Drugie śniadanie: 9.4.14

10/04/2014
Joakim Noah
fot. Flickr

fot. Flickr

Triple-duoble Joakima Noaha i Johna Walla, świetny mecz Marcina Gortata i, przede wszystkim, zacięta walka o playoffy na Zachodzie. Zapraszamy na podsumowanie wczorajszego dnia w NBA.

Sponsor serwisu

Walka o playoffy na Zachodzie

Na dziś w playoffach są Mavericks i Suns, poza Grizzlies. Pewni awansu nie są jeszcze Warriors, ale z ósemki już raczej nie wypadną. Wygląda to tak:

– – –
6. Golden State Warriors 48-29 (.623), 11.5 GB
7. Dallas Mavericks 48-31 (.608), 12.5 GB
8. Phoenix Suns 47-31 (.603), 13.0 GB
– – –
9. Memphis Grizzlies 46-32 (.590), 14.0 GB
– – –

Cała sytuacja wyjaśni i tak w ciągu kilku najbliższych dni, kiedy to:

– w sobotę Dallas Mavericks zagrają u siebie z Phoenix Suns
– w poniedziałek Phoenix Suns zagrają u siebie z Memphis Grizzlies
– w środę Memphis Grizzlies zagrają u siebie z Dallas Mavericks

W tym tygodniu Mavs i Suns grają jeszcze back-to-back z San Antonio Surs, a Grizzlies poza bezpośrednimi rywalami o playoffy nie grają już z żadną mocną drużyną. Gdzie Ty będziesz oglądał te mecze?


Memphis Grizzlies (46-32) – Miami Heat (53-25) 107:102

Mistrzowie NBA przyjechali do Memphis z samiutkim Chrisem Boshem w pomalowanym i Dwyanem Wadem w garniturze, ale jednak dość długo mieli nadzieję na dobry wynik. Od początku spotkania prowadzili goście, aż do szalonej trójki Courtneya Lee na zakończenie trzeciej kwarty. W czwartej kwarcie gospodarze zanotowali run 18:4 na wagę zwycięstwa. Frontcourt Grizzlies oczywiście zrobił różnicę, wygrywając deski 41-27 i dominując pomalowane. Osamotniony LeBron James zagrał jak LeBron James na 37 punktów i nieoczekiwanie dostał pomoc od Rasharda Lewisa, który na dobrym procencie dorzucił z ławki 17 oczek.


New Orleans Pelicans (32-46) – Phoenix Suns (47-31) 88:94

Słońca po raz czwarty w tym sezonie lepsze od Pelikanów, grających od jakiegoś czasu bez Erica Gordona i Anthonyego Davisa. Pels nie walczą o nic, Suns, jak powiedział Jeff Hornacek, są w opcji “cant lose”, więc wszystko jest na swoim miejscu. Skuteczny Gerald Green na dystansie, będący w życiowej formie Goran Dragic, zdrowy Eric Bledsoe i korzystne dla nich wyniki rywali to wszystko czego w tym momencie potrzeba do szczęścia drużynie z Arizony.


Walka o 8. miejsce na Wschodzie

W wyścigu o baty w pierwszej rundzie pozostają Atlanta Hawks, większość sezonu bez Ala Horforda, i New York Knicks, większość sezonu bez sensu. Knicks mają dwa mecze straty, dwie porażki z rzędu i chyba jednak trudniejszy terminarz. Broń Boże nie próbujcie nic oglądać.

Atlanta Hawks (35-43) – Boston Celtics (23-55) 105:97

Boston wyrównał klubowy rekord przegrywając trzynasty mecz z rzędu w hali rywala. Hawks zdołali w czwartej kwarcie wrócić z dziesięciopunktowej straty i przez chwilę mecz był wyrównany, ale 7 strat Celtics w ostatnich dwunastu minutach, zamienione przez gospodarzy na 17 punktów zrobiło swoje. Także frontcourt Hawks zrobił swoje, a Elton Brand i Paul Millsap kończyli spotkanie z double-double. Kibiców Celtics cieszyć może niezła forma Averyego Bradleya i Rajona Rondo oraz wciąż szansa na wysoki pick w drafcie.


Pozostałe mecze w NBA

Cleveland Cavaliers (32-47) – Detroit Pistons (29-50) 122:100

Cavs pokonali Pistons we własnej hali, ustanawiając przy okazji rekord 41 asyst w Q, ale sezon właśnie się dla nich skończył. Zwycięstwo Atlanty nad Bostonem oznacza, że Cleveland straciło już matematyczne szanse na postseason. Mike Brown może sobie dalej gadać farmazony (“That’s the type of basketball we want to play every Wight. We always tell the guys, ‘You don’t need to find the basketball, let the basketball find you.’ They did that tonight.”), ale ten sezon dobitnie pokazał jak słaby jest to trener, skoro na tak słabym Wschodzie nie potrafił zrobić playoffów z Kyriem Irvingiem oraz bandą całkiem niezłych rolesów i to jeszcze po tym, jak w połowie sezonu dostał do tego Luola Denga.


Orlando Magic (23-55) – Brooklyn Nets (43-35) 115:111

Bez Kevina Garnetta (ból pleców) i Masona Plumlee (faule) w czwartej kwarcie oraz Paula Piercea, Andraya Blatchea i Shauna Livingstona w meczu Nets przegrali w Orlando i tym samym prawdopodobnie skończą sezon na 5. miejscu konferencji. Zadziwiająca jest to drużyna, która jednego dnia potrafi zesweepować serię z Heat, a następnego przegrać z Magic. Jej prawdziwą wartość poznamy za kilka tygodni, kiedy nie będzie, że boli i cała rotacja Jasona Kidda zagra wreszcie tyle, ile będzie trzeba, a nie tyle, ile będzie mogła.


Toronto Raptors (46-32) – Philadelphia 76ers (17-61) 125:114

Kyle Lowry wrócił do składu na miarę 29 punktów i pierwsze w historii zesweepowanie serii z Sixers w sezonie regularnym. Najlepszy mecz w karierze rozegrał Jonas Valanciunas (26 punktów). Raptors czekają na playoffy.


Washington Wizards (40-38) – Charlotte Bobcats (40-38) 88:94

Cats dzięki wczorajszej wygranej póki co przesunęli się nad Wizards w tabeli Wschodu, ale przede wszystkim zapewnili sobie tie-breaker dzięki wygraniu serii w sezonie regularnym. ?wietny mecz rozegrał Marcin Gortat (27 punktów, 14 zbiórek), John Wall po raz trzeci w karierze zanotował triple-double (14 punktów, 12 zbiórek, 11 asyst) i kto wie, czy Waszyngton nie wygrałby tego spotkania, gdyby Randy Wittman posadził wreszcie na ławce Trevora Arizę (0 punktów, 0/6 FG w 39 minut). Tak udało się tylko doprowadzić do dogrywki, w której jedynym celnym rzutem z gry była dłuuuga trójka Kemby Walkera, a którą Cats wygrali 7:1.


Milwaukee Bucks (14-64) – Indiana Pacers (54-25) 102:104

Frank Vogel postawił wszystko na jedną kartę i nie zabrał na to spotkanie swojej pierwszej piątki, a Pacers ledwo wygrali z tragikomicznymi w tym sezonie Bucks. Po stronie gospodarzy brylował Brandon Knight, a wśród gości dobre mecze rozegrali Evan Turner i Luis Scola, ale i tak drużynę indywidualną akcją ratować musiał Chris Copeland. Trener Vogel chwyta się już wszelkich sposobów, żeby obudzić swoją drużynę przed playoffami i dobrze, bo takiej szansy na finały w tym składzie Pacers mogą nie mieć już nigdy.


Minnesota Timberwolves (39-39) – Chicago Bulls (46-32) 87:102

Po wyrównanej pierwszej połowie grający w mocno okrojonej rotacji Wolves opadli z sił i po przerwie zrobił się blowout. Czwarte triple-double w sezonie zanotował Joakim Noah (15 punktów, 13 zbiórek i 10 asyst) i ma ich w obecnej kampanii tyle samo co Lance Stephenson to najlepszy wynik ligi pod tym względem. Od początku 2014 roku Bulls wygrali 34 spotkania, najwięcej w NBA i w playoffach, z ich twardą i defensywną grą, mogą sporo namieszać.


Denver Nuggets (34-44) – Houston Rockets (52-26) 123:116

Rakiety bez Dwighta Howarda i Patricka Beverleya nie dali rady Nuggets i jeszcze mogą wypaść z czwórki na Zachodzie. Słabsza gra pierwszej piątki, a zwłaszcza Jamesa Hardena, pozwoliła rozwinąć skrzydła rezerwowym, ale to był dzień Randyego Foyea, do którego należała druga połowa. Obrońca Bryłek rzucił 30 punktów, rozdał 15 asyst i do tego zebrał 5 piłek. Przed przerwą dobrze funkcjonował frontcourt gospodarzy, zarówno Kenneth Faried, jaki i Timofiej Mozgov, rzucili powyżej 20 punktów.


Portland Trail Blazers (51-28) – Sacramento Kings (27-52) 100:99

Terry Stotts wygrał Blazers mecz wpuszczeniem czterech strzelców wokół LaMarcusa Aldridgea na ostatnie posiadanie. Mike Malone pewnie mógł się zachować lepiej, kiedy na Dorrella Wrighta rzucił Reggiego Evansa, ale kto mógł przewidzieć, że będący w tym meczu 0/4 z gry, trafi akurat ten jeden rzut na wagę zwycięstwa? Evans zostawił swojego zawodnika za plecami skupiając się na pomocy przy penetrującym Lillardzie, co nawet nie było taką złą decyzją, ale rozgrywający Portland przytomnie dostrzegł Wrighta w rogu i było po wszystkim. Tak się wygrywa w crunch-time.


Los Angeles Clippers (55-24) – Oklahoma City Thunder (57-21) 101:107

W meczu wieczoru, który praktycznie przesądził o obsadzie 2. miejsca w Konferencji Zachodniej, Thunder dali dość mocny sygnał Los Angeles Clippers. ?wietne mecze Blakea Griffina i Chrisa Paula to za mało, żeby zatrzymać będących w fantastycznej formie Thunder. Russell Westbrook po raz pierwszy w tym sezonie rzucił 30 punktów w dwóch meczach z rzędu, a Kevin Durant jest, cóż, sobą. Paul wrócił Clippers do tego spotkania na 5 minut przed końcem, ale Clippers zmarnowali cztery kolejne posiadania i nie zdołali już przejąć prowadzenia. Thunder na początku meczu mieli problemy z faulami, ale od czego ma się taką defensywę, jeśli nie od czystego bronienia w takich sytuacjach?

Kopiuj link do schowka