stylu. Te rzeczy dzieją się w trakcie meczu i da się je zauważyć.
Ale nie da się, przynajmniej ja nie wiedziałem, że ok, jeśli gość dostanie jeszcze jeden flagrant, albo jeśli dostanie, nie wiem, jeden punkt karny, zostanie zawieszony – tego nie byłem do końca pewien. Nie byłem tego pewien.

To tylko moje domysły, ale nie wyobrażam sobie, żeby LeBron James jako jedyny ze wszystkich ludzi interesujących się finałami NBA, nie wiedział o tym, że Greenowi brakuje 1 punktu do zawieszenia. To chyba można tylko porównać z mitami wygłaszanymi przez Franciszka Smudę, który po wczorajszym zwycięstwie Polaków mógłby ogłosić, że zostawił Adamowi Nawałce gotową kadrę do gry na Euro. Bardzo naiwne z jego strony, że uważa, że ludzie mu uwierzą.

Wszystko bardzo krótko skomentował na twitterze Mo Speights, a jego tweeta można zrozumieć, że nazywa LeBrona w najlepszym wypadku siusiumajtkiem:

Problemem dla Greena teraz jest to, że zawieszenie skutkuje zakazem wstępu do hali, a co za tym idzie, w przypadku zwycięstwa Warriors, nie mógłby celebrować z zespołem zdobycia tytułu mistrzowskiego. Gdyby się pojawił, czeka go kara. Sytuacja jest o tyle trudniejsza, że Green jest jednym z kandydatów do zgarnięcia nagrody MVP, co w przypadku przyznania mu jej byłoby kolejnym strzałem w kolano. W tej chwili stara się zdobyć pozwolenie od ligi, żeby znaleźć się w hali, a po wygranej móc świętować. Tak po ludzku, abstrahując od wszystkiego co zrobił, w trakcie meczu bym mu nie pozwolił być w hali, dopiero w razie zwycięstwa mógłby się pojawić na ceremonii wręczenia tytułu.




Kopiuj link do schowka