Garnett ma otwarte drzwi

30/09/2016
Kevin Garnett

Tyronn Lue, kiedyś asystent trenera Boston Celtics, a prywatnie dobry kolega Kevina Garnetta, wyszedł z bardzo ciekawą propozycją dla gracza, który w poprzednim tygodniu zakończył swoją karierę koszykarską.

Tą ofertą ma być dołączenie do sztabu trenerskiego Cavaliers:

Sponsor serwisu

“Rozmawiałem z nim o tym. Wiem, że jego żona bardzo go pcha w tym kierunku. Brandi chce, żeby Kevin zaczął trenować. On jednak mówi, że nie jest jeszcze gotowy. Zastanawia się, raz mówi że tak, raz że nie. Zobaczymy. Ale na pewno zatrzymam dla niego miejsce, gdyby zdecydował się przyjść do nas i zostać trenerem.”

Wcześniej Lue powiedział serwisowi TMZ, że do jego sztabu mógłby dołączyć Allen Iverson. To oczywiście nierealne, szczególnie jeśli to, co napisał w swojej książce Kent Babb, jest prawdą. Ale w przypadku Garnetta jest to dość realna kandydatura. Lue i Garnett są dobrymi kumplami. Mimo, że KG jest o rok starszy, to był podopiecznym Tyronna, gdy ten był asystentem Doca Riversa w Boston Celtics. Szkoleniowiec Cavaliers mocno kibicował Garnettowi, żeby ten został jeszcze na rok w Timberwolves:

“Nie chciałem, żeby kończył karierę. Myślałem, że będzie pierwszym w historii, który grał w NBA jako nastolatek, dwudziestolatek, trzydziestolatek i wreszcie czterdziestolatek. 40 lat skończył przecież w maju. Po prostu uważam, że to byłoby dla niego duże wyróżnienie.”

Lue kontynuuje:

“Wyznaczał trendy we wszystkim co robił. Oglądanie go było przyjemnością, jak każdego dnia, na każdym treningu w Bostonie podchodził do koszykówki każdego dnia. Był taki jak LeBron. Był jednym z najłatwiejszych zawodników do prowadzenia od strony trenera, zawsze robił dokładnie to, czego się od niego oczekiwało. Jeśli coś mu się nie podobało w poleceniu, brał cię na bok i mówił na osobności. Nigdy nie robił tego przy wszystkich. Miał taki sam szacunek dla każdego od woźnego po właściciela. To było jego motto. Odejście jego, Kobego i Tima Duncana w tym samym czasie jest złe dla ligi. Ale wszyscy się starzejemy. To przecież część tej gry.”

Garnett jednak już nie może usiedzieć w domu. Doc Rivers już mówił, że chciałby go zobaczyć w LA Clippers w najbliższym sezonie. Ma zadanie o tyle ułatwione, że obaj świetnie się rozumieją, w Clippers jest Paul Pierce, a Garnett ma przecież dom w Malibu, w Kalifornii. Pytanie tylko w jakiej roli miałby trafić do Clippers.

“Coś mu zaoferuję. Nie chcę na razie mówić za dużo. Po prostu wiem, że byłby świetnym elementem naszej drużyny.”

Na razie Garnett pojawił się czwartkowym treningu Clippers.

Rivers po tej jednostce treningowej nie mógł się go nachwalić:

“KG był dzisiaj fenomenalny. Rano, jeszcze przed treningiem zrobił krótki wykład, za który normalnie trzeba zapłacić duże pieniądze. To był świetne. Świetne dla Blake’a Griffina i DeAndre Jordana, a także młodych graczy. To wspaniałe mieć go tutaj. Jest wybitnym nauczycielem. Znamy go jako świetnego zawodnika. Ja już wcześniej go znałem jako nauczyciela. Byłby dla nas naprawdę świetny.”

Zapytany jednak o to czy Garnett ma w NBA przyszłość jako trener, Rivers nie był pewny ze względu na poziom zainteresowania Garnetta.

Tyronn Lue ma już pełny sztab szkoleniowy. Są w nim Larry Drew, Jim Boylan, Mike Longabardi, James Posey i Damon Jones. Garnett mógłby być nieoficjalnym doradcą, albo po prostu mógłby spędzać czas z drużyną, jak to zrobi 25 października, gdy Cavs podejmując Knicks odbiorą pierścienie mistrzowskie.

“Będzie tu na pewno. Wiem, że przyjeżdża na mecz otwarcia i wręczenie pierścieni. Wiem, że tu przyjdzie, a mówi, że będzie to robił często. Więc zobaczymy.”




Kopiuj link do schowka