Drużyny gwiazd

28/09/2012

Ich zagrania cieszą nasze oczy. Można ich kochać lub nienawidzić. Drużyny gwiazd w dzisiejszej lidze nie występują tylko raz w roku. Miami, Boston, LAL posiadają swoje tak zwane “Big Three”.

Big Three 2007/2008 – Boston Celtics

Rok 2007 przyniósł do TD Garten nowe nadzieje. Do Rajona Rondo i Paula Pierce’a dołączyły dwie wielkie gwiazdy: Ray Allen i Kevin Garnett. Od początku są stawiani w świetle faworytów do mistrzostwa. Trzon zespołu udowodnił, że to światło padało na właściwy zespół. Sezon zasadniczy skończyli ze świetnym wynikiem (66 zwycięstw i 16 porażek). Jednak MVP sezonu zasadniczego został Kobe Bryant. Przez fazę play-off Celci przeszli z pewnymi trudnościami pokonując kolejno Atlantę Hawks (4-3), Cleveland Cavaliers (4-3) i Detroit Pistons (4-2). Po raz pierwszy od roku 1987 w wielkim finale NBA starli się odwieczni rywale – Los Angeles Lakers i Boston Celtics. Pierwsze dwa mecze w TD Garten zakończyły się zwycięstwem miejscowych, mecze przeniosły się do Staples Center gdzie Lakers zwyciężyli kolejny mecz, ale przegrali u siebie w meczu numer 4 (97-91) i ze stanem 1-3 finały wróciły do Bostonu. Mecz numer 5 nie przyniósł zakończenia finałów. Jeśli mecz numer 6 zakończyłby się zwycięstwem Lakersów, ostatni mecz odbyłby się w Staples Center. Jednak 26 punktów rzucone przez Allena i Garnetta przyniosły Celtom zwycięstwo w serii (4-2) i mistrzowskie pierścienie. MVP Finałów został Paul Pierce. Dwa lata później historia powtórzyła się, jednak Lakers nie dali sobie wyrwać zwycięstwa z rąk, wygrywając serię 4-3.

Big Three 2011/2012- Miami Heat

Big Three w Miami zostało stworzone przed sezonem 2010/2011. Do Dwayne’a Wade’a i Chrisa Bosha dołączyła gwiazda z Cleveland – LeBron James. Notowania Miami od razu poszły w górę i zostali jednym z faworytów do mistrzostwa. Zakończyli sezon zasadniczy na drugim miejscu w konferencji (za Chicago Bulls) z bilansem 58 zwycięstwa i 24 porażki. Wygrywali po kolei w fazie play-off z Philadelphia 76ers (4-1), Boston Celtics (4-1). W finale konferencji spotkali się z Chicago Bulls, tworząc nowy klasyk ligi NBA (obok np. LA Lakers -Boston Celtics). Niestety Byki prowadzone przez Derricka Rose’a (MVP Sezonu zasadniczego) nie dały rady wielkiej trójce z Miami. W wielkim finale Miami rozpoczęło walkę o pierścienie od wygranej z Dallas Mavericks, jednak Dirk Nowitzki i spółka zwyciężyła całą serię 4-2. Mistrzowskie aspiracje LeBron James musiał odsunąć na kolejny sezon.
Kolejny sezon dla Heat zaczął się świetnie. Zrewanżowali się po przegranym finale z nawiązką. Sezon zasadniczy skończyli z bilansem 46 zwycięstw i 20 porażek. W pierwszej fazie play off pokonali New York Knicks (4-1). W tej fazie odpadł także wielki przeciwnik Heat – Chicago Bulls. W drugiej fazie trafili oni na zaskakująco dobrze grających Indiana Pacers. Pokonali ich 4-2. W finale konferencji trafili na Boston Celtics, z którymi nie poszło im tak łatwo. Po siedmiu meczach zwyciężyli 4-3. W finale spotkali się z wielką niespodzianką tych rozgrywek (większość obstawiała SAS jakozwycięzców zachodniej konferencji) Oklahoma City Thunder. Heat i LeBron James nie dali im najmniejszych szans wygrywając serię 4-1 i zdobywając drugie w historii klubu mistrzostwo ligi.

Big Three 2012/2013 – Los Angeles Lakers

Los Angeles Lakers jest w tym roku wskazywane na tych, którzy mogą powalczyć w finale o mistrzostwo z Heat. Tercet Nash-Bryant-Howard może okazać się wielkim sukcesem. Dodając do nich dwie gwiazdy w postaci Metta World Peace’a i Pau Gasola, a także silną ławkę można spodziewać się bardzo dobrej serii finałowej (o ile takowa rozegra się między Heat i Lakers). Jednak Miami nie śpi. ?ciągnęli do siebie dużą liczbę zawodników i legendarnego już Raya Allena. Jak potoczy się rywalizacja między zespołami z całej ligi, okaże się już niedługo.

Co na to ligowi “średniacy”?

Moim zdaniem tworzenie zespołów gwiazd jest bezcelowe. Najbardziej cierpią na tym ligowi średniacy, których wybór w draftach ma miejsce pomiędzy 10 a 20 pickiem. Nie mając nikogo, kto mógłby wynieść drużynę w górę takowi mają spory problem. Twierdzę iż liga powinna zabronić tworzenie zespołów gwiazd. Fakt, cieszą oczy ludzi, którzy oglądają mecze na żywo, w internecie czy telewizji, ale odbierają możliwość radowania się fanom tych “średnich” drużyn.

 

@MarzecPatryk Twitter

Kopiuj link do schowka