Blee i nieblee XXII

06/04/2018
fot. Michael Dwyer/AP

Dzień dobry. Zbliżamy się do końca sezonu zasadniczego. Na wschodzie mamy ósemkę i zmiany będą już tylko wśród awansujących a na zachodzie walka trawa zarówno o wejście do PO jak i miejsce w tabeli. Jest dobrze, wręcz bardzo dobrze. Chciałem podziękować za mniemanie, że Blee czytają ludzie którzy zarabiają 20 mln $ rocznie, grają zawodowo w kosza i przerastają ich zwykłe ludzkie problemy. Chyba nie czytają. Jedziemy.

 

Artur Szałkiewicz – brawo. Jesteś zbiórkowiczem tygodnia i otrzymujesz odznakę białej sukni Rodmana. Gratki.

 

Tabela – Wschód; Pierwsi Toronto 56-22, po wygranej z Bostonem właściwie zaklepali sobie pierwsze miejsce, 5-5/10 oddaje doskonale ich formę choć gdyby patrzeć na ostatnie 7 gier to jest 3-4. Dalej Boston 53-25, którzy po wspaniałej serii 6 zwycięstw przegrali dwa razy ale 7-3/10 wciąż jest git. Trzeci Cavs 48-30 z czteroma wygranymi z rzędu i pięknym 9-1/10 robią co mogą by nie spaść na czwarte miejsce choć chyba lepiej było by grać z Pacers niż z Heat. Za nimi Sixers 48-30 z fantastyczną serią 12 wygranych. Dzieciaki z Filadelfii mogą ostro namieszać w PO. Piąte miejsce to Pacers 46-32. 6-4/10 wygląda dobrze i tak właśnie grają. Dobrze lub bardzo dobrze. Raczej utrzymają swoją pozycję jeśli dalej będą grali swoje. Heat 43-36 na szóstym. Skorzystali z powrotu Walla i wyprzedzili Wizards 42-36. Heat są 7-3/10 i prą naprzód po jak najlepszą pozycję w PO. Za to Wiz są 4-610 i jest źle w stolicy. Jeśli nie zaczną wygrywać to spadną za Bucks 42-36. Kolejny mecz czarodzieje mają z Cavs potem Atlanta, Boston i Orlando. Bucks grają z Nets, NYK, Orlando i Sixers. Będzie walka do końca. Zachód: Houston 63-15 pewni pierwszego miejsca śrubują rekord klubu. Są 9-1/10 i czekają na PO. Jestem ciekaw tego jak zagrają w Play offs. Dla mnie to nie jest ekipa na mistrza ale zobaczymy dla innych może być nawet na mistrza bierek. Drudzy GSW 57-21 czyli ekipa z problemami. Niezagrożeni przez nikogo wygrali trzy gry i są 5-5/10. Trzecie miejsce to Portland 48-30. 6-4/10 wygląda średnio ale być może luzują tempo przed PO bo trzecia pozycja raczej pewna. Jazz 45-33 na czwartym miejscu bronią się przed piątymi Spurs 45-34 i szóstymi Thunder 45-34 oraz siódmymi Minny 44-34 a także ósmymi Pelikanami 44-34 i jeszcze dziwiątymi Denver 43-35. Tu każda wygrana jest ważna, każdy mecz ma znaczenie. Niesamowita sytuacja. Pięknie jest.

 

Pary

Raptors vs Bucks – wszystko zależy od dziewczyn z Toronto.
Boston vs Wiz – Boston ale nie będzie łatwo.
Cavs vs Heat – wszystko jest możliwe.
76 vs Pacers – strzelanina i Pacers idą dalej.
Zachód: Rakiety vs Pelikany 4:1 dla Rakiet.
GSW vs Minny – 4:1 dla GSW
PTB vs Thunder – będzie walka, pot, awantury i mega linijki.
Jazz vs Spurs – he he he no ciekawe czy rzucą sto punktów choć raz.

 

Joel vs KAT – Joel w kolejnym łatwym meczyku z NYK zagrał 9 min. i po zderzeniu z Fultzem pojechał do szpitala. W te 9 min. uzbierał 5 pkt. i 3 zb. a Sixers wygrali. KAT także miał mecz z ogórkami i postanowił powetować sobie ostatnie gorsze dni. 41 min. przeznaczył na zdobycie 56 pkt. z czego 12 z wolnych a 18 z trójek 6/8, dorzucił 15 zbiórek, 4 ast., 1 bl. i 2 str. Wygrana była w pakiecie. W meczu z Dallas już nie tak ostro ale, nie licząc dystansu, przyzwoicie jak najbardziej 21 pkt., 20 zb., 1-7 za trzy i 1 ast. ale wygrali, ledwo. Z Jazz KAT niestety zaliczył porażkę, postarał się o to głównie Rubio. KAT w 36 min. uzbierał 7 zb., 2 ast., 3 str. i 20 pkt. i kolejna klęska z dystansu 0/4. Siłą rzeczy tydzień dla KAT’a.

 

Butler – bez niego Minny są 8-8.

 

Russ – na dziś ma statsy 9,9 zbiórki, 10,1 asysty i 25,6 pkt. Ciekawe czy zawalczy o drugi sezon z TD. Aby to zrobić potrzebuje do końca sezonu zebrać 41 piłek i rozdać 22 asysty w trzech grach. Dawaj Russ olej wszystko i jedziesz. Mistrzem i tak nie będziesz.

 

Cavs – wygrali z Hornets. Uff . Udało się. LBJ kolejny mecz z serii tych normalnych dla niego i nieosiągalnych dla 90% innych koszykarzy. 41 pkt., 10 zb., 8 ast., 4 str., 50% za trzy i 53,8% z gry. J.R. również zatańczył pięknie w tym spotkaniu 1/2 za trzy, 8/9 z gry, 5 zb., 3 ast., 3 prz., 1 str., 19 pkt. Pojechał ich. Oczywiście pamiętać warto, że to Szerszenie a nie Rakiety. Ale dobre i to. Kolejne spotkanie z NOP i znowu wygrana. Ależ się rozkręcili. LBJ znów po swojemu 27 pkt., 9 zb., 11 ast. Tym razem wsparł go Clarkson 23 pkt., 4/4 za trzy. W następnym meczu Dallas wpadł do Q Areny. Trzecia wygrana stała się faktem. LBJ skończył z świątecznym TD 13, 12, 16. Po świętach z kolejną wizytą wpadli ziomale z Toronto, czyli wygrana na luzie. I jak miało być tak było tylko tym razem aby jeszcze bardziej pognębić niedocenianych pretendentów z Kanady zlał ich 36-letni Jose Calderon. Trafił 3/5 za trzy, 7/11 z gry, miał 4 zb., 4 ast., 2 prz., 1 str. i 19 pkt. Cavs są 23-9 gdy on jest starterem. Pomagał mu LBJ notując 10 zb., 6 ast., 27 pkt. i 5 str. i Kevin piąte koło Love z pięknym double-double 15 zb., 18 pkt., 4/6 za trzy. Toronto właściwie już mają po Play Offs tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Ale trzeba dodać, że gdyby grały tylko rezerwy to Raptory były by góra 45:19. Może powinni następnym razem zacząć rezerwami ? Trafiło się Cavs pod koniec sezonu z terminarzem jak ślepej kurze ziarno. Ostatnie 12 gier to 10-2 i z trudniejszych ekip tylko Portland – porażka, Heat – porażka a reszta to średniaki lub leszcze i Raptory. Idealnie aby zgrywać tę wciąż jak by nie było świeżą drużynę. Do końca sezonu mają jeszcze do rozegrania 4 gry z Sixers, Wiz i NYK x 2 co daje znaczne nadzieje na pozytywna końcówkę RS.

 

Rubio – w meczu z Minny w 27 minut zaliczył 23 pkt., 3 at., 7 zb., 1 prz., 1 bl., 1 str., 5/6 za trzy i wspaniałe uczucie wygrania z byłą ekipą – bezcenne. Do dziś uważam, że Wilki dały dupy oddając go. W spotkaniu z LAL 31 pkt., 4/7 za trzy, 6 zb., 8 ast., 2 str. Nie ma rzutu co?

2 – ofensywne zbiórki mieli Cavs z Toronto. Z nimi nawet zbierać nie muszą aby wygrać. Przegrali zbiórki 42:46, asysty 18:28. Właściwie to nic nie muszą wystarczy, że wyjdą na parkiet.

Kemba – wyprzedził Della Currego i jest najlepszym strzelcem w historii Szerszeni. Super a kiedy jakieś PO ?

42 – punkty CJ McColluma nie wystarczyły do pokonania Grizz. Co za wstyd albo świetna wypłata u buka.

0 – punktów Amira Johnsona w meczu z Hawks. Nie rzucił ani razu. 17 min. 11 zb., 3 ast., 1 prz., 1 bl., 1 str. Można i tak.

56 – punkty KAT’a – pojechał. W Minnesocie lista graczy, którzy rzucili 50 pkt jest krótka i całkiem osobliwa. Mo Williams, Corey Brewer i Kevin Love. Garnett – 47.

ROY – można wybierać właściwie tylko między Simmonsem i Mitchellem. Dla mnie Simmons jest najlepszym pierwszoroczniakiem. Nic nie ujmuje Mitchellowi, który jest świetny ale Simmons mimo, że nie ma rzutu, na razie, jest po prostu zjawiskiem. Nie chce tu walić porównaniami do wielkich graczy ale jestem pod wrażeniem jego gry. Maszyna, lekkość gry, wjazdy, przegląd pola, podania, wsady, zadziorność, agresja sportowa, zbiórki, oczy dokoła głowy, warunki fizyczne. Piękna sprawa, że będzie można obserwować jego koszykarską drogę i mam nadzieje wprowadzenie półdystansu. Gdyby był jak Russ i polował na numerki to miałby TD co mecz. Z Hornets 20 pkt., 8 zb., 15 ast., 3 prz., 2 bl., 1 str. Pierwszoroczniak. Jest jeszcze Tatum ale w jego przypadku, nic mu nie odbieram jest świetnym koszykarzem, gra dobrze i rozważnie, ważne jest to gdzie gra. Boston wyciąga z koszykarzy więcej niż mają, więcej niż w innych drużynach. Wystarczy spojrzeć na Thomasa, Bradley’a, Crowdera. Mam tylko nadzieję, że ten deszcz pochwal i cały splendor, który spada i spadnie na Simmonsa nie zmieni go i nie odbije mu sodówka.

Szybkie numerki – Jokić z Thunder – 16 zb., 23 pkt., Giannis z LAL – 27 pkt., 16 zb., Drummond z NYK – 17 zb., 22 pkt., Howard z Bulls – 17 zb., 23 pkt., A. Len z Kings 15 zb., 17 pkt.,

 

Howard – super, że kręci teraz takie linijki i zbiera jak szalony i rzuca i walczy. Pięknie. Po prostu wspaniale ale gdzie był jak celowali w PO. Teraz bez presji to super się gra w kosza. Misio.

 

Phily – 12 zwycięstw pod rząd. W tym 4 bez Joela. Jest dobrze. Terminarz piękny więc korzystają i bardzo dobrze bo kiedy jak nie teraz. Pokonali NYK x 2, Nets x 2, Hornets x 2, Grizz, Magic, Minny, Denver, Hawks, Pistons – czyli na dziś tylko Minny to ekipa z PO.

 

Portland – w spotkaniu z LAC miło było patrzeć jak w drugiej kwarcie i w trzeciej wrzucili wyższy bieg i odjechali Clipperom, na luzie i bez specjalnych emocji. Tak szczerze kto stawiał przed sezonem, że będą na trzecim miejscu na zachodzie? Ortodoksyjnych fanów PTB nie liczę.

 

Oladipo – z LAC 30 pkt., 12 zb., 5 prz.4 zb., 2 str., 38 min. Jest liderem ligi w przechwytach. To jest historia tego sezonu i dla mnie pewniak do nagrody za największy postęp.

Spurs – zlali Houston. Jeśli gdziekolwiek w NBA istnieje jakiś system to jest to tylko San Antonio i Boston. Z Rakietami naprawdę dobry basket pokazali. Bronili jak teriery, nieustępliwie, zadziornie i bardzo dobrze. Rakiety trafiły tylko 7 trójek, rzucali 31 razy – 22,6%. Odebrali im ich największą broń i wówczas okazało się, że król jest nagi, że Rakiety nie mają nic więcej do zaoferowania. PO szykują się wyśmienicie (oczywiście determinacja każdej z drużyn była inna SAS walczą o wszystko a HR plaża przed PO). Tak wiem, że nie było Paula, jego obecność zmieniła by wiele – to fakt bezdyskusyjny. Ale mimo to należy się im szacun za ten mecz. Aldridge gra sezon życia. Raudy Gay – błysnął 21 pkt, 9/13 z gry. Walczy jak nigdy, pod koszem bark w bark. Dobrze się go ogląda. Mam nadzieje, że zostanie w Teksasie na kolejny sezon. Spurs wygrali wszystko co się da z HR celność z gry 49,4% – 33,8%, trójka 35,3% – 22,6%, zbiórki 48-42, asysty 19-12, przechwyty 8-3, bloki 9-3, straty 8-9. Mecz z Houston kosztował ich tyle wysiłku, że następne dwa przegrali z LAC i LAL. Ale nie jest źle ostatnie 12 gier to 8-4.

 

Houston – do porażki z Spurs mieli 11 zwycięstw z rzędu. To ich trzecia taka seria w tym sezonie. Stali się szóstą drużyną z takim wynikiem, ostatni byli Spurs w 2011/12. Nikt nie miał czterech. Tylko dwie z poprzednich pięciu ekip zdobyło mistrzostwo Bucks 1970/71 i LAL 1999/00.

 

36 – punktów Millsapa z Thunder. Do tego 9 zb. i 2 ast.

 

TD – B. Simmons z Atlantą – 12 zb., 11 ast., 13 pkt.
LBJ z Dallas – 13 zb., 12 ast., 16 pkt.
Russ z NOP – 15 zb., 13 ast., 26 pkt.
R. Jackson – od powrotu jest 6-2.

 

Drummond – podczas ostatnich 9 gier Pistons są 7-2 a Andre zbiera średnio 17 piłek.

 

GSW – odzyskali większą cześć pierwszej piątki i wygrali z Kings i z Suns. Hurra. Po trzech porażkach z rzędu każda wygrana cieszy, nawet z kółkiem różańcowym. Potem wygrali z Thunder. KD potraktował to osobiście kolejny raz i urządził sobie pojedynek z Russem. Indywidualnie przegrał 34:44 ale to Wojownicy schodzili z parkietu z tarczą więc KD górą.

 

Gay – gdy gra Spurs są 34-20, gdy nie gra 11-14.

Papier – na nim wszystko wygląda super. Giannis, Parker, Middleton, Bledsoe i np. Snell. Przecież to jest paka na 50 zwycięstw. A w praktyce jak grają każdy widzi raczej średnio z przebłyskami jak w spotkaniu z Bostonem. Udało się wygrać. Ławka Bucks jest na 28 miejscu w lidze pod względem zdobyczy punktowych. Może za rok będzie lepiej.

 

7 – minut D. Russella w spotkaniu z Heat. Rzucił pięć razy, nie trafił ani razu, zgubił dwie piłki, dał dwie asysty i trzy zbiórki i tyle. Więcej nie wszedł. Śmiesznie.

 

35 – punktów Parkera w przegranym, po odgrywce meczu z Denver. 5/8 za trzy, 10 zb., 2 ast., 2 prz., 1 str. zagrał jak prawdziwy Jabari “maksymalny kontrakt” Parker wsparł go Bledsoe – 31 pkt., 5 zb., 6 ast. Godnie podpowiedział im Jokić – 35 pkt., 13 zb., 5 ast., 3 bl., 4 str., którego poparli Millsap 26 pkt., 13 zb., 5 ast. i Murray 27 pkt., 7 ast. To był pierwszy +30 pkt. mecz Parkera od 28 listopada 2016 roku.

Mecz na szczycie – Toronto vs Boston. Niedoceniani pretendenci pod dowództwem DeMara PrOzaca DeRozana spotkali się z nieco personalnie osłabioną ekipą z Bostonu. DeMar starał się, rzucał 32 pkt., zbierał 7 zb., podawał 7 ast., nie trafiał za trzy 0/5 i nie dał rady doprowadzić do wygranej. Lowry 2/10 z dystansu i 4/13 z gry nie pomógł jakoś specjalnie (11 pkt.) a nikt inny nie miał dnia konia i Toronto przegrało. Zanotowali 15 strat, 23 asysty, 1 przechwyt i 46 zbiórek. W Bostonie cała pierwsza piątka równo i dobrze nie licząc Browna 30 min. – 4 pkt., 2/8 z gry, który był nieobecny myślami gdyż cały mecz zastanawiał się czy te jajka, które pomalował to aby na pewno te właściwie. W szatni u nikogo nie widział pomalowanych. Najlepszym strzelcem u Zielonych był Morris 25 pkt., 9 zb., 3 ast. Morris gra ostatnio co drugi mecz ale jak gra to na całego, robi co chce i z kim chce. Boston są w serii 6 wygranych pod rząd. Dla porównania Celtowie; 5 strat, 19 asyst, 6 przechwytów 41 zbiórek.

 

Mecz na szczycie II – dziś w nocy Toronto dostało szybką okazje do rewanżu i to u siebie. Pierwsza kwarta była słaba w wykonaniu ziomusi z północy i zanosiło się na powtórkę z rozrywki. Zdobyli 14 pkt i wyglądało to źle. W drugiej na parkiet weszła inna ekipa. Całkowicie inna ekipa. To było naprawdę dobre 12 minut z ich strony. Zatrzymali Boston na 13 pkt. a sami zdobyli 29. Spowodowali 15 strat Bostonu, wielokroć dzięki zabójczej presji w obronie. Byli zmotywowani bardziej niż kiedykolwiek, bardziej niż najbardziej. W drugiej połowie nic się nie zmieniło Toronto wciąż trafiało 43,5% z gry i 30,3% za trzy a Boston nie 33,3% z gry i 13,6% za trzy 3/22. Toronto lepiej zbierało 48:43, podawało 23:10, przechwytywało 10:7, blokowało 6:3, i szanowało piłkę 10:16 w stratach. Nie był to mecz w stylu strzelaniny w O.K. Corral ale raczej walka w parterze. W Bostonie kolejny raz najlepszym strzelcem był Morris 21 pkt., w Toronto DeRozan 16 pkt. Dobrze Że Raptory wygrały bo już się bałem, że całkiem się załamali i będzie słabo w PO.

 

5 – bloków O’Quinna w spotkaniu z Orlando.

Lillard – w kwietniu trafił 4 rzuty za trzy. Odpalił 18.

14,8% – NYK z Magic za trzy – 4/27. W moim odczuciu rzucają za mało z dystansu.

13,6% – Bostonu z Toronto za trzy – 3/22. W moim odczuciu nie siedziało im.

Jazz – to jest historia podobna do Heat w zeszłym sezonie. Od ASG wygrali 15 a przegrali 5 razy a biorąc pod uwagę stan od początku lutego to są 23-5 i z outsiderów stali się ekipą z 4 miejsca na zachodzie.

Snajperzy – Kemba 2/8, Hardaway Jr 2/8 i 1/7, Kornet 0/6, Rubio 1/6, Crowder 2/8, A. Gordon 1/8, Hezonja 1/7, T. Prince 0/6, Harden 1/8 i 1/6, Ariza 1/6, KAT 1/7, Kuzma 2/9, Lillard 2/10, 2/8 i 2/10, Kemba 1/6, Oubre Jr. 1/9, Convigton 1/9 i 2/7, Beal 0/6, Lowry 1/7, PG13 3/11, Middleton 1/6, Caldwell-Pope 0/6, KD 2/9, Klay 2/8, Melo 0/9, Aminu 2/10,

Smith Jr. – w spotkaniu z Portland 18 pkt., 8 zb., 8 ast., 2 prz.

Denver – obudzili się. Trzy wygrane pod rząd i gonią Pelikany w walce o 8 lokatę na zachodzie i bycie zasypanym przez grad trójek ze strony Rakiet.

Wall – wrócił. Nowa fryzura i stary John. Na Hornets starczyło. Wygrali. Jaś zagrał tak 33 min., 15 pkt., 14 ast., 4 str., 35% z gry i 33% za trzy. W meczu z liderami ligi nie wydarzyło się nic ciekawego. Wizards przegrali i to tyle w temacie, ponieważ nie mają nic co mogli by rzucić przeciwko Rakietom. Ewentualnie mogą rzucić ego Walla, bo jego grę raczej nie 33 min., 9 pkt., 3/10 z gry, 10 zb., 8 strat.

Harden – tak dla kontrastu dla Johna. 34 min., 38 pkt., 5/8 za trzy, 10 zb., 9 ast., 3 str.

Klub Dziurawych Rączek:  Jasiek pokazał, że też potrafi. Z nim Wizards robia rzeczy jaich bez niego nawet sobie nie umieją wyobrazić.
6 – Sweet Lou, J Holiday (NOP), S. Adams, Rondo, Russ,
7 – T. Prince, Smith Jr., Russ,
8 – Wall,

 

Dzięki za przeczytanie.
Do następnego.

Kopiuj link do schowka