Eurobasket 2017: Zapowiedź 1/8 finału

08/09/2017
Eurobasket 2017 Anthony Randolph Lauri Markkanen FIBA Basketball

Po zakończeniu fazy grupowej wkraczamy w tę bardziej ekscytującą część pucharową turnieju. Tutaj jedna porażka oznacza powrót do domu – zobaczmy jak prezentują się sobotnie pary 1/8 finału.

Słowenia – Ukraina 11:30

Jeden z dwóch niepokonanych jak do tej pory zespołów na tym Eurobaskecie, Słoweńcy, nie trafili na wyjątkowo wymagającego rywala – jest to oczywiście zasługa zajęcia pierwszego miejsca w grupie. Nie da się ukryć, że świetnie zorganizowani Słoweńcy będą zdecydowanym faworytem tego starcia.

Największe zagrożenie po stronie Ukraińców stanowi ich lider, 25-letni Artem Pustovyi. Jest to dosyć długi i mobilny środkowy, który stanowi o sile ataku naszych wschodnich sąsiadów – jego średnia zdobywanych punktów wynosi 17,6 co spotkanie. Ponadto daje z siebie sporo w obronie, notując niezłe 1,6 bloku na mecz.

Poza tym Ukrainie brakuje nieco osobowości. Trener Mike Fratello skończył już współpracę z reprezentacją, a wielu klasowych zawodników nie gra już w tej ekipie. To już nie ta sama reprezentacja, która w 2013 roku zdobyła na Mistrzostwach Europu szóste miejsce, z Jeterem i Kravtsovem w składzie.

W przeciwieństwie do Ukraińców, w świetnym momencie jest kadra Słoweńska. Lider w postaci Gorana Dragicia dostał wsparcie w postaci młodego talentu, Luki Doncicia. Na dodatek obywatelstwo słoweńskie zdobył niedawno Anthony Randolph, który w warunkach europejskich jest świetnym koszykarzem.

Szybka i poukładana gra Słoweńców może być zbyt ciężkim warunkiem dla Ukrainy. Grający dużo w pick’n’rollu Dragic i efektywne znajdowanie strzelców na dystansie przywodzi na myśl NBA. Pustovyi będzie miał ciężkie zadanie pod koszem. Vidmar i Dimec to twardzi, nieustępliwi podkoszowi, o czym dobitnie przekonał się Przemek Karnowski. Ciężko znaleźć element, w którym Ukraińcy mogą upatrywać swoich szans.

Niemcy – Francja 14:15

Niemcy są bardzo ciekawym zespołem w kontekście tego Eurobasketu. Można powiedzieć, że żyją i umierają swoim liderem, Dennisem Schroederem. Rozgrywający Atlanty Hawks jest zdecydowanie najważniejszym punktem swojej drużyny, przejmując schedę po Dirku Nowitzkim. Być może problemem byłoby opieranie gry naj jednym graczu, gdyby Schroeder nie rozgrywał tak świetnego turnieju. Zdobywa średnio prawie 24 punkty na mecz, podczas gdy żaden z jego partnerów nie zdobywa więcej niż 9.

Niemcy nie zdobywają w tym turnieju wielu punktów na mecz – w przeciwieństwie do Francuzów. Trójkolorowi to najlepsza do tej pory ofensywa turnieju, rzucająca co spotkanie po 90 punktów. Problemem Francuców jest obrona, co było widoczne nawet w starciu z Polakami. Dennis Schroeder może to skrzętnie wykorzystać, atakując obręcz Francuzów, gdzie brakuje dobrego rim protectora.

Podkoszowa formacja jest natomiast silną stroną naszych zachodnich sąsiadów. Doświadczony, silny i grożący rzutem Johannes Voigtmann wraz z nowym nabytkiem Boston Celtics, długim i mobilnym Danielem Theisem, tworzą ciekawy frontcourt. Zupełnie inny ofensywnego, lepiej wyszkolonego technicznie, ale też mniej mobilnego zestawienia francuskich podkoszowych.

Pomimo, że to Francuzi teoretycznie są faworytem, Niemcy mogą znaleźć przewagi w kilku elementach gry i przejść do 1/4 finału. Nie byłbym pewien Francuzów, którym zdarza się bardzo źle wejść w mecz, co w tym pojedynku może mieć fatalne skutki. Na papierze są oni jednak wciąż lepszym zespołem, a ich gracze obwodowi docelowo powinni kontrować niemiecką grę pod kosz rzutami z dystansu.

Finlandia – Włochy 17:45

Wiedzieliśmy przed turniejem, że Finowie są reprezentacją mocniejszą niż kiedykolwiek wcześniej. Mimo wszystko ich dobra postawa przeciw czołowym ekipom jak Słowenia czy Francja zrobiła duże wrażenie. Teraz naszych grupowych rywali czeka ciężka przeprawa przeciw Włochom.

Nie należy lekceważyć czynnika parkietu – Finlandia nie będzie już gospodarzem, a trybuny mogą wcale nie być po ich stronie. Koponen i Koivisto mogą mieć ogromne problemy z upilnowaniem duetu Hackett i Belinelli. Drugi z nich trafia świetne 48,6% z dystansu, przy ponad 7 oddawanych co mecz próbach.

Z drugiej jednak strony pod koszem Włochów sytuacja nie jest najlepsza. Na silnym skrzydle często występuje Luiggi Datome, nominalny niski skrzydłowy. Nicolo Melli i doświadczony Marco Cousin to może być za mało, by zatrzymać Lauri Markkanena. Trudno będzie włochom wystawić odpowiednio wysoki frontcourt, by bronić młodego Lauri w zestawieniu na przykład z Erikiem Murphy lub Geraldem Lee.

Zapowiada się bardzo ciekawe starcie sypiących z dystansu Włochów (najwięcej trafień z dystansu w turnieju) z Finami, którzy swojej szansy muszą upatrywać w grze pod kosz. Bardzo trudno wskazać tutaj faworyta, ale to Finowie reprezentują większą wszechstronność w swojej grze – co może okazać się kluczowe.

Litwa – Grecja 20:30

Sobota kończy się starciem wielkich europejskich marek z bogata koszykarską tradycją. W tym turnieju jednak żadna z tych ekip nie jest stawiana w roli głównych faworytów. Grecy w meczach fazy grupowej pokazali się z nie najlepszej strony. Litwini natomiast przegrali tylko z Gruzją, co dało im awans z pierwszego miejsca.

To spotkanie będzie przede wszystkim pojedynkiem Jonasa Valanciunasa z Janisem Borousisem. Środkowy znany z Toronto Raptors rozgrywa bardzo dobry turniej, dominując swoich przeciwników pod koszami. Borousis to jednak wyjątkowo doświadczony zawodnik – nawet jeśli to nie jego najlepszy turniej, to ma narzędzia, by zatrzymać rywala.

Mecz może się rozegrać na obwodzie, gdzie przewaga należeć będzie już do Litwinów. Kalnietis, Juskievicius, Malicius – to tylko kilka z uznanych nazwisk w tej reprezentacji. W reprezentacji Grecji dobry turniej na obwodzie rozgrywa w zasadzie tylko Georgios Printezis, ale zawodników greckich także nie należy lekceważyć, bo chociażby w końcówce meczu z Polską pokazali na co ich stać.

Kopiuj link do schowka