Gortat Team vs Wojsko Polskie – finał campów

30/06/2014
Gortat Team
fot. FN

fot. FN

Dobiegły końca coroczne campy Marcina Gortata. Ich ostatnim wydarzeniem był, tradycyjnie już, mecz koszykówki pomiędzy drużyną naszego jedynaka w NBA, a reprezentacją Wojska Polskiego. Miałem okazję być wczoraj w Kraków Arenie i poniżej znajdziecie kilka słów na temat samego spotkania oraz parę zdjęć.

Marcin Gortat Team – Wojsko Polskie 64:56

Wybaczcie, że nie napiszę zbyt wiele o samym meczu, ale cóż, z koszykówką to miało niewiele wspólnego Wiecie, sytuacja typu WF w szkole, nauczyciel zarządza grę w kosza. Dwóch-trzech gości, którzy grają w szkolnej drużynie, trochę ogarnia tę grę, a reszta plącze się pod nogami. Podobnie wyglądało to wczoraj w Krakowie, ale od początku było przecież wiadomo, że nie chodzi o poziom sportowy.

DSCF4638

Na plus na pewno należy zaliczyć drużynę WP, która była waleczna i zdeterminowana. Braki koszykarskie nadrabiała ambicją i zaangażowaniem po obu stronach parkietu. Wojskowi mieli dodatkowo w swoich szeregach skrzydłowego Wizards, Chrisa Singletona, który z pozycji point-forwarda całkiem nieźle prowadził ich atak.

DSCF4682

W ekipie Gortata z bardzo dobrej strony zaprezentował się ?ukasz Fabiański.Były bramkarz Arsenalu nie pierwszy raz pokazał, że w parze z zainteresowaniem koszykówką idą u niego całkiem spore umiejętności. Wczorajsze spotkanie otworzył na dystansie lepiej niż nasz najlepszy strzelec w historii, Andrzej Pluta.

DSCF4689

Z innych sportowców zagrali: siatkarz Piotr Gruszka, młociarka Anita Włodarczyk, piłkarze ?ukasz Piszczek i Mateusz Klich. Wszyscy zaprezentowali formę rekreacyjną.

DSCF4642

A co na trybunach? Dużo ludzi. Kraków Arena to naprawdę duża hala, przy pełnym wypełnieniu jej pojemność dochodzi do ok. 20 tysięcy. Wczoraj przyszło do niej 10 tysięcy widzów, choć dane organizatorów mówiły o 13 tysiącach rozprowadzonych wejściówek. Przy nienumerowanych miejscach (każdy siadał gdzie chciał) trudno jest tak naprawdę dojść do tego, ile osób w końcu pojawiło się na meczu, ale tak na oko, ta pięciocyfrowa suma jest raczej poprawna. Co cieszy, było dużo dzieciaków, a także całych rodzin. Niektórych przyciągnęły głośne nazwiska celebrytów, niektórych campy, niektórzy pewnie chcieli zobaczyć jak wygląda nowa hala i cała ta koszykówka. Tak czy inaczej, powód jest nieważny. Fajnie, że Arena była wypełniona prawie po brzegi, bo to znaczy, że jest w naszym kraju potencjał dla koszykówki. Jak podkreślał sam Gortat, najważniejsze jest to, żeby pokazać dzieciakom jakim ciekawym sposobem na życie i spędzanie wolnego czasu może być sport, a to, czy to jest koszykówka, która dla większości piszących na Krainie i czytających ją jest dyscypliną numer 1, czy piłka nożna, siatkówka czy cokolwiek innego, ma znaczenie drugorzędne. Sama hala wygląda świetnie, spokojnie można myśleć o sprowadzeniu do niej drużyn NBA w ramach Europe Live Tour.

DSCF4670

Z wydarzeń około meczowych. Po pierwszej kwarcie można było obejrzeć pokaz wsadów, w wykonaniu m.in. ?ukasza Biednego, który zaprezentował swój firmowy dunk nad zaparkowanym pod koszem Porsche oraz na “ludzkimi” przeszkodami, w tym nad stojącymi w pomalowanym ponad czterema metrami żywej wysokości, czyli Piotrem Gruszką i Marcinem Gortatem. Wszystko z konferansjerką niezastąpionego w takich sytuacjach Kacpy Lachowicza.

DSCF4694

W przerwie po pierwszej połowie odbył się finał skills challenge dla najlepszych uczestników campów, w którym nagrodą był wyjazd do USA na mecz Wizards podczas Polish Heritage Night w Waszyngtonie. Ostatecznie do Stanów na zaproszenie fundacji MG13 poleci cała finałowa dziewiątka. Także gospodarz wczorajszego meczu, Marcin Gortat we własnej osobie, zaprezentował swoje umiejętności na torze przeszkód i uzyskał czas bodaj 20 sekund gorszy od zwycięzcy, a najwięcej trudności sprawiła mu stacja z podaniem Cóż, Marcin nigdy nie był znany na parkietach NBA jako świetny podający.

DSCF4712

Mecz z Wojskiem Polskim zakończył te kilkanaście dni ciężkiej, ale satysfakcjonującej pracy w Polsce. Teraz nasz człowiek w NBA wraca do USA, negocjować kontrakty i podpisać być może swój ostatni “Big ticket” w karierze. Wizards łatwo nie odpuszczą, o czym przekonywał obecny od kilku dni w Polsce i wczoraj w Kraków Arenie, trener Czarodziejów, Randy Wittman. Widzimy się za rok.

Twitter autora

Kopiuj link do schowka