Carmelo Anthony wart paczki chipsów?

23/10/2017
Anthony Carmelo fot. Elsa/Getty Images

Carmelo Anthony tego lata wreszcie zostawił za sobą Nowy Jork i przeszedł w ramach wymiany do Oklahoma City Thunder, zmieniając układ sił na Zachodzie. O tym, iż szczególnie jego ostatnie lata w Knicks były porażką, wiadomo powszechnie od dawna. Przed dzisiejszym rozpoczęciem nowego sezonu, Melo otworzył sie nieco opowiadając jak wyglądały jego ostatnie miesiące w Nowy Jorku.

Skrzydłowy wyjawił szczegóły swojej współpracy z Jacksonem i jego następcą w swych ostatnich chwilach przed odejściem. Według niego sytuacja była nie do uratowania, gdyż czuł sie zdradzony:

„Kiedy podpisałem z Knicks nową umowę [w lipcu 2014 roku], chciałem zostać w Nowym Jorku i wierzyłem w Phila.”

„W zeszłym roku już się to zmieniło. Czułem się wypychany z tego klubu. Mówiono o mnie różne rzeczy, a ja nie miałem pojęcia, kto je mógł powiedzieć. Ale wciąż musiałem wychodzić na salę, rozgrywać spotkania, rozmawiać z mediami i odpowiadać na te same pytanie każdego dnia.”

Melo nie ukrywa, iż winą za to obarcza głównie Phila Jacksona, w którym pokładał duże nadzieje.

„Przez cały czas powtarzałem, że wierzę w Phila, mam do niego pełne zaufanie. Z czasem zaczęło ono spadać.”

Mimo wszystkich plotek i konfliktów Anthony uważał, iż był bardzo szczery w stosunku do organizacji, niestety bez wzajemności:

„Byłem z nimi bardzo szczery, jeśli chodzi o moje zamiary. Po prostu nie czułem, żeby oni byli szczerzy w stosunku do mnie.”

Carmelo stwierdza później, że w ostatnim sezonie rozmawiał z Zen Masterem osobiście może dwa razy. Te doniesienia zdają się potwierdzać wcześniejsze informacje na temat zachowania Jacksona. Według Adriana Wojnarowskiego, w trakcie spotkań z wolnymi agenami Phil był całkowicie nieprzygotowany i jedyne co wprowadzał to chaos.

Sprawa była już przesądzona w momencie, w którym nowym prezydentem został Steve Mills, a Generalnym Menadżerem Scott Perry:

„Wtedy już było za późno. Postanowiłem już, że chcę wygrywać, że chcę odejść. Nie spodziewaliśmy się, że zajmie to tak długo, ale klamka już wtedy zapadła.”

Zdaniem Melo jednak, nowy zarząd miał do niego niewiele lepszy stosunek niż Jackson, który potrafiłby go „wymienić nawet za paczkę chipsów”. Jak ze śmiechem mówi sam Anthony, jeśli chodzi o jego cenę:

„Wcześniej zamiast mnie chcieli zaledwie paczkę orzeszków. Później chcieli steka.”

Tym stekiem okazał się być Doug McDermott, Enes Kanter i wybór w II rundzie draftu, co wszyscy zgodnie uznają za niską cenę.

Kilka dni temu, Melo miał okazję udowodnić coś byłym pracodawcom, którzy nie doceniali jego talentu. Rozegrał solidny mecz, zdobywając 22 punkty, w tym te otwierające spotkanie (8-20 FG), 2 bloki i 2 przechwyty.

Można było odnieść wrażenie, iż sam jest czasem zaskoczony jak otwarte pozycje rzutowe otrzymuje w nowej drużynie. Czy właśnie w Oklahomie odnajdzie to do czego dąży i założy mistrzowski pierścień?

Kopiuj link do schowka