Carmelo Anthony w Thunder

24/09/2017
Melo Carmelo Anthony New York Knicks NBA Jesse D. Garrabrant/NBAE via Getty Images

Carmelo Anthony wreszcie opuszcza New York Knicks, a najdłuższa drama tego lata finalnie dobiega końca. Oficjalnie potwierdzony transfer, nastąpił bardzo szybko po tym jak Melo dodał Thunder (i przy okazji Cavs) do listy drużyn, do których zgodzi się przejść. Wcześniej na tej liście znajdowało się jedynie Houston. Sam skrzydłowy zresztą oczekiwał dopięcia dealu z jakąkolwiek z tych drużyn przed poniedziałkiem, kiedy to startuje Media Day.

W zamian, za Anthony’ego Nowojorczycy dostaną Enesa Kantera, Douga McDermotta i pick II rundy draftu w 2018 roku.

Cóż, Sam Presti po raz kolejny udowodnił, że jest absolutnym geniuszem zamieniając Kantera, McDermotta, pick drugiej rundy, Oladipo i Sabonisa na Paula George’a i Carmelo. Wszystko w trakcie jednego offseason.

Thunder zatem pozyskują wybitnego strzelca, który dostarczy im z pewnością nowe, potrzebne pokłady spacingu. Dodatkowo jest to All-Star z wieloletnim doświadczeniem w lidze, a nie stracili za niego, ani żadnego podstawowego zawodnika, ani picku w pierwszej rundzie. Z drugiej strony, pojawia się wiele niewiadomych dotyczących szatni, czy gry w obronie Melo, ale największe pytanie obecnie brzmi: Jak oni będą współpracować?

Każdy z nowej Wielkiej Trójki Thunder znajdował się w zeszłym sezonie w top20 w lidze, jeśli chodzi o usage. Wszyscy trzej będą musieli zrezygnować ze swojej dotychczasowej gry, opartej na dużej ilości posiadań i rozpocząć współpracę, jeśli ich celem jest wspólne mistrzostwo. Wiadomo, że zarówno Melo jak i Westbrook lubią przetrzymywać piłkę w swoich rękach, często o wiele za długo, niż potrzeba. Teraz będą się musieli dzielić nie tylko między sobą, ale także z George’em i resztą drużyny. Może im po prostu zabraknąć piłek do grania, a wtedy z pewnością pojawią się tarcia. Jak zatem ich pogodzić? To jest obecnie podstawowe pytanie i jednocześnie ból głowy trenera Donovana, który jeśli szybko nie znajdzie złotego środka, może zacząć siedzieć na gorącym krześle.

Sukces bowiem będzie wymagany od pierwszego gwizdka, bo nie tylko Billy Donovan będzie miał o czym rozmyślać, ale wielki Sam Presti także. Po tym sezonie zarówno Melo jak i PG-13 mogą wypowiedzieć umowę, wejść na rynek i zmienić pracodawcę. Wtedy Thunder zostaną z niczym i choć teraz wydaje się to absolutną fikcją to przecież taki skład Oklahomy jeszcze w czerwcu też wydawał się być możliwy raczej w serii 2k, aniżeli w realu.

Z drugiej strony wymiany jest ta mniej analizowana część, czyli Nowy Jork. Knicks pozbyli się swojego gwiazdora, który jedynie stał na drodze do (kolejnej już) odbudowy zespołu. W zamian otrzymali solidnego strzelca, znakomitego ofensywnie centra, który jednakowoż nie bardzo się odnajduje w obronie i pick drugiej rundy, ale przede wszystkim zyskali spokój. Wiadomo, że zespołem oficjalnie i samodzielnie dowodzi teraz Porzingis, wiadomo, że stawiają na młodych no i nie będą musieli zmagać się z operą mydlaną, jaką był transfer Carmelo w trakcie sezonu, skupiając się jedynie na grze i rozwoju młodych graczy. Czy mogli zyskać więcej na tym transferze? Pewnie mogli, ale z drugiej strony, zależało im na czasie, no i wszyscy wiedzieli, że Anthony chce odejść co nie podbijało jego wartości transferowej, więc uważam, że Kanter i McDermott to nie jest najgorszy pakiet, jaki był na stole, szczególnie patrząc na kadrę Cavs.

Podsumowując, wymiana średnia dla Knicks i genialna dla Thunder. Nawet jeśli w OKC nie wszystko pójdzie zgodnie z planem, to cena jaką płacą za ten eksperyment jest śmiesznie niska. A jeśli chłopakom „pyknie” wspólna gra, to Golden State będzie się musiało trochę napocić, żeby wejść do Finałów NBA, co tylko uatrakcyjni nam oglądanie playoffów. Knicks oddają wybitnego w historii klubu gracza za relatywnie niską cenę, lecz okoliczności nie były sprzyjające i myślę, że lepiej już pozbyć się Melo w promocji, niż kolejny sezon dzielić drużynę i opóźniać faktyczny rozwój Kristapsa jako prawdziwego lidera.

Tak czy inaczej jest to kolejny dowód na piękno i nieprzewidywalność tej ligi. Jeszcze wczoraj byłem całkowicie pewien, że Melo pójdzie do Rockets, a Thunder nie będą chcieli się mierzyć z kierowaniem kolejną Wielką Trójką, opierając się bardziej na współpracy Brodiego i George’a i zwiększając jednocześnie rolę Stevena Adamsa. Zamiast tego Presti w ekspresowym tempie skorzystał z okazji i odpalił kolejną bombę tego lata. Zachód w tym roku wygląda niezwykle ciekawie. Genialni Warriors, nowi Rockets, Thunder, Timberwolves, zawsze silni Spurs, zagadkowi Pelicans, nieprzewidywalni Lakers. Będzie co oglądać.

Kopiuj link do schowka