Defensywny Park Rozrywki Johnathana Isaaca

05/08/2017
Jonathan Isaac Orlando Magic fot. NBA.com/magic

Pierwszy z zawodników rywala ustawił się głęboko w rogu, drugi spokojnym krokiem zbiegł ze szczytu w stronę kosza. Między nimi do ostatniej chwili na rozwój wypadków czekał Giannis Antetokounmpo.

Był sam. Agresywny — trapujący i zmieniający krycie — schemat obrony Milwaukee Bucks poniekąd do tego doprowadził.

Pułapka na kozłującym przeciwnika wprawdzie odcięła go od możliwości rzutu, lecz uwalniające podanie otworzyło sytuację 3v2 na korzyść drużyny atakującej. Khris Middleton doskoczył do gracza, do którego pomknęło zagranie, natomiast Giannis zwyczajnie obserwował toczącą się akcję, by w odpowiednim momencie kryjąc przestrzeń między dwoma zawodnikami, doskoczyć do jednego z nich, błyskawicznym ruchem przeciąć podanie i zniweczyć dobrze zapowiadające się posiadanie rywala.

Warunki fizyczne, mobilność i przede wszystkim pterodaktyli zasięg umożliwiły Grekowi wyjście z sytuacji wydawałoby się bez wyjścia, by w tak trudnym położeniu wykonać ten jeden ruch, który pozwoli odzyskać piłkę. Niewielu posiada te wszystkie elementy pozwalające funkcjonować jako spoiwo, ratowniczy defensywy z pomocy. Giannis, zaraz wchodzący w swój prime Thon Maker, Kevin Durant, Draymond Green — jednym z nich — tych nowoczesnych, multipozycyjnych obrońców — ma szansę zostać Jonathan Isaac. Tam jest potencjał wybranego w drafcie przez Orlando Magic skrzydłowego. I tam drzemią jego największe możliwości.

Na około, ale dotarliśmy. Przynajmniej do początku. Jakiś czas temu obejrzałem kilka meczów uniwersytetu Florida State (i ligi letniej) pod kątem Isaaca, nie mogąc się jednak zebrać w sobie, aby podejść do tematu samego zawodnika, odłożyłem tekst na bok, by w chwili obecnej przysiąść do niego na nowo. Więc: Isaac jest niemal 210 centymetrową — z cały czas rosnącym, 218 cm, zasięgiem ramion — niską czwórką o potencjale krycia wszystkich pięciu pozycji. Kiedyś, kiedyś. Póki co zdaje się, że miejsce 19-latka w jego pierwszym sezonie w NBA to będzie trójka i zależnie od rozłożenia minut Aarona Gordona właśnie small-ballowa czwórka. W każdym razie Frank Vogel docelowo raczej powinien schodzić pozycjami, choć początkowy tłok wśród wysokich może nieco pokrzyżować te plany.

Ale nie o tym. Oczywistym jest, że Magic muszą stworzyć jak najlepsze warunki dla Isaaca i Gordona, dwóch graczy, którzy za kilka lat — wraz z przyszłorocznym wysokim pickiem w drafcie — powinni decydować o przyszłości drużyny z Florydy. Niemniej byłem zaskoczony, mocno zaskoczony — czemu…? przecież Isaac to taki hammondowy pick — gdy nowy GM Orlando — John Hammond — postawił na chudego skrzydłowego z Florida State.

Myślałem, że Magic pójdą w szukanie rozwiązań bardziej oczywistych, wybiorą wydawałoby się najlepszego dostępnego gościa (przyszły MVP Donovan Mitchell) — byłem przekonany, że Dennis Smith Jr. nie spadnie poniżej 6. picku — i przy obecnym marazmie w klubie, deficycie talentu postawią na pewność i spokój. Hammond nie pierwszy raz zaryzykował i kupił potencjał Isaaca, który na naprawdę wielu płaszczyznach ma szerokie pole rozwoju. Tylko jest tak raw, że nawet nie wiem jak inaczej to określić niż w oryginale. Co prawda tyczy się to głównie ofensywnej strony parkietu — rzutu, ścięć, podań , wykańczania akcji pod koszem — widać zalążki (jak TUTAJ, gdy zesplitował pick and rolla, a potem w akrobatycznym stylu przetworzył akcję pod koszem na punkty, co było o tyle zaskakujące, że w znacznie prostszych warunkach posyłał cegły), ale sukces — o ile — będzie rodził się w bólach (huh, nie użyłem growing pains).

W obronie sprawa ma się nieco inaczej i tutaj 19-latek wykazywał się w NCAA elitarnym potencjałem, co w NBA powinno sprawić, że z miejsca stanie się pożytecznym zawodnikiem, nawet ze szwankującym rzutem. Wśród amerykańskich dziennikarzy/ blogerów częstym określeniem Isaaca jest „star role-player” i coś jest na rzeczy — te dobre czynniki mogą nie pozwolić mu spaść poniżej pewnego poziomu, a niedociągnięcia wejść na poziom gwiazdy. To tylko krzywdzące gdybanie — określenie, że rozwój Isaaca może pójść w dwie strony nic nie wniesie, ale: rozwój Isaaca może pójść w dwie strony — więc skupię się na tym co widziałem (w defensywie).

W przeliczeniu na 40 minut Isaac notował 4,1 bloku i przechwytu łącznie — dla porównania wybrani w top-10 draftu pozostali dwaj skrzydłowi Josh Jackson i Jayson Tatum kolejno po 3,6 i 3. Zawodnik Magic ma dobre instynkty w obronie 1v1 — o czym dalej — i jako rim-protector — o czym też gdzieś dalej.

Moją uwagę przykuła przede wszystkim możliwość jakie ciekawe rzeczy będzie można robić z Isaaciem jako zawodnikiem rzucanym do pomocy. Chodzi o wrażenie jakby 19-latek mógł kryć półtora gracza naraz — wyjść do pomocy, zamknąć przestrzeń, a jednocześnie pilnować swojego przeciwnika, by w razie potrzeby doskoczyć do niego. To przykład tego w jaki sposób obrona może zacieśnić z Isaaciem jedną stroną — dodatkowo zamykając pomalowane, dzięki temu, że to Isaac jest jak po sznurku ostatnim punktem defensywy — by w razie potrzeby ten szybko mógł przejść do człowieka pozostawionego w rogu po drugiej stronie parkietu i sprawić, by wolna pozycja stała się no, no (#1 — biała koszulka).

Jest ciasno. Poniekąd można odnieść wrażenie, że atak gra w pewnym momencie 4v5 i szybkiej przewagi, jaką miało być podanie do człowieku w rogu, nie udało się wykorzystać. Taki schemat (naciągając) może być zgubny — spójrz Bucks w poprzednich play-offach — gdy rywalowi będą zwyczajnie wpadać te rzuty, które są odpuszczane, ale do pewnego stopnia zasięg i szybkość na nogach takich ludzi jak Isaac niweluje te przewagi. Coś jakby ent posiadł mobilność gazeli. Ten schemat może być też zabójczy — spójrz Bucks w poprzednich play-offach — i sprawiać, że najważniejsi zawodnicy przeciwnika, przy pułapkach długich ludzi, nie będą mieli jak stworzyć sobie pozycji do rzutów.

Raz. Dwa: spójrz na poniższy blok z pomocy i zobacz jak błyskawicznie — błysk — Isaac przemierzył dystans między pierwotnie krytym zawodnikiem, a tym, którego ostatecznie zablokował. Timing!

Przywołując obronę z pomocy, mam na myśli te pojedyncze fragmenty, które pozwalają mi wierzyć, by Isaac stał się spoiwem w obronie i kimś kto docelowo będzie w stanie nawigować w niej jako centralny jej punkt, wyciągając jednocześnie coś ekstra. Tutaj jeszcze jeden przykład w bardziej statycznej wersji z ataku pozycyjnego, gdy czekał między obręczą a linią za 3 w rogu i z wyczuciem doskoczył zablokować wjeżdżającego przeciwnika (zebrał też piłkę — na tablicach ma świetne instynkty poparte zasięgiem). To jest to coś ekstra, gdy „ratujesz” punkty, które niekoniecznie muszą być twoją odpowiedzialnością.

Lepsi kozłujący będą w stanie karcić mimo wszystko ryzykowne wyjścia Isaaca, choć podoba mi się, że cały czas narzuca na rywala presję. Gdy widzi okazję do zamknięcia drogi porywa się właśnie na takie odważniejsze ruchy. Ważne będzie znalezienie balansu, ot tak filozoficznie powiem. Bo czasem nawet delikatna pomoc będzie kończyła się wolnym rzutem i nic nie będzie można z tym zrobić, mimo imponującej próby ratowania sytuacji — swoją drogą nie było aż tak daleko:

19-latek pokazał też coś co w tej, wiecie, nowoczesnej NBA będzie miało ogromne znaczenie — dobrze radzi sobie na zmianach krycia, czasem się przy nich zagubi, ale wynika to głównie z tego względu, że stara się jeszcze przejść gdzieś do pomocy. Ale ma posiadania takie jak te, gdy świetnie trzyma zasłony, a dzięki switchom rywal nie może stworzyć sobie przestrzeni do rzutu. Gdybym umiał dodać cyferki na filmiku, to bym je dodał, by pokazać ile było zmian krycia w jednej akcji. Pięć. Było ich pięć.

Na końcu wyszedł wspomniany wcześniej rim-protection (zdarzały mu się bloki, gdy nie musiał nawet wyskakiwać do liliputów). Co ważne, wcześniej nie pozwolił na oddanie rzutu rozgrywającemu, by na samym końcu — w odpowiednim momencie — wyjść do pomocy, zmienić jeszcze raz krycie i zapobiec niemal pewnym punktom spod kosza jakiemuś ancymonowi.

Przejdźmy płynnie do obrony 1v1, niejako łącząc pewne elementy, o których już wspomniałem we wpisie o Jaysonie Tatumie — Isaac w NCAA/ lidze letniej dał o sobie znać uh jako potencjalnie znakomity defensor w izolacjach/ 1v1. Nie mam dostępu do zaawansowanych statystyk, więc musicie mi uwierzyć. Miękko trzyma się na nogach, blisko rywala, dodatkowo jest długi — te posiadanie w obronie to połączenie wspomnianych wcześniej zmian krycia, by potem rywal doprowadził do match-upu 1v1 z 19-latkiem, który zupełnie nie pozwolił się zawodnikowi Virginia Tech odseparować w post, a potem jeszcze długimi mackami go zablokował.

Warto napomknąć, że Tatum w bezpośrednich match-upach (2) z Florida State trafił 12 z 30 rzutów i skończył z 9 stratami — choć Isaac nie krył nowego skrzydłowego Celtics przez cały mecz, to wyraźnie dał mu o sobie znać takimi zagraniami.

Początkowo minimalnie stracił balans na nogach, ale — nic nie szkodzi — momentalnie odzyskał kontrolę, dzięki czemu swoimi gałęziami wygarnął piłkę skrzydłowemu Duke. O ile Isaac z kryciem czwórek, z czasem i niższych piątek może początkowo mieć trochę kłopotów, tak z niższymi zawodnikami — rozgrywającymi/ dwójkami — wykazał się niezłymi instynktami, w tej coraz bardziej bezpozycyjnej koszykówce.

W każdym razie tam gdzie o powodzeniu będzie decydować mobilność, gibkość, ustawienie, a nie najprościej ujmując siła, tam gracz Magic powinien sobie poradzić. Swoimi długimi susami może nadrobić nieco szybsze kroczki mniejszych rywali i choć może fragmentami wyglądać jak żyrafa na deskorolce jest to skuteczne. Przykład jak Isaac nie pozwolił, by Luke Kennard przy wjeździe do kosza stworzył sobie przewagę do finiszu, przez co ten musiał poszukać podania, co zakończyło się budowaniem posiadania od nowa.

Zupełnie nie dał miejsca swojemu przeciwnikowi i poniżej zbliżona sytuacja, gdy przy zmianie krycia przeżuł rozgrywającego Miami Heat Ligi Letniej — zupełnie nie pozwolił mu na odcięcie się na koźle, by potem dodatkowo gagatka zablokować.

Z jednej strony trudno przewidzieć jak w nieporównywalnie trudniejszych warunkach będzie radził sobie Isaac, natomiast pojawia się dużo powtarzalnych elementów niezależnych, które pozwalają liczyć, że jego wejście do NBA w defensywnie przebiegnie płynnie.

Wspomnę jeszcze o kilku pomniejszych kwestiach. 19-letni skrzydłowy porusza się dosyć zwinnie między zasłonami, dzięki czemu jest w stanie nadążyć za rywalem w grze off-screen i sprowadzić posiadanie do sytuacji 1v1, które z reguły powinny być jego domeną.

Być może twardsza zasłona na powyższym przykładzie przeszkodziłaby Isaacowi dojście do przeciwnika i pozwoliła koszykarzowi Vigrinia Tech na oddanie wolnego rzutu. Tak się jednak nie stało i wyjście pod zasłoną, by skrócić sobie dystans po łuku, nie przeszkodziło niemal natychmiastowemu doskoczeniu do zawodnika wybiegającego po zasłonach. Ale. Zdarzają się sytuacje, gdy skrzydłowy Magic nie do końca obserwuje to co dzieje się poza samym zawodnikiem z piłką, przez co nie ma jak zareagować, kiedy wysoki rywala wyjdzie, by postawić pick. Tak jak tu…

… i tu:

Dwa razy pojawiła się okazja do czystego rzutu dla przeciwnika i po części jest to przyczyną dobrych zasłon dla strzelców, a po części właśnie obserwacji tylko kozłującego, przez co Isaac nie miał jak dać sobie szansy by ominąć picki większych graczy. A 19-latek ma predyspozycje, by nadrobić obronę, w której pójdzie pod zasłoną i zdąży znacząco utrudnić rzut zawodnikowi, któremu wydawało się, że dopiero co otworzył czystą pozycję.

Nie jest to może perfekcyjny przykład — Isaac o ułamek sekundy chyba się spóźnił — ale widać pewien zalążek. Albo to po prostu złudne wrażenie długich rąk gracza Magic. Zwróciłem uwagę jeszcze na kilka sytuacji, w których Isaac miał kłopot z komunikacją przy zmianach krycia w pick and rollu, ale nie jestem pewien, czy wynikało to z faktycznych problemów, czy że partner z obrony łamał schemat i np. nie zmieniał krycia, więc nie będę wstawiał takich przykładów.

W każdym razie ta klasa draftu zapowiada się naprawdę imponująco: Isaac wprawdzie nie jest klarownym wyborem, ale drużyna, która na niego postawiła w drafcie zdecydowała się na długoterminowy projekt. Hammondowi ryzyko z Giannisem się opłaciło — i choć to nie ten poziom — to na pewnych płaszczyznach są to podobni zawodnicy. A przynajmniej mają na tyle zbliżone cechy, elementy, warunki, że w Orlando mogą spróbować na schemacie rozwoju Greka się wzorować.

***

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora, Blog Don’t Lie

Kopiuj link do schowka