Blow-out w Quick Loans Arena

21/01/2012

Czwarta kwarta pozostała formalnością. Cavs w Quick Loans Arena dostali lekcję basketu z najwyższej półki. Gdy przewaga Byków zaczęła sięgać już 40-punktów, pewnie i fanom Bulls zrobiło się przykro z takiego obrotu spraw. Gospodarze dzielnie walczyli, ale prócz początku spotkania nie byli w stanie ani razu nawiązać z Bulls jakiegokolwiek kontaktu. Rozbicie w ofensywie, kompletnie rozstrojeni w defensywie. Mimo to nie stracili ochoty do gry, za co należą im się słowa otuchy. Bez wątpienia z tego pojedynku wyciągną pragmatyczną lekcję.

Sponsor serwisu

“This team is ready” mówił jeden z komentatorów w czwartej kwarcie spotkania. Nie trzeba zbytnio się silić, by poprawione zinterpretować idące za tym przesłanie. Niemniej prawdziwy sprawdzian czeka Bulls pod koniec tego miesiąca, gdy przyjdzie im zmierzyć się z potencjalnym rywalem w finale konferencji Miami Heat. Oba zespoły grają w tym momencie na bardzo podobnym poziomie, co tylko zaostrzy rywalizację. Dzisiejszej nocy Bulls mieli swagger po obu stronach parkietu. Bez Derricka Rosea odnieśli trzecie zwycięstwo trafiając 55% FG, przy zaledwie 30% FG Cavaliers.

Początek pierwszej kwarty nie zwiastował aż tak trudnego starcia dla Kawalerzystów. Trafiali z 70% skutecznością za trzy i na obwodzie prezentowali naprawdę wysoką kulturę gry dobrze wymieniając się piłką. Jednak nieoczekiwanie - w pewnym momencie zwyczajnie przestali rzucać. Działać zaczął bardzo aktywny defens Byków, zwłaszcza w szybkim przechodzeniu z ataku do obrony. Bulls od minionego sezonu słyną z najlepszych szyków defensywnych w lidze, czy na parkiecie jest wyjściowy skład, czy gracze rezerwowi. Odzwierciedlenie tej przyjętej powszechnie tezy mieliśmy dzisiaj w Ohio. Goście dosłownie zatrzymali Cavs na parkiecie, kontrolując tempo gry w niemal każdym posiadaniu.

“Zdajemy sobie sprawę, że musimy wspiąć się na wyższy poziom, gdy go nie ma [Rosea]. Wszyscy wykonali dzisiaj świetną robotę” mówił po meczu Carlos Boozer. “To jest zespół, który ma najgłębszą ławkę w całej lidze. Inni używają rezerwowych, by podtrzymać prowadzenie, z kolei u nas to ławka ma robić różnicę” dodaje. Boozer doskonale wie o czym mówi i w jego słowach nie ma ani krzty przesady. Bench Mob Bulls to produkt Toma Thibodeau w zasadzie to dzieło sztuki. Natomiast autor tych słów, był dziś u boku Luola Denga główna postacią na parkiecie. Zdobył 19 punktów, zebrał 14 piłek, miał 4 asysty, 2 bloki i 2 przechwyty. Wspomniany wcześniej Deng zanotował dzisiaj 21 punktów, trafiał 8/13 FG, poza tym miał 8 zbiórek.

Co z pewnością warte odnotowania to fakt, że Chicago blokowało dzisiaj rywala 16 razy, co jest nowym rekordem organizacji. Część zasług przypisać musimy Joakimowi Noah podkoszowej bestii, przynajmniej tej nocy. Francuz wyglądał jakby w końcu wrócił z wakacji w Saint Tropez i zaczął grać basket na poziomie NBA. Nadal brakuje zbiórek i punktów zaraz pod tablicą, ale widać, że Noah gra agresywniej i podejmuje lepsze decyzje. 10 zbiórek i 8 punktów wystarczyło, by Bulls wypunktowali Cavs pod koszem 50:28.

Po stronie przeciwnika tylko dwóch graczy zapisało na swoje konto dwucyfrową zdobycz. Kyrie Irving, który podczas absencji D-Rosea miał zdominować to spotkanie, trafił 5/11 FG, co dało mu 13 punktów. Jedno oczko więcej miał center Cavs Anderson Varejao: 14 punktów, 7 zbiórek i 2 bloki. Brazylijczyk w tym sezonie udowadnia, że zrobił postęp w swojej grze na bronionej tablicy. Przynajmniej stara się, by wyglądać na parkiecie bardziej profesjonalnie niż w minionych rozgrywkach. “Chicago grało agresywnie i bardziej fizycznie, poza tym im więcej trafiali, tym bardziej my ustępowaliśmy. Nie potrafiliśmy odpowiedzieć na ich grę. Mamy jeszcze sporo pracy przed nami“- powiedział bezpośrednio po spotkaniu trener Cavaliers Byron Scott.

W ramach ciekawostki: w trzeciej kwarcie spotkania w pewnym momencie gry, żaden zawodnik gości nie był poniżej 50% FG. Do rzadkości należy aż taka synchroniczna skuteczność każdego gracza jednej drużyny. Bulls już jutro zmierzą się o 2:00 z Charlotte Bocabts na własnym parkiecie. Godzinę przed Bykami swój mecz rozpoczną Cavaliers. Tym razem na wyjeździe w Atlancie.
?ledź autora tekstu na twitterze

Kopiuj link do schowka