Drugie śniadanie: 07.12.13

08/12/2013

fot. Flickr

9 bardzo dobrych meczów w sobotę z głównymi akcentami w Portland i San Antonio. Nie obyło się bez niespodzianek, jak choćby w Cleveland, wreszcie też wygrali Nets.

Sponsor serwisu

Philadelphia 76ers (7-14) – Denver Nuggets (12-8) 92:103

Sixers kontynuują swoją zaplanowaną drogę w dół tabeli. Znów dali wolne Michaelowi Carterowi-Williamsowi, który spędził mecz w szpitalu, lecząc infekcję prawego kolana. Bez niego Sixers mają bilans 1-5 w tych rozgrywkach. Grający w jego miejsce Tony Wroten dobrze rzucał na 20 punktów (10/20), ale nie prowadził gry zespołu, notując tylko 1 asystę i 3 straty. Evan Turner dopiero drugi raz w tym sezonie nie przekroczył granicy 10 punktów. Podobnie jak poprzednim razem skończyło się to porażką. Następny mecz w poniedziałek u siebie z Clippers.

Gdy zabrakło Tya Lawsona, drużynę kolejny raz do zwycięstwa poprowadzili rezerwowi. Rzucili aż 54 punkty i to był już szósty raz w tym sezonie, jak przekroczyli granicę 50. Najwięcej z całej drużyny (20) rzucił Nate Robinson, który co prawda rzucał niezbyt celnie z gry (6/14), ale aż 8 razy dostał się na linię osobistych. O wygranej zadecydowała seria punktowa 15:2 w czwartej kwarcie. W jej trakcie, w 3 kolejnych akcjach, w ciągu 67 sekund Jordan Hamilton trafił trzy trójki. Ostatni raz zawodnik Nuggets trafił trzy trójki w czasie poniżej 70 sekund 26 stycznia 2011 – był to Chauncey Billups w meczu z Pistons. Dla Denver było to trzecie zwycięstwo podczas serii meczów wyjazdowych. Ostatni, szósty mecz tej podróży zagrają w poniedziałek w Waszyngtonie.


Cleveland Cavaliers (7-13) – Los Angeles Clippers (13-8) 88:82

Kyrie Irving szybko zapomniał o swoim najgorszym meczu w NBA i przeciwko Clippers i Chrisowi Paulowi zanotował przyzwoite 20 punktów (6/15) i 6 asyst. Znów z bardzo dobrej strony pokazał się Andrew Bynum (18 pkt., 8/13 z gry, 6 zb.), dla którego było to czwarty z rzędu mecz zakończony dwucyfrowym dorobkiem punktów. Tristan Thompson dołożył swoje bardzo efektywne 20-13 i Cavs wygrali zdecydowanie walkę podkoszową. O ile w punktach z pomalowanego (42:32) tak bardzo tego nie widać, to już w zbiórkach tak (60:45). Anderson Varejao zebrał 17 piłek w 23 minuty. Taki wyczyn udało się osiągnąć w tym sezonie tylko Andre Drummondowi, a poprzednio Tysonowi Chandlerowi w 2010 roku.

Clippers zagrali najgorszy mecz w ataku w sezonie. Dotychczas najmniej rzucili przeciwko Orlando Magic (90). Trafili zaledwie 32.2% rzutów z gry, do tego zaledwie 20.0% za 3 punkty, przegrali walkę na deskach, a w grze do końca trzymała ich tylko niewiele lepsza dyspozycja Cavs. Brak kontuzjowanych J.J. Redicka i Matta Barnesa jest coraz bardziej odczuwalny. Zastępujących ich Reggie Bullock podkręcił kostkę w czwartej kwarcie, ale rentgen nie wykazał złamania. Mają już za sobą 3 mecze serii wyjazdowej (1-2), a przed nimi kolejne 4. Najbliższy w poniedziałek w Philadelphii.


Chicago Bulls (8-10) – Detroit Pistons (10-10) 75:92

Taj Gibson zastąpił w pierwszej piątce Luola Denga, który narzeka na ból łydki. Akurat w starciu z Pistons taki ruch był w miarę nieszkodliwy, bo rywale grają bardzo wysokim składem. Gibson odwdzięczył się zdobyciem 21 punktów i zebraniem 10 piłek. Jest najlepszym graczem Bulls ostatnich tygodni (21.4 pkt., 8.4 zb., 60.8% z gry w 5 meczach). Zawiódł Joakim Noah, podobnie jak Kirk Hinrich. Obaj dali drużynie zaledwie 5 punktów (2/17) i 7 strat. Nieźle zagrał bardzo krytykowany jak dotąd Marquis Teague. Dał drużynie z ławki 10 punktów, 3 zbiórki i 3 asysty w 17 minut gry i nie popełnił żadnej straty. Następny mecz z Bucks u siebie we wtorek.

Pierwszy raz od 12 stycznia 2006 roku trzech graczy Pistons skończyło mecz z minimum 10 zbiórkami (Drummond 14, Monroe 12, Smith 10). Poprzednim razem było to dziełem Bena Wallace’a (12), Tayshauna Prince’a (12) i Rasheeda Wallace’a (10) w starciu z San Antonio Spurs. Kluczem do wygranej, zgodnie z tym co pisałem we wczorajszym rozkładzie jazdy okazał się Brandon Jennings. Wykorzystał brak klasowego rywala i zagrał najlepszy rzutowo mecz od przejścia do Pistons. Trafił 12 z 22 rzutów, w tym 5 z 8 trójek, dołożył 5 asyst. Nieźle też zagrał Kentavious Caldwell-Pope, przez co Rodney Stuckey, jeden z najlepszych rezerwowych ligi w tym sezonie dostał na parkiecie tylko niespełna 10 minut. To był jego drugi mecz z rzędu ze zdobyczą poniżej 10 punktów po serii 11 kolejnych, w których przekraczał tą granicę. Następny mecz w niedzielę z Miami u siebie.


Memphis Grizzlies (9-10) – Golden State Warriors (12-9) 82:108

Grizzlies trafili zaledwie 36.5% z gry, mieli tylko 13 asyst i nie mieli pomysłu na zatrzymanie rozpędzonych Warriors. Tony Allen ostatecznie nie zagrał w tym meczu, a jego miejsce zajął Quincy Pondexter, ale w drugiej kwarcie . Z ławki Jerryd Bayless spudłował wszystkie 11 rzutów z gry. Ostatnim graczem, który tego dokonał był Evan Turner 12 kwietnia 2013 w meczu z Wizards. Słabo zagrał też Mike Conley, 12 punktów (4/12 z gry) i tylko 2 asysty. Gdy ma w tym sezonie mniej niż 4 asysty, Grizzlies mają bilans 0-4. W poprzednim sezonie było to 4-7.

Stephen Curry zanotował 15 asyst, o dwie więcej niż cały zespół Niedźwiadków, jednocześnie wyrównując rekord kariery. Ostatnim zawodnikiem, który zanotował więcej asyst niż drużyna przeciwna był Baron Davis, który rozdał ich 19 też w starciu z Grizzlies 11 stycznia 2008. Klay Thompson przełamał złą serię meczów przeciwko Grizzlies. Rzucił 30 punktów na skuteczności 63.2%. Trójka Curry – Thompson – David Lee łącznie zdobyła 75 punktów, tylko o 7 mniej od całej druzyny rywali.


Minnesota Timberwolves (9-11) – Miami Heat (15-5) 82:103

Wolves zagrali bez Kevina Love’a, który musiał opuścić mecz z powodów rodzinnych. W pierwszej piątce zastąpił go Luc Mbah a Moute. Zdobył 11 punktów, ale nie był w stanie wnieść do zespołu nawet połowy tego, co daje Love. Wolves wspólnie trafili fatalne 29.3% rzutów z gry (najgorzej w historii klubu) i 22.7% za 3. Nie wykorzystali aż 20 strat rywali. Ricky Rubio powiedział po meczu, że wydawało się że Wolves grali ze strachem. Widać to po jego statystykach. 1 punkt, 0/4 z gry, 6 asyst i aż 6 strat. Następny mecz we wtorek w Detroit.

Do gry wrócił po dwóch meczach odpoczynku Dwyane Wade. Zanotował solidne 19 punktów z 14 rzutów. Najlepszy na boisku był jednak LeBron James, któremu do triple-double zabrakło 2 asyst. Miał też jednak 7 strat i to nieco psuje mu statystyki. Heat wyszli na wysokie prowadzenie już w drugiej kwarcie i zdominowali mecz do jego końca. Wolne tym razem dostał Michael Beasley, który ma naciągnięte ścięgno udowe. Dobrze go zastąpił Rashard Lewis, a swoje też dodał Ray Allen. Następny mecz w niedzielę w Detroit.


Milwaukee Bucks (4-16) – Brooklyn Nets (6-14) 82:90

Bucks skutecznie tankują o ostatnie miejsce w lidze, tym razem przegrywając z sąsiadami w tabeli, Brooklyn Nets. Niezłe spotkanie zagrali O.J. Mayo i John Henson. Nieźle pokazał się debiutant Miroslav Raduljica, rzucił 8 punktów, grając niecałe 10 minut. Następny mecz we wtorek w Chicago.

Brook Lopez zanotował drugi w karierze mecz, w którym zdobył ponad 30 punktów i trafił ponad 80% rzutów z gry. W historii Nets taka sztuka udała się jeszcze tylko Buckowi Williamsowi i Darrylowi Dawkinsowi. Brooklyn często grali pod kosz, wygrywając punkty z pomalowanego 44:30. Wciąż jednak ich problemem jest gra pierwszej piątki. Poza Lopezem nikt nie trafił połowy swoich rzutów z gry. Kevin Garnett już 14 raz w tym sezonie rzucał poniżej 50%, a już ósmy w którym rzucał poniżej 30%. W całym poprzednim sezonie tylko 5 razy zdarzyło mu się rzucać tak słabo. Następny mecz we wtorek w Bostonie.


San Antonio Spurs (15-4) – Indiana Pacers (18-2) 100:111

Spurs prowadzili w drugiej kwarcie 35:22, ale od tego momentu przestali grać. Pacers zanotowali serię 30:18 w drugiej części, a w trzeciej jeszcze dołożyli 12:2. Mieli przewagę 23:8 w punktach drugiej szansy, a także 34:26 w punktach z pomalowanego. Brakowało im jednak skuteczności. Trafili co prawda 45.1% z gry, ale Tim Duncan znów był poza grą z 3/10 z gry. Następny mecz we wtorek w Toronto.

Paul George ma już na koncie 495 punktów w pierwszych 20 meczach sezonu. W dotychczasowej historii drużyny jedynym, któremu udało się zdobyć więcej jest Jermaine O’Neal, który w rozgrywkach 2004/05 zdobył ich 537. Pacers wygrali pierwszy raz od 11 meczów w hali Spurs. Wygrali zbiórki, co było kluczem do zwycięstwa. Drugą i trzecią kwartę wygrali łącznie 67:37, rozstrzygając mecz. Następny mecz w niedzielę w Oklahoma City.


Utah Jazz (4-18) – Sacramento Kings (5-13) 102:112

Derrick Favors dostał wolne w tym meczu, z powodu bólu pleców. Jego miejsce w pierwszym składzie zajął Jeremy Evans. Trey Burke zanotował pierwsze w karierze double-double, ale o dziwo do punktów dołożył zbiórki, a nie asysty. W dogrywce zabrakło im klasowych graczy, bo za 6 fauli spadli Mike Harris, Enes Kanter i Jeremy Evans. Zabrakło im skuteczności z obwodu. Kwartet Burke-Hayward-Burks-Garrett wspólnie rzucili tylko 18 z 53 rzutów (34.0%). Następny mecz w poniedziałek u siebie z Blazers.

Przerwali serię 6 kolejnych porażek. Na trzy minuty przed końcem meczu przegrywali 7 punktami, ale dzięki dobrej egzekucji doprowadzili najpierw do dogrywki, a w niej byli zdecydowanie lepsi 15:5. Kolejny raz udowodnili dlaczego są w czołówce ligi w liczbie strat. Zajmują drugie miejsce ze średnią 13.7, w meczu z Jazz popełnili ich tylko 10. Dobrze wykorzystywali brak pod koszem Derricka Favorsa i problemy z faulami graczy zastępujących go. Rzucili aż 58 punktów z pomalowanego i dołożyli do tego aż 38 rzutów wolnych. Następny mecz w poniedziałek z Dallas u siebie.


Portland Trail Blazers (17-4) – Dallas Mavericks (13-8) 106:108

http://www.youtube.com/watch?v=rO_jvya2m0k

LaMarcus Aldridge przerwał serię 5 kolejnych meczów, w których rzucał 20 lub więcej punktów. Blazers przegrali pierwszy w sezonie mecz, w którym LMA miał więcej niż 5 zbiórek. W poprzednich 17 przypadkach zawsze wygrywali. Zabrakło im skuteczności za 3 punkty. W starciu z Jazz ustanowili rekord ligi pod względem skuteczności rzutów zza łuku, gdy oddali więcej niż 20 rzutów. Tym razem trafili tylko 9 z 30 prób. Trio Wesley Matthews, Mo Williams i Dorell Wright spudłowali wszystkie 11 prób. Następny mecz w poniedziałek w Utah.

Monta Ellis trafił buzzer beatera, ale to Dirk Nowitzki rzucił 9 punktów w ostatnich niespełna 4 minutach, o jeden więcej niż cała drużyna Blazers w tym czasie. To pozwoliło im zagrać ostatnią akcję pod Ellisa. Cała obrona była skupiona wokół Niemca, tymczasem Rick Carlisle rozrysował tą akcję w inny sposób. Nowitzki pierwszy raz od 8 meczów zdobył więcej punktów niż Aldridge w bezpośrednim starciu. Następny mecz w poniedziałek w Sacramento.

Kopiuj link do schowka