Eurobasket 2017: 1/8 Finału ciąg dalszy

09/09/2017
Bojan Bogdanovic Marc Gasol Eurobasket 2017 FIBA Basketball

Faza 1/8 finału z racji na mnogość spotkań musiała zostać rozłożona na dwa dni – zajawiamy więc  już drugą, niedzielną część meczów.

Łotwa – Czarnogóra 11:30

Czarnogóra nie jest słabym zespołem- jak do tej pory trudno jednak ocenić jak dobry rozgrywa turniej. Wygrane z Rumunia, Czechami i Węgrami były planem minimum, a porażka z Hiszpanią wydawała się nieunikniona. Wyznacznikiem siły może być ten wyrównany mecz z Chorwacją – przegrany, ale dobry w wykonaniu Czarnogórców.

Łotysze także są dobrą ekipą – nie jest tak, że liczy się w niej tylko Kristaps Porzingis. Bracia Bertans, Janis Timma – to są klasowi zawodnicy. Jednak to gracz New York Knicks jest najważniejszy i nie da się tego ukryć. Tyle, ile wnosi do gry, przede wszystkim w obronie, nie jest w stanie dać żaden inny zawodnik.

Ten mecz stoi przede wszystkim pojedynkiem graczy NBA – wymieniony Kristaps Porzingis będzie musiał stawić czoła Nikoli Vucevicowi. Gra w post-up zawodnika Orlando Magic może stanowić problem nawet dla długiego Porzingisa. Z drugiej strony gra na dystansie Łotysza będzie równie ciężka dla Czarnogórca… To będzie ciekawe starcie.

Serbia – Węgry 14:15

Fakt, że reprezentacja Węgier wyszła z grupy może być rozpatrywane jako swego rodzaju niespodzianka. Z drugiej jednak strony, Rumunia nie stanowiła dla nich zagrożenia, więc pozostał bój o awans z Czechami. Z tej potyczki zwycięsko wyszły właśnie nasze bratanki od szklanki, za sprawa świetnego występu Adama Hangi, który otarł się o triple double.

No właśnie, Adam Hanga. Zawodnik Barcelony praktycznie definiuje ten zespół. Po stronie serbskiej wygląda to nieco inaczej. Serbowie mają podobnego lidera w postaci Bogdana Bogdanovica, jednak ma on dużo większe wsparcie kolegów.

Stefan Jovic, Boban Marjanovic, Milan Macvan – to tylko kilka najważniejszych nazwisk. Trudno oczekiwać, by Węgrzy zrobili jakąkolwiek niespodziankę. Jest to najsłabszy zespół, który opuścił fazę grupową – Serbowie mogą tylko być zadowoleni, że udało im się zająć pierwsze miejsce w swojej grupie.

Hiszpania – Turcja 17:45

Hiszpanie to zdecydowani faworyci do końcowego sukcesu i gospodarze turnieju powinni stanowić dla nich tylko przystanek w drodze do finału.

To może być bardzo dobry mecz w wykonaniu Cedi Osmana. Nowy zawodnik Cavaliers jest najlepszym punktującym, zbierającym, podającym, przechwytującym i blokującym. Robi wrażenie.

Hiszpanom może być ciężko go spowolnić, jednak być może nie będą musieli. Ofensywa zespołu z Półwyspu Iberyjskiego jest tak wszechstronna, że nawet największe indywidualne popisy Osmana mogą się na nic nie zdać.

Chorwacja – Rosja 20:30

Rosjanie zaliczają się do tych reprezentacji, które nie są tak mocne jak jeszcze kilka lat temu. Wciąż jednak nie należy ich lekceważyć. Aleksiej Shved to jeden z najlepszych graczy na tym turnieju jak do tej pory, a również Timofiej Mozgov rozgrywa udane zawody.

Chorwaci niestety nie przyjechali w najmocniejszym możliwym składzie. O ich sile decyduje para renomowanych skrzydłowych – Dario Saric i Bojan Bogdanovic. Bez wątpienia jest to jeden z najlepszych duetów tego Eurobasketu.

Taktyką Chorwatów na pewno może być rzut z dystansu, na którym mogą polegać na tym turnieju. Są drugą najskuteczniejszą ekipą zza łuku ze skutecznością 42,4%. Rosjanie z kolei nie mogą sobie pozwolić na to, by tylko dominować środek – już nawet w rozgrywkach międzynarodowych wiadomo, że trójka to więcej niż dwójka. Poza dominacją desek, trzeba też trafiać z daleka – a to Rosjanie mogą spróbować robić.

Kopiuj link do schowka