Cavs to nie Monstars

19/05/2017
lebron monstars

Isaiah Thomas odrobił pracę domową: przestudiował godziny materiału wideo na temat Cavs oraz obejrzał Space Jam i wie, że zespół z Cleveland to nie banda nakoksowanych kosmitów.

Lider Boston Celtics nie może być zadowolony po pierwszym meczu serii z Cavs – no, chyba, że lubi memy na swój temat…

…ale – jak prawdziwy lider, nie traci animuszu. I słusznie. Bo w gruncie rzeczy ma rację mówiąc:

Jestem bardzo pewny swego. Wierzę w tych chłopaków. Nie boimy się Cleveland. To nie Monstars. To nie Space Jam. Wiążą swoje buty tak jak my, po prostu zagrali lepiej w meczu numer jeden, a my musimy obronić swój parkiet w drugim starciu i wygrać.

Łatwiej powiedzieć, niż zrobić, ale taka jest właśnie sytuacja Bostończyków, nawet jeśli Internet zaczął relacjonować ich przygody wyłącznie za pomocą śmiesznych obrazków…

Świadom tego jest m.in. – ze wszystkich ludzi na świecie – J.R. Smith, który w drugim meczu spodziewa się dzikiej szarży Celtów, z Kellym Olynykiem próbującym łamać ręce i w ogóle…

Zawsze gdy są pod ścianą, zaczynają grać lepiej – tak samo jak i my. Musimy więc być przygotowani i rozumieć, że druga strona może stosować brudne zagrywki i tanie chwyty, bo na tym etapie właściwie walczą o życie.

To nie fair, że tak mało szans dajemy w tej serii Celtics – jakby nie było, drużynie z najlepszym bilansem w Konferencji Wschodniej – ale obstawianie przeciwko LeBronowi Jamesowi w obecnej formie jest głupie. Cavs może i nie są Monstars, ale James mógłby spokojnie w „Kosmicznym meczu” zająć miejsce Michaela Jordana w roli zbawcy ludzkości.

Kopiuj link do schowka