Co za comeback Kings! Clippers z porażką roku

27/03/2017
buddy

Sacramento Kings zaszokowali wszystkich, a najbardziej graczy Los Angeles Clippers, którzy nieco za wcześnie uznali mecz za wygrany.

Gdybyście przed wczorajszym spotkaniem Kings i Clippers sprawdzili jak w ostatnich 20 sezonach kończyły się starcia, w których jedna z drużyn uzyskiwała minimum 15 punktów przewagi w ostatnich 5 minutach, to wyszłoby wam, że autorzy tych przewag wygrali 6746 razy, przegrywając tylko 1 raz.

Gdybyście w te statystyki zagłębili się dzisiaj, wyszedłby Wam bilans 6746-2.

Wszystko dzięki popisowej zapaści Los Angeles Clippers.

Gospodarze wczorajszego meczu mogli czuć się pewni swego, gdy w 43 minucie wynik na tablicy faworyzował ich stosunkiem 94:76. Gwiazdy odpoczywały i trzeba było tylko spokojnie dowieźć kluczowy w walce o przewagę własnego parkietu w playoffs tryumf do ostatniego gwizdka.

Grający o pietruszkę Sacramento Kings mieli jednak inne plany.

Jak wyżej.

Zbiórka i dobitka Willie’go Cauley-Steina (8 punktów, 14 zbiórek) dała ostatecznie gościom zwycięstwo 97:96, po tym jak ograli Clippers w ostatnich pięciu minutach 22:3. Połowę tych punktów dał Kings idol Vivka, Buddy Hield (łącznie 15 punktów wczoraj), a gospodarze w tym czasie nie trafili ani razu na 9 prób rzutów z pola.

Dla Królów był to ledwie trzeci tryumf w ostatnich 15 meczach, z kolei Clippers kontynuują nierówną grę – po sobotniej wygranej z Utah Jazz, dziś znów są za nimi w tabeli, tracąc do czwartego miejsca jeden mecz i mając 10 przegranych w ostatnich 19 starciach.

Chris Paul (17 punktów i 9 asyst) zaryzykował stwierdzenie, że jest to najgorsza porażka jakiej doświadczył w trakcie sezonu regularnego NBA.

Jeśli Clippers się nie ogarną, to być może niedługo będzie musiał przemyśleć swój ranking najgorszych porażek w playoffs.

Kopiuj link do schowka