Gortat, a Defending the Rim

13/11/2013
Marcin Gortat

fot. Flickr

NBA od tego sezonu uraczyła nas nowymi statystykami, które mają nam jeszcze bardziej przybliżyć i zobrazować w liczbach to, co dzieje się na parkiecie. Jednym z nowych wskaźników jest Defending the Rim, czyli obrona własnej obręczy. Przeanalizujemy dzisiaj jak pod tym względem spisuje się nasz jedynak w NBA, Marcin Gortat.

Sponsor serwisu

Najważniejsza dla tego wskaźnika jest statystyka celności rzutów rywala, gdy obrońca znajduje się pod koszem. NBA przyjęła granicę 5 stóp od obręczy zarówno dla gracza rzucającego, jak i broniącego. Gdy obrońca znajdzie się w takiej sytuacji, taka akcja zalicza mu się do jego statystyk. Pierwszy minus jaki widzę przy tym rozwiązaniu to brak możliwości podglądu poszczególnych spotkań. W związku z tym dostajemy tylko sumaryczny wynik z dotychczasowych meczów danego zawodnika.

Czego zatem możemy się dowiedzieć? Po pierwsze tego, przeciwko komu oddawanych jest najwięcej rzutów spod kosza na mecz. Tym graczem jest Marcin Gortat ze średnią 11.9 prób w każdym spotkaniu. Na drugim miejscu znajduje się Dwight Howard 11.1, a trzecie ex-aequo zajmują Spencer Hawes z Philadelphii i Miles Plumlee z Phoenix Suns 10.9.

Z jednej strony możemy to zatem interpretować, że Gortat często próbuje zablokować rzuty przeciwnika, co jest prawdą. Jak na razie jego średnia bloków to 2.1, najlepsza w karierze. Z drugiej jednak może to być po prostu informacja, że rywale nie boją się rzucać spod kosza, gdy Polak jest na parkiecie i prawdopodobnie bliżej musimy być tego rozwiązania.

Pośród zawodników wymienionych w powyższej tabelce, nie licząc Ala Jeffersona, który zagrał dopiero 2 mecze, Polak pozwala rywalom na najlepszą skuteczność z gry na poziomie aż 62.7%. Najlepszy w tym towarzystwie Brook Lopez jest prawie dwa razy lepszy 33.3%.

?eby bliżej przyjrzeć się czemu takie wyniki towarzyszą Polakowi, przeprowadziłem krótką analizę video jego spotkania z Dallas Mavericks. Nie miał tam co prawda przeciwko sobie żadnego wirtuoza gry podkoszowej, ale i tak miał problemy z upilnowaniem środkowych rywali.

Akcje neutralne:

Zacznijmy od tego, co było pozytywne w jego grze. Gortat przede wszystkim kontynuuje w swojej obronie to, czego się nauczył jeszcze w Orlando Magic. Bardzo dobrze schodzi do pomocy, asekuruje kolegów, ale niestety tego samego nie dostaje w zamian. Zdarza się zatem często, że na jego konto idą punkty nie z jego winy, tylko dlatego, że obrońca, który miał przejąć jego zawodnika pod koszem zagapił się i nie zdążył. Taka sytuacja miała miejsce przy wszystkich trzech akcjach z poniższego filmiku.

W pierwszej akcji na picknrollu zaspali w równej mierze John Wall, jak i Nene. Wall miał wrażenie jakby Brazylijczyk chciał zagrać show, czyli zatrzymać na ułamek sekundy rywala, spowodować zmianę kierunku kozłowania, a Wall w tym czasie by doskoczył. Nene tymczasem odprowadził Monta Ellisa wzrokiem i Wizards mieli już przechlapane. Gortat stanął na drodze gracza Mavericks, wymuszając podanie, ale w tym momencie to Trevor Ariza powinien stanąć na linii między Ellisem, a Dalembertem. Zamiast tego popatrzył jak rywal wkłada piłkę do kosza, po czym sam rozłożył szeroko ręce w geście mówiącym, że był niby bezradny. Podobne, choć nie bliźniacze sytuacje są następne dwie na przytoczonym filmie. Gortat stara się pomóc w obronie, przez co zostawia swojego zawodnika. Niestety nie dostaje odpowiedniej pomocy od pozostałych graczy.

To oczywiście da się wytrenować. O zgranie w obronie jest dużo trudniej niż w ataku. Zawodnicy muszą chodzić jak na sznurku, przesuwając się wzajemnie w obronie i pomagając sobie. Tego Wizards jeszcze brakuje. Mają za sobą dopiero 7 meczów z Polakiem w składzie, więc poniekąd można z tego próbować rozgrzeszać. Jednak czy nie są już na tyle doświadczeni, że takie podstawy powinny być dla nich normą?

Akcje dobre:

Najlepiej Polak radził sobie, gdy rywal był w biegu, atakował kosz i wchodził w dwutakt. Gdy Gortat zdążył na nogach, rywale nie mogli sobie z nim poradzić. Takimi akcjami zatrzymywał i Shawna Mariona i Monte Ellisa, Samuela Dalemberta czy wreszcie Vincea Cartera. Najczęściej miało to miejsce przy obronie picknroll z zamianą. Jest to najprostszy typ obrony, wybierany wtedy gdy gracz obrony nie zdąży przy stawianej zasłonie i nie jest w stanie na górze zasłony przeciwstawić się rywalowi. Gortat tak zachował się przy akcjach z Ellisem (od 9 sek.), a także z Carterem (od 35 sek.).

Pokazał się też z bardzo dobrej strony jeśli chodzi o timing wychodzenia w górę. Bardzo dobrze złapał tempo Dalemberta, wyskakując w tym samym momencie i efektownie go blokując. Nieźle też zachował się przy penetracji Ellisa, gdy zanotował efektowny blok z pomocy (od 25 sek.). Na tym jednak kończą się jego dobre zachowania w defensywie.

Akcje złe:

Gortat jest w czołówce najlepiej zbierających w lidze. Ma średnio 10.1 zbiórki na mecz, co daje mu 11 miejsce. W procencie dostępnych piłek nie jest już jednak tak dobrze. Pod własnym koszem zbiera ich 26.1%, co daje mu 12 miejsce. W ataku jest poza pierwszą 20, przez co wypada też z niej w łącznym procencie poza 20. Z wynikiem 17.3% jest 21. Zdarza mu się przegrać pozycję w walce na tablicach. W pierwszej akcji z filmiku dobrze zastawia Dalemberta, ale robi to zbyt blisko obręczy, powinien wypchnąć rywala poza pole 3 sekund. Nie zrobił tego i rywal zdobył łatwe punkty. Podobnie zachował się przy zbiórce Shawna Mariona (od 25 sek.).

Wpuszczanie rywala na dobrą pozycję to niestety częsty błąd Polaka. To głównie spowodowało, że w starciu z Brooklyn Nets Brook Lopez regularnie rzucał punkty w pierwszej kwarcie. Gdy w drugiej połowie Marcin wypychał go spod obręczy i nie pozwalał na zajęcie dobrej pozycji, rywal nie był aktywny. Gdy jednak tego nie robi, to nawet tak słaby w ataku gracz jak Dalembert (od 8 sek.) spokojnie sobie poradzi. Jest to akcja tożsama z tą gdy zablokował efektownie Haitańczyka. Szansa 50/50. Raz się udało, raz nie.

Podobnie ma się sytuacja, gdy Gortat nie zdąży dobrze się ustawić do obrony picknrolla. Dwa razy udało mu się zatrzymać Monta Ellisa i Vincea Cartera, ale też Ellis potrafił zajść mu za skórę (od 17 sek.). Polak dał mu na tyle dużo wolnego miejsca, że ten zdążył zmienić kierunek kozłowania, przez co wytrącił Gortata z ustalonej pozycji obronnej i miał dużo łatwiejszą drogę do kosza.

W drugiej połowie było już dużo lepiej. Tracone punkty przez Wizards gdy Gortat był w obronie nie do końca wynikały z jego błędów. W sytuacji gdy punkty zdobył Marion (od 35 sek.), najpierw dobrze popracował przy picknrollu między Carterem, a DeJuanem Blairem, potem dobrze wytrzymał wejście pod kosz Vincea, ale już przy rzucie Mariona nawet nie podniósł ręki.

W ostatniej akcji filmu, gdy punkty zdobywał Blair, niepotrzebnie opuścił swojego obrońcę, żeby pomagać przy Nowitzkim. Był zbyt daleko od rywala, żeby go przejmować, poza tym koledzy z drużyny byli bliżej. Niemiec to wykorzystał, znalazł pod koszem Blaira, a ten zdobył łatwe punkty. Prawdopodobnie gdyby Marcin miał więcej zaufania do swoich kolegów i znał lepiej ich zachowania w defensywie, do utraty tych punktów, a przynajmniej w taki sposób, by nie doszło.

Jak to wszystko zatem interpretować? Gortat zachowuje się bardzo przyzwoicie w obronie. Nie ma możliwości, żeby za każdym razem zachowywał się świetnie. Zna podstawowe zasady zachowania w obronie i bardzo skrupulatnie się ich trzyma. Jego statystyki powinny się poprawiać z meczu na mecz, jeśli tylko przyjdzie lepsze zgranie z resztą drużyny. Najlepiej to widać po Royu Hibbercie i Indiana Pacers. Grają ze sobą już trzeci rok z rzędu i są tak zgrani w defensywie, tak się nawzajem świetnie czują, że łatwiej im o zatrzymywanie rywali. Z czasem i Gortatowi powinno to lepiej wychodzić.

Jak już dobrnęliście tak daleko, to jeśli chcielibyście czytać więcej takich analiz, napiszcie w komentarzach z którego z dzisiejszych meczów interesowałaby was taka analiza i jaki aspekt gry byście chętnie sprawdzili.

Kopiuj link do schowka