Ciężkie życie Lonzo

10/11/2017
Ball struggles fot. Tim Bradbury/Getty Images

Lonzo Ball wchodził do ligi z ogromnymi oczekiwaniami. Już na wstępie, w swoim debiucie przekonał się, że spełnienie nadziei związanych ze swoją osobą będzie trudniejsze niż myślał. Jednak z każdym meczem, miało być coraz lepiej. Jak dotąd daleko do tego, a kłopoty Lonzo znajdują się nie tylko na boisku.

Jak wiadomo, w tym tygodniu doszło do „incydentu”, jak to zgrabnie ujęto w mediach amerykańskich, z udziałem zawodników UCLA, Cody’ego Rileya, Jalena Hilla oraz LiAngelo Balla. Panowie zostali oskarżeni o kradzież w sklepie Louis Vitton w Chinach. Z aresztu zostali już wypuszczeni, lecz są zmuszeni do pozostania w hotelu. Prawdopodobnym wymiarem kary będzie zakaz opuszczania hotelu przez 20 dni i wykonywania tam prac pomocniczych, a także zakaz wstępu do kraju. Przykra historia młodego LiAngelo, który do tej pory pozostawał zawsze w cieniu. Na pewno jednak odbiło się to na całej familii. Lonzo, stara się trzymać całą sprawę na dystans:

„Jeszcze z nim nie rozmawiałem. Kiedykolwiek z nim pogadam, na pewno dowiem się więcej.”

Jednocześnie nie chce, aby ktoś uważał sytuację LiAngelo za powód i wymówkę jego słabszej gry:

„Oczywiście, to wciąż mój młodszy brat. Ale ja muszę wychodzić na boisko i grać niezależnie od tego.”

I tutaj przechodzimy do problemów Balla w jego zyciu zawodowym, a te nie wyglądają wcale na mniejsze.

Od początku sezonu Lonzo ma problemy z rzutem. Już przed draftem wspominało się, że jego niestandardowa, żeby nie powiedzieć pokraczna technika rzutu może się nie sprawdzić w NBA. Obóz Balla twierdził, że chłopak tak rzuca całe życie i to się sprawdza, więc nie będzie stanowić problemu. Numerki na uczelni to potwierdzały. Jednak w dorosłej koszykówce faktycznie nie jest już tak dobrze. Rozgrywający osiąga tragiczną skuteczność. De facto, po meczu z Wizards jest drugi w historii (od wprowadzenia zegara rzutowego w sezonie 54-55), jeśli chodzi o najgorszą skuteczność z gry pośród rozgrywających.

Dodatkowo, jeśli zakończylibyśmy sezon w tym momencie, Ball miałby najniższą skuteczność w historii spośród zawodników oddających minimum 10 prób w meczu. Sam zainteresowany zdaje sobie sprawę z problemu, lecz jak mówi wszystko tkwi w głowie:

„To coś, co siedzi w mojej głowie. Wiem, że potrafię rzucać. To jest długi sezon. Muszę po prostu zachować pozytywne podejście i dużo pracować. Wtedy wszystko samo przyjdzie.”

Fani rozgrywającego bronią go, twierdząc, iż Lonzo osiąga niemal identyczne cyferki jak młody Jason Kidd, zatem wcale nie jest powiedziane, że nie poradzi sobie w NBA.

Kidd and Ball comparison

Jak widać, dane te nie są dalekie od prawdy. Jednakże sam Jason Kidd stwierdził, że porównywanie Lonzo do niego jest „naciągane”:

„To wciąż jest początek jego kariery, więc według mnie jest to naciągane.”

„Musi zrozumieć, co oznacza grać twardo i wygrywać, a także jak wygrywać na najwyższym poziomie. To wymaga czasu i w ciągu trzech lat, miejmy nadzieję, że może takie porównanie będzie bardziej pasować, ale na razie jest naciągane, a on ma przed sobą wiele pracy.”

Cóż, Lonzo z pewnością nie może zaliczać ostatnich dni do najbardziej udanych, ale w Lakers nie przestają pokładać w nim ogromnych nadziei. Co natomiast powoduje, że Ball nie gra tak jak powinien? It’s gotta be the shoes!

Kopiuj link do schowka