Czy Sixers rozpoczną sezon zdrowi?

03/08/2017
Joel Embiid Ben Simmons Practice Philadelphia 76ers Philly NBA Bill Streicher-USA TODAY Sports

Joel Embiid, największa nadzieja koszykarskich marzycieli podobno jest w pełni zdrowa i gotowa na obóz przygotowawczy, co nie jest powszechnym zjawiskiem. W jakim stanie jest właściwie młodzież Philly?

Jeśli ktoś nie jest podekscytowany wizją tego, jak mogą wyglądać przyszłoroczni Philadelphia 76ers, to pewnie dlatego, że nie interesuje się koszykówką. Zupełnie poważnie, nie chodzi o to czy coś wygrają i wejdą do playoffów, bo to może się mimo wszystko nie wydarzyć. Ekscytujący jest sam poziom młodego talentu nagromadzonego w stanie Pensylwania. Nie potrzeba wiele wyobraźni, żeby zobaczyć w głowie obraz tego, jak w perspektywie najbliższych lat Sixers stają się jedną z czołowych ekip ligi. Z drugiej strony jednak, nikt nie nazwie Cie przesadnym pesymistą, jeśli przedstawisz tezę, że to może nie wypalić, a najważniejsi gracze przegrają z kontuzjami.

No właśnie, czy największe młodociane gwiazdy 76ers w ogóle zagrają razem od początku sezonu?

Ostatnio z obozu Philadelphi wypłynęło oświadczenie o tym, że Joel Embiid najprawdopodobniej będzie gotowy na początek obozu przygotowawczego. To dobra wiadomość – jednak jak na ten moment Embiid nie jest jeszcze dopuszczony do treningu na pełnym kontakcie i gry pięciu na pięciu. Gwiazdor Social Media i wanna be gwiazda parkietów NBA dochodzi do siebie po zerwaniu łąkotki w lewym kolanie. Kontuzja była na tyle poważna, że wymagała zabiegu chirurgicznego.

Obecne optymistyczne diagnozy każą więc sądzić, że Embiid przejdzie przez pełen cykl przygotowawczy i rozpocznie sezon NBA będąc w pełni zdrowy i gotów do działania. Śmiem wątpić. Kiedy za dzieciaka popsułem swoja zabawkę i ratowałem ją za pomocą kleju reklamowanego przez Mariusza Pudzianowskiego – po zaschnięciu nigdy nie bawiłem się już tą zabawką na pełnej intensywności. Bret Brown nie będzie chciał znów popsuć Joela Embiida, bo wtedy chyba już nikt nie uwierzy w proces.

Trzeba się zatem liczyć z limitowanymi minutami i ograniczeniem meczów back-to-back, jak to miało miejsce w poprzednim sezonie. Być może Embiid zagra kiedyś na pełnej intensywności sezonu NBA – ale zapewne nie szybko.

***

Dobrze wiemy, że nie tylko center Sixers ma swoje problemy zdrowotne. Swój debiutancki sezon ma przed sobą Ben Simmons, wybrany w drafcie rok temu. Cały sezon opuścił on z powodu urazu stopy i nawet jeszcze nie powąchał parkietów NBA. Mówiło się w trakcie rozgrywek, że jest na to szansa – ale najwidoczniej postanowiono nie ryzykować. Do pełnego zdrowia Simmons powrócił rzekomo już 12. kwietnia. Obecnie jego stan ocenia się podobnie do stanu Embiida – prawdopodobnie będzie gotowy na obóz przygotowawczy.

Zarząd zespołu jednak nie kwapił się z pozwoleniem Simmonsowi na grę w koszykówkę. W maju, teoretycznie będąc już zdrowym od miesiąca, zaczął dopiero grę treningową trzy na trzy. W świetle tego wszystkiego, ciekawą decyzją było nie skorzystanie z Simmonsa w czasie Summer League. Nie powinien być to problem, skoro jest on od tak dawna w pełni zdrowy – a byłaby to doskonała okazja, by już teraz zobaczyć jak może wyglądać jego boiskowa współpraca z Markellem Fultzem.

Najnowszy nabytek 76ers, Markelle Fultz, wystąpił w rozgrywkach Ligi Letniej, jednak nie nacieszył się nimi zbyt długo. W czasie jednego ze spotkań nabawił się kontuzji kostki, która zmusiła go do opuszczenia turnieju. Uraz który mu się przytrafił to tylko mocniejsze skręcenie, co nie powinno rzutować na tak dalekiej przyszłości jak przyszłe kilka miesięcy. Fultz powinien więc być gotowy na przejście pełnego cyklu przygotowań. Znając jednak doświadczenia i ostrożność klubu, nie byłbym tego w stu procentach pewien.

Nie ma więc mowy o kontuzjach, które miałyby pozostać niezaleczone do rozpoczęcia sezonu. Z drugiej strony, trudno powiedzieć, że młodzi-gniewni z Philly wkroczą w sezon zasadniczy w pełni zdrowi. Wszyscy trzej to rekonwalescenci – po długim okresie leczenia nie da się z marszu wejść na pełne obroty. Zarząd 76ers doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Najbardziej emocjonującymi momentami będą te, w których na parkiecie zobaczymy ustawienia z całą wyżej wymieniona trójką. Będąc jednak świadomym limitów, jakie prawdopodobnie nałoży klub na swoich podopiecznych, trudno oczekiwać, że będziemy je oglądać od samego początku. Nie przeszkodzi to jednak ekscytować się tymi momentami. Wciąż mam w pamięci styczeń, kiedy to każdy mecz rzadko grającego Embiida był prawdziwym świętem. Podobne emocje może nam przynieść już sam początek nadchodzących rozgrywek.

Kopiuj link do schowka