Finały NBA 1999 – Spurs przejmują stery

17/03/2018
Avery Johnson

Zespoły, które kończą rozgrywki w sezonie zasadniczym na ósmym miejscu w konferencji, z reguły są skazywane na dosyć szybką porażkę. Tak było w zeszłym roku w przypadku Portland Trail Blazers i Chicago Bulls. Tylko jednej drużynie w historii NBA udało się nie tylko przebić przez pierwszą rundę playoffs, ale dotrzeć aż do finałów NBA.

Zacząć trzeba jednak od lokautu, z którym zmagała się liga NBA w roku 1998 i 1999. Rozgrywki sezonu zasadniczego rozpoczęły się dopiero w styczniu, co przyczyniło się m.in. do odwołania Weekendu Gwiazd. Dosyć niespodziewanie na czele tabeli znaleźli się gracze San Antonio Spurs z rewelacyjnym Timem Duncanem i wciąż mocnym Davidem Robinsonem. Nagroda dla najbardziej wartościowego zawodnika sezonu zasadniczego trafiła jednak w ręce Karla Malone. Zawodnik Utah Jazz został tym samym najstarszym w historii, któremu udało się otrzymać tytuł MVP (35 lat, 284 dni). Duncan został natomiast wybrany zarówno do All-NBA First Team, jak i do All-Defensive First Team, a Gregg Popovich został trenerem miesiąca w kwietniu 1999 roku. Spurs zakończyli sezon z identycznym bilansem jak wspomniani Utah Jazz, 37-13. Gracze Jerry’ego Sloana szybko zakończyli walkę o mistrzostwo odpadając w półfinale konferencji. Tymczasem „Timmy” poprowadził „Ostrogi” do jedenastu zwycięstw w dwunastu kolejnych meczach, dzięki czemu Spurs mogli się cieszyć z pierwszego awansu do finałów NBA w historii klubu.

Po odejściu z ligi Michaela Jordana i Phila Jacksona wiele drużyn w Konferencji Wschodniej dostało wreszcie swoją szansę walki o najważniejsze trofeum. Zaliczali się do nich głównie gracze Miami Heat, Indiana Pacers, Orlando Magic, czy Atlanta Hawks. Jeżeli New York Knicks mieli w planach sprawienie niespodzianki, to zrealizowali cel w stu procentach. Zaszokowali cały koszykarski świat eliminując w pierwszej rundzie Pata Riley’a i jego Miami Heat 3-2. Zespół z Nowego Jorku już wówczas dokonał wielkiej rzeczy, stając się zaledwie drugą drużyną w historii, która będąc ósmą siłą konferencji zdołała wyeliminować pierwszą. Przed nimi udało się to tylko Denver Nuggets w roku 1994 (pokonali Seattle Supersonics 3-2). Jakby tego było mało, Knicks wcale nie zamierzali na tym poprzestać. Wygrali osiem z kolejnych dziesięciu spotkań (4-0 z Hawks i 4-2 z Pacers), stając się przy tym pierwszym zespołem w dziejach ligi, który dotarł do finałów NBA, będąc na ósmym miejscu w konferencji w trakcie sezonu zasadniczego. Istotnym osłabieniem dla Jeffa Van Gundy’ego okazał się uraz Patricka Ewinga, który wyeliminował go z udziału w finałach NBA. Finałach, do których Knicks powrócili po pięciu latach. Na mistrzostwo ligi czekali już prawie 26 lat.

Sponsor serwisu

Ze względu na lokaut doszło do dosyć specyficznej sytuacji, ponieważ obie drużyny nie zagrały ze sobą w trakcie sezonu regularnego. Zdecydowanym faworytem był jednak duet „Twin Towers”
i „Ostrogi” z Teksasu. O ile przed rozpoczęciem serii nie powinno się przedwcześnie rozdawać pierścieni mistrzowskich, o tyle już dwa pierwsze starcia rozegrane 16 i 18 czerwca w hali Alamodome w San Antonio pokazały, kto jest w tym momencie silniejszy. Świetnie zaprezentował się w nich Tim Duncan, zdobywając w nich łącznie 58 punktów i 28 zbiórek. Knicks do ostatnich minut rywalizacji odbijali się jak od ściany od żelaznej defensywy „Ostróg”, nie mogąc w żadnym ze spotkań przekroczyć bariery 100 punktów. Gra nowojorczyków po drugiej stronie parkietu nie wyglądała źle – odpłacili się tym samym graczom Gregga Popovicha. Mimo wielkiego wysiłku włożonego w grę przez Latrella Sprewella i Allana Houstona (obaj zdobywali średnio ponad 20 punktów na mecz), Knicks zdołali urwać tylko jeden mecz, przegrywając serię w piątym meczu rozegranym w Madison Square Garden.

Oczywistym wyborem co do nagrody MVP finałów był Tim Duncan. Silny skrzydłowy Spurs zdobywał średnio 27.4 punktu, 14.0 zbiórek, 2.4 asysty i 2.2 bloku na mecz, spędzając przy tym na parkiecie prawie 46 minut. Warto wspomnieć, iż w tej serii znalazł się jeden zawodnik, dla którego mistrzostwo w roku 1999 było czwartym tytułem z rzędu. Był nim Steve Kerr, obecnie trener Golden State Warriors, wówczas trzykrotny mistrz NBA z Chicago Bulls w latach 1996-1998, oraz z SA Spurs w roku 1999 (również w 2003). Natomiast dla New York Knicks były to ostatnie finały aż po dzień dzisiejszy. Przez ostatnie 19 sezonów tylko raz udało im się dostać do finałów konferencji (1999-00), a aż 13 razy nie udało im się zająć miejsca w czołowej ósemce Wschodu.

Kopiuj link do schowka