Finały NBA 2015 – sam “Król” to za mało

09/03/2018
lebron james cavs

Patrząc z perspektywy kilku lat, sezon 2014-15 z całą pewnością można uznać za przełomowy z kilku względów, np. świetne rozgrywki Golden State Warriors, tytuł MVP dla Stephena Curry’ego, a także powrót LeBrona Jamesa do Cleveland Cavaliers. Wspomniane drużyny stały się pierwszymi w historii ligi, które spotkały się w trzech finałach NBA pod rząd. Jedną z najlepszych rywalizacji ostatnich lat zapoczątkował jednak 34-letni (obecnie) weteran, wybrany z dziewiątym numerem draftu przez Philadelphię 76ers w roku 2004. A właściwie, zapoczątkowała ją jego obrona.

Wiele osób wątpiło w powodzenie planu Cavs, zwłaszcza po falstarcie i porażce w meczu otwierającym sezon z New York Knicks. Fani zaczęli powątpiewać w trafność wymiany z udziałem pierwszego numeru w drafcie, Andrew Wigginsa. Z czasem LeBron zaczął łapać właściwy rytm gry, świetnie sprawdzał się duet Kyrie Irving i Kevin Love, a w trakcie sezonu zespół z Ohio pozyskał J.R. Smitha oraz Imana Shumperta, którzy trafili do Cleveland w zamian za Diona Waitersa. Cavs wrócili na szczyt Konferencji Wschodniej z bilansem 53-29, ustępując miejsca jedynie Atlancie Hawks (60-22). Zespół Davida Blatta bez przeszkód pokonał Boston Celtics w pierwszej rundzie Playoffs 4-0. Niezwykle istotnym momentem tej serii była jednak kontuzja Kevina Love’a. Silny skrzydłowy „Kawalerii” doznał zwichnięcia stawu barkowego, które wykluczyło go z gry do końca sezonu. Mimo osłabienia, LeBron James i spółka pewnie zmierzając do finałów NBA. Przegrali tylko dwa z kolejnych dziesięciu spotkań (kolejno 4-2 z Chicago Bulls i 4-0 z Atlanta Hawks), dzięki czemu awansowali do decydującej serii, po raz pierwszy od 2007 roku.

Tymczasem w słonecznej Kalifornii swój debiutancki sezon w roli trenera rozgrywał Steve Kerr, pięciokrotny mistrz NBA. Jego „Wojownicy” z Oakland ze Stephenem Curry’m na czele, wygrali
67 spotkań w sezonie zasadniczym. Świetną formę zaprezentowali Draymond Green, Harrison Barnes oraz Klay Thompson, który dał prawdziwy popis umiejętności, ustanawiając rekord ilości punktów zdobytych w kwartę – 37 (drugi w tej klasyfikacji jest Kevin Love – 34, a trzeci George Gervin – 33). Stephen Curry został pierwszym zawodnikiem Warriors od 1960 roku (i sukcesu Wilta Chamberlaina), który otrzymał nagrodę MVP sezonu zasadniczego. „Dubs” bez większego problemu przeszli przez serię z New Orleans Pelicans. Następnie dali sobie urwać zaledwie trzy spotkania – dwa graczom z Memphis i jeden „Rakietom” z Houston, w finale Konferencji Zachodniej.

Sponsor serwisu

LeBron James dostał się do finałów NBA po raz piąty z rzędu, ale nikt nie uważał, że będzie mu łatwo w starciu z Golden State. I tak absolutnie nie było. W pierwszym meczu walki o mistrzostwo NBA zdobył aż 44 punkty, 6 asyst i 8 zbiórek. Nie wystarczyło to jednak do pokonania Warriors. Cavs ulegli w dogrywce, przegrywając inaugurujące starcie w hali Oracle Arena. Wydaje się jednak, iż to nie porażka była najgorsza dla Davida Blatta. W trzeciej minucie dogrywki kontuzji kolana doznał Kyrie Irving. Podobnie jak w przypadku Love’a, uraz wyłączył go z gry na dłuższy czas. Kolejna odsłona finałów 2015 roku miała identyczny przebieg – mimo prowadzenia Cavaliers, gospodarze znów doprowadzili do dogrywki. Tym razem LeBron i spółka dźwignęli presję wygrywając 95-93. James spędził na parkiecie aż 50 minut, zdobywając triple-double (39 pkt, 11 ast, 16 zb). Kawaleria wracała do Quicken Loans Arena z korzystnym dla siebie rezultatem. Ich łupem padł również mecz numer trzy, w którym świetnie spisał się grający w wyjściowym składzie zamiast Irvinga, Matthew Dellavedova.

Mimo wszystko, Cavaliers musieli w końcu odczuć brak sześciu zawodników i posiadanie w aktywnym składzie zaledwie ośmiu. LeBron James spędzał na parkiecie średnio 45.7 minuty. W sześciu spotkaniach serii dwa razy zanotował triple-double, a trzy razy zdobył 40 lub więcej punktów. Nie było to wystarczające, by pokonać Golden State Warriors. „Wojownicy” wygrali trzy kolejne spotkania z rzędu, głównie dzięki wprowadzeniu do wyjściowego składu Andre Iguodali. „Iggy” zdobywał w nich średnio 20.3 punktu, a przede wszystkim był w stanie chociaż w pewnym stopniu ograniczyć poziom gry LeBrona Jamesa i zmusić go do większego wysiłku.

Mimo średnich na poziomie 35.8 punktu, 13.3 zbiórki oraz 8.8 asysty, „Król James” nie był w stanie dać Cavaliers więcej. Mieli zbyt okrojony skład, by stawić czoła Warriors. „Kawaleria” wystawiała najczęściej ośmiu graczy, natomiast zespół z Oakland – 10. MVP finałów nie trafiło jednak do rąk najlepszego strzelca zwycięskiej drużyny. Stephen Curry nie został jedenastym zawodnikiem w historii, który zdobył w jednym sezonie dwie nagrody MVP (sezonu i finałów). Wiele osób, w tym niektórzy eksperci, zastanawiali się nad przyznaniem tytułu LeBronowi, podobnie jak w przypadku Jerry’ego Westa w roku 1969. Nagrodę otrzymał jednak Andre Iguodala, niski skrzydłowy Warriors, który okazał się kluczem do zwycięstwa w serii. Zespół z Kalifornii zdobył pierwszy od 40 lat tytuł mistrza NBA, a Steve Kerr dołączył do Pata Rileya oraz Paula Westheada, jako trener, który zdobył mistrzostwo ligi w swoim pierwszym sezonie na tym stanowisku.

Kopiuj link do schowka