Blee i nieblee XVIII.

06/03/2018
Anthony Davis Blee fot. Rick Bowmer/AP Photo

Dzień dobry. Kolejny porządny tydzień (prawie) za nami. Podoba mi się ten sezon coraz bardziej. W czubie tabeli emocje, w okolicach 8 pozycji również a i w środku przetasowania bezustanne. Jest moc i akcja. Kobe z Oskarem – super. Kto nie widział tej kreskówki niech nadrobi zaległości bo warto. Piękna rzecz, osobista i piękna. Nalejcie sobie naparu z nagietka i zapraszam.

Dear Basketball:

Sponsor serwisu

 

Z działu plotkarskiego Blee: Kemba i Kyrie spotkali się przed meczem w Bostonie, aby rozstrzygnąć, który z nich jest lepszym dryblerem. Po trzech godzinach podczas, których naprawili toster, zrobili naleśniki, wymienili żarówkę i pomalowali łazienkę – oczywiście cały czas nieustannie kozłując – próba została przerwana bo Kyrie musiał jechać odebrać swoją córkę Azurie z przedszkola a Kemba miał lekcje salsy lub rumby. Tu źródła nie są pewne. Ustalono, że do pojedynku wrócą latem gdy każdy z nich będzie miał kilka wolnych dni.

Tabela. Wschód; Pierwsi, bez zmian, są chłopaki z Toronto 45-17, niedoceniani kandydaci do tytułu. Pożyjemy zobaczymy, ale jak na razie grają skutecznie i naprawdę dobrze. 9-1/10 i seria 4 wygranych. Drudzy Celtowie 45-20. Przegrali z Rakietami czym właściwie nikogo nie zaskoczyli bo aktualnie Rakiety tylko wygrywają. Zieloni są 6-4/10 czyli trochę w kratkę ale mimo tego ich pozycja jest raczej nie zagrożona gdyż za nimi są  wieśniaki z Ohio – Cavs 37-26. Wicemistrzowie ligi i mistrzowie w przegrywaniu domowych spotkań. Po dwóch porażkach z rzędu udało im się w końcu wygrać u siebie z Pistons i 6-4/10. Tuż za nimi Pacers 37-27. 7-3/10. Ida w górę, 3 wygrane i mają chęć na wyprzedzenie Kawalerzystów. Piąta pozycja to Czarodzieje 36-28. Po trzech przegranych z rzędu wyglądają średnio 5-5/10 ale są w miarę bezpieczni i nie zagrożeni. Szóste miejsce to Phily 34-28. Przegrali z Bucks ale i tak jest bardzo dobrze 7-3/10. Można już nieśmiało pomyśleć, że PO będzie ich. Za nimi Heat 34-30, którzy wygrali dwa razy z rzędu, uffff, dzięki czemu przeskoczyli Koziołki i mają 5-5/10. Na ósmej pozycji mamy mistrzów bezsensownych przegranych czyli Bucks 34-30. Dobry skład, mega zawodnik a wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań 4-6/10. Być może dorabiają sobie u buka. Zachód; Rakiety 49-13 wciąż wygrywają, 15 razy z rzędu i wciąż uciekają przed GSW 49-14 i seria pięciu wygranych, 8-2/10. Wyścig jest naprawdę zacny. Trzecie miejsce to Blazers 38-26 i ich seria 7 wygranych pod rząd, dzięki której są nadspodziewanie wysoko w tabeli. 9-1/10 – ultra wynik. Są w gazie, a do tego trafili w gorszy czas reszty ekip stąd taki mega awans. Czwarte miejsce to Pelikany a właściwie Anthony Davis i reszta 36-26. Anthony prowadzi swój zespól jak prawdziwy Hulk, tylko chudy. 8 wygranych w serii – kto by pomyślał, 8-2/10 – pięknie. Piąta pozycja to Spurs 37-27, którzy na chwilę wstrzymali osuwanie się w tabeli, ale i tak wygląda to bardzo słabo 3-7/10. Za nimi turlający się w dół wilczki z Minnesoty 38-28. Bez Butlera nie dają rady. Byli trzeci, są szóści i zaczyna to wyglądać nieciekawie 4-6/10, zwłaszcza patrząc z kim teraz będą grać – Boston, GSW, SAS i Houston. Pikują w tabeli równo i skutecznie a zachowanie pozycji mogą ewentualnie zawdzięczać temu, że pod nimi na 7 miejscu są królowie beznadziei – Thunder 37-28. Niby 6-4/10 wygląda dobrze ale tylko tak wygląda. 8 miejsce jest ruchome raz Denver 35-28 raz LAC 34-28, zależnie od tego kto wygrywa kto przegrywa. Teraz są to chłopaki z Denver 7-3/10 ale Clippersi nie odpuszczają 8-2/10, jedno potknięcie i wypad. Za tymi ekipami cały czas czają się Jazz 34-30, którzy mają wpadki ale trzymają obrany kierunek i walczą na całego 8-2/10.

3 – tyle brakuje Russowi TD do 100 potrójnych zdobyczy w karierze. Dołączy do Kidda 107, Magica 138 i Robertsona 181. Jedyni z +100 TD w karierze.

Zizić – dzikie 16 min z Pistons. Oni są takimi ogórami, że nawet kolesie z głębi ławki rezerwowych biją z nimi rekordy minutowe (weszli nawet London Perrantes i Josh Holland). 16 min. 3/3 z gry, 6 zb., 2 ast., 1 bl., 1 prz., 6 pkt. Bardzo ładnie. Tajna broń Pięknego Lou wraz z Nanc’em  powalczyła z Drummondem.

Joel vs KAT: KAT w spotkaniu z Portland zagrał rewelacyjnie. Był wszędzie, robił wszystko, ale niestety Jamal postanowił przegrać to spotkanie i zagrał na 0/6 z dystansu a i reszta nie wsparła go zbyt mocno. KAT 41 min., 34 pkt., 11/19 z gry, 17 zb., 2 ast., 2 prz., 3 bl., 1 str. W spotkaniu z Jazz było słabo. Tylko 20 min., 3 zb., 1 ast., 1 prz., 4 str., 13 pkt. Gobert go zmiażdżył. Bilans tygodnia 0-2. Joel w meczu z Cavs bardzo przyzwoicie 14 zb., 6 ast., 17 pkt., 7/18 z gry i piękna wygrana w Ohio. W przeciwieństwie do KAT’a miał wsparcie całego zespołu Simmons 18 pkt., 9 zb., 8 ast., Sarić 16 pkt., 9 zb., Reddick 4/7 za trzy itp. Mecz z Hornets również dobry, a nawet bardzo 15 zb., 4 ast., 3 bl., 23 pkt. i całkowicie zatrzymany Howard (6 zb., 6 pkt., 3/7 z gry). Trzeci występ to mecz z napalonymi na wygraną Bucks, którzy przegrali 4 wcześniejsze gry. Joel nie poszalał 8 zb., 2 ast., 7 strat, 19 pkt. Bilans tygodnia 2-1. Ten tydzień bezdyskusyjnie dla Embiida.

Ilyasowa – wrócił do Philadelphii i …. 23 min. z Hornets 18 pkt., 4 zb., 3 ast., 7/11 z gry, 2/4 za trzy.

Draft wyścig: na prowadzeniu są Grizz, którzy od 14 gier nie wygrali i po prostu jasno pokazują, że interesuje ich miejsce na samym dnie. Wszystko albo nic.

Leonard – śmieszne są te wszystkie rozważania co powinien zrobić Kawhi. Czy wrócić ? Może odpuścić sezon ? To jest takie pieprzenie o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Napiszcie do niego maila, z pewnością was posłucha.

Dżordżio – od transferu do Cavs stał się maszyna do asyst. 2 mecze z 5 ast., raz 4 i pięć gier z 3 asystami. Wszystko w średnio 26,7 minuty. Potwór. Gra więcej o 1,5 min. niż w Kings trafia dużo gorzej Kings 46,9% z gry, Cavs 38,8% z gry, Kings 45,3% za trzy, Cavs 32,3% za trzy. Mega wzmocnienie. Nikt nie zauważył, że to nowy Jordan a oni zauważyli. Koby geniusz Altman.

Zrobił to – Piękny Lou posadził na ławce Smitha i wpuścił Hood’a. Jednak to, że nie ma jaj to nie prawda. Ma co najmniej jedno. Nie, jednak nie. Zabrakło go z powodu zawieszenia na jeden mecz. A już myślałem. Hood postanowił godnie zastąpić J.R. i był 1/5 z dystansu i najgorszym +/- w drużynie -20. Ponownie w Cavs punktował LBJ 30 pkt. i nowi Nance 13, Clarkson 10 i mimo wszystko Hood 11.

Kucharz – J.R. za trzy nie wpada, to chociaż zupą sobie trafi. Ku..a jak oni dojadą do finału to będą jaja jak berety.

929 – tyle gier z +20 pkt ma w dorobku LBJ. Jest czwarty i podczas meczu z Philly wyprzedził Jordana – 926.

TD: LBJ z Denver – 10 zb., 15 ast., 25 pkt.
Człowiek Czapka z Hawks – 10 zb., 14 ast., 11 pkt.

GSW – mają 49 wygranych. Gdy dobija do 50 to będzie ich piąty sezon pod rząd z +50 zwycięstw. Wcześniej w całej historii mieli cztery takie sezony. 1971/72, 1975/76, 1991/92 i 1993/94.

Gay – w przegranym meczu z Pelikanami, zaliczył dobre zawody; 24 min., 19 pkt. (najwięcej w drużynie), 5 zb., 4 ast., 1 prz., 3 bl. (najwięcej w drużynie), 2 str.

16:17 – przegrały Leśne Wilki asysty z Blazers. Ci to lubią podawać ale się z tym nie obnoszą. Podają na treningach i wystarczy.

Rzuty wolne – w tym roku podziw a nawet zachwyt budzi przeskok jaki wykonał Andre Drummond w skuteczności rzutów z przed linii. Z totalnej parówy stał się, jak na wielkoluda całkiem niezły. Tak było rok temu – 38,6% a tak jest teraz – 62,6%. Super. DeAndre Jordan nie wzbudza takich reakcji a spójrzcie jak na przestrzeni ostatnich czterech lat on rozwinął swoje rzuty wolne: 14/15 – 39,7%, 15/16 – 43%, 16/17 – 48,2%, 17/18 – 60,4%. Oczywiście w tym sezonie rzuca relatywnie mało bo 3,6 rzutu na mecz ale to jest głównie efektem tego, że przestało się opłacać tak bardzo faulowanie go. Najwięcej rzucał w sezonie 15/16 – 8 rzutów/mecz. Wcześniejsze lata to sinusoida była począwszy od 38,5% w swoim pierwszym sezonie do 52,5% w czwartym i ponowienie dolina – 38,6 w piątym.

Noel – wrócił. 16 min. 3 zb., 1 ast., 3 str., 1 bl., 1 prz., 4 pkt. – 50% z gry.

Nets – w meczu z Kings postanowili być jak Houston i odpalili 46 trójek. Trafili 17 (37%), ale przegrali. Czyli wygrało Cleveland. W szeregach Kings nie zagrał Zacha. Nie mógł, bo był głodny i czekał na zamówienie z KFC.

Znowu Nets – są drudzy, po Houston 42,6, w ilości odpalanych trójek w meczu 35,3. Jeśli chodzi o celność to są na 26 pozycji – 34,9%. Za nimi sami mocarze z czuba tabeli: Grizz, Thunder, LAL, Suns.

6 – przechwytów Lonzo Piłki w meczu z Heat + 6 zb., 7 ast., 2/3 za trzy. W meczu z SAS poszalał 18 pkt., 6/10 za trzy, 7 zb., 11 ast.

Wstyd – Anthony Davis przesadził. 23 pkt., 13 zb., 1 ast., 3 prz., 3 bl. Taka linijka to wstyd. Weź Anthony się ogarnij i zagraj coś porządnego. Pelikany czwarte miejsce na zachodzie i 8 wygranych z rzędu. To ich najdłuższa seria od 2011 roku. Bez grubego Kuzyna są 10-5.

 

 

Mirtotić – odkąd gra w NOP przegrał tylko 3 razy, pierwsze trzy mecze. 8-3. Chyba jest zadowolony.

Szybkie numerki: Drummond z Heat 18 zb., 4 prz., 2 bl., 22 pkt., z Bucks – 16 zb., 15 pkt., D. Jordan z NYK 20 zb., 2 bl., 19 pkt., Gobert z Orlando 17 zb., 21 pkt., z Minny 16 zb., 4 bl., 26 pkt., Rondo z Spurs – 8 zb., 12 ast., 13 pkt., 1 str. A. Davis z SAS – 15 zb., 26 pkt., Lowry z Magic – 7 zb., 11 ast., 17 pkt., M. Gasol z Suns – 13 zb., 4 bl., 22 pkt., Nurkić z LAL 16 zb., 16 pkt.,

Isaiah Thomas – patrząc jak gra w tym sezonie to jego słynna ciężarówka z petryliardami dolarów odjeżdża w siną dal, ale on próbuje ja zawrócić występami takimi jak ten z Heat. 29 pkt., 6/11 z dystansu, 4 zb., 6 ast. W meczu z PTB kolejny raz zamieni się w murarza i ciskał cegłami w każdą stronę tylko nie do kosza. 5/21 z gry i 1/9 za trzy. Król czwartej kwarty.

39 – punktów Lilliarda z LAL. Dzieciaki Jeziorowców bardzo chciały ale gangster Damian chce być wyżej w tabeli i nie dopuścił do przegranej. 6/11 z dystansu, 5 zb., 6 ast., 48% z gry. Damian kontynuuje ostre punktowanie. W luty miał 31,4 pkt./mecz. W marcu jak na razie również mocno 31,3.

Brooks – Scott twierdzi, że Wall jest im potrzebny. Hm ? Ale co mógł powiedzieć innego: Nie k…a, nie jest nam potrzebny, z nim gramy gorzej, jesteśmy schematyczni i przewidywalni do bólu. Przegrywamy w ch.j i generalnie jest słabo, poza tym marudzi i strzela fochy. No chyba nie bardzo. He he ale byłyby jaja.

Cavs – ciekawi mnie jak oni by grali bez LBJ. Napisałem, że walczyli by o PO lub może nawet nie. A gdyby jednak grali dobrze. Nie zamierzam się kłócić, że staliby się  kandydatami do tytułu ale jest szansa, że grali by po prostu dobrze, że byliby dobrą drużyną ze wschodu. Czyli walka o te 4, 5 lokatę na wschodzie. Czy to możliwe ? Czy nie jest z nimi trochę tak jak z Wiz, że LBJ zbyt dominuje, za dużo bierze na siebie, za bardzo chce ? Podobnie jak Russ w zeszłym sezonie, który wygrał dla Thunder tyle samo gier co przegrał przez tryb bohatera w końcówkach, a przecież miał całkiem niezłych zawodników obok siebie, bo i Oladipo umie grać, Sabonis też nie jest ogórkiem, Adams itp. ale ich rola była marginalizowana przez taką maksymalną i często niedobrą dla drużyny dominacje Russa ? LBJ gra świetnie, zalicza kolejne TD, bije kolejne rekordy ale co z tego wynika ? Niewiele, w każdym bądź razie nie wygrane. Są 3-4 od ASG. Szału nie ma a raczej zalatuje padlinką. Pozwalaj na załadowanie sobie 109,7 pkt na 100 posiadań. To taka myśl z poniedziałkowego poranka przy kawie, zainspirowana meczem z Denver podczas, którego Cavsi wyglądali najlepiej i grali najciekawszy basket gdy LBJ siedział na ławie przez te 6 minut. Zdaje sobie sprawę, że to mały odnośnik i mała próbka by wyciągać dalekosiężne wnioski ale tak jak wspomniałem to tylko luźna myśl z poniedziałkowego poranka. Oczywiście to nierealne żeby Piękny Tyronn powiedział LeBufonowi – od dziś grasz 30 min. w meczu, damy ci odpocząć przez PO, przerzucimy trochę odpowiedzialności za wynik na innych i zobaczymy co się stanie. I tak jesteśmy w dupie więc niczym nie ryzykujemy. Nie ma na tyle autorytetu i jaj aby to zrobić. Sądzę, że z trenerów obecnych w lidze tylko Greg Popovich miałby szanse na taki układ z LBJ’em. Wygrali z Pistons i wszystko trochę ucichnie zwłaszcza, że kontuzja TT zmusiła Lou do zmiany i Nance jest starterem (od razu życiówka x 2 – 22 pkt. i 15 zb.) zobaczymy czy to coś zmieni. Wygrana z Pistons się nie liczy bo z nimi wygrywają teraz wszyscy i to nie jest żadne osiągnięcie. To jak wygrać w zapasach z 4 latkiem. Cavs wygrali zbiórki 53-40 i punkty z trumny 40-26. LBJ 29 min. 31 pkt., 7 zb., 7 ast., 1 prz., 5/7 za trzy., 11/17 z gry. Misio.

82 – LBJ gdy jest z Larry Jr. razem na boisku ma +/- na poziomie +53, gdy nie ma Nance’a to minus 29.

9 – zbiórek ofensywnych Adams w meczu z Dallas. Mavs mieli łącznie 8 zbiórek ofensywnych.

56:36 – wygrali zbiórki Thunder z Dallas. Mimo to zwyciężyli dopiero po dogrywce.

Javal McGee – z Hawks 6 minut i 4 bloki. Efektywność 100%.

Boban – z NYK 5 min. 6 pkt., 3 zb. Efektywność 134%.

Promyk – Raymond Błyskawica Felton jest promykiem nadziei dla wszystkich tych, którzy wierzą, że można być małym, grubym, wolnym i grać w NBA.

Millsap – wrócił. Trzy mecze rozegrane, bilans 2-1. Jest troszkę rdzy ale niewiele. Średnio 25 min., 6,6 zb., 11,6 pkt., 2,3 ast., 1,3 bl., 2 prz., 3/8 za trzy. Z leszczami z Memphis poszalał 27 min., 7 zb., 4 prz., 1 bl. i 15 pkt. Jest dobrze.

8 – asyst DeMara w meczu z Hornets. Najwięcej w drużynie. Postanowił zaasystować depresję na śmierć.

Boston vs Houston – to był dobry mecz. Monroe rozegrał naprawdę nieliche zawody. 19 min., 6/9 z gry, 6/6 wolne, 6 zb., 18 pkt. Prawie się Celtom udało wygrać w gorącym Houston ale jednak Harden i spółka przedłużyli swą passę wygranych do 15. Boston walczył do końca, mimo że nikt u nich tak naprawdę nie rozegrał nawet nie wielkiego ale bardzo dobrego meczu. Nie licząc Horforda, który rozegrał najgorszy mecz w zielonych ciuszkach. Był -22. Broda z dystansu był parówą 3/12 ale reszta wyszła mu wybornie 7 zb., 10 ast., 5 prz., 1 bl., 4 str., 26 pkt. Clint jesteśmy lepsi niż GSW Capela – jemu ten mecz nie wyszedł, spaw, nietrafione dobitki, generalnie zagrał beznadziejnie, oczywiście nie licząc 17 zbiórek. Gordon za to bez litości w 27 min. 7/11 z dystansu i 29 pkt. Houston 49 odpalonych trójek, trafili 19 – 38,8%. Alternatywna para finalistów może dać niezłą serię.

Snajperzy: Mills 1/6, A. Gordon 1/6, Russ 0/5, Booker 1/6, Oladipo 1/9, Bullock 1/6, Lillard 2/8, McCollum 2/8, PG13 0/7, Mitchell 2/8 i 1/7, Hardaway Jr 0/5, Sweet Lou 0/6 i 1/6, Harden 3/12, Zacha 1/6, Kemba 3/12, Lowry 2/8, Beal 2/9, Bledsoe 2/10, I. Thomas 1/9.

5 – strat Ginobilliego w meczu z Pelikanami. 3 asysty. Nie poszalał.

Rotacja – w drużynie z Bostonu podczas meczu z Hornets starterzy rozegrali łącznie 112 minut. 5 najdłużej grających rezerwowych – 110 minut. 12 graczy gra u nich w tym sezonie gra ponad 10 minut w meczu, z czego 7 powyżej 20 minut, 6 powyżej 25 minut, 4 powyżej 30 min.

15 – zwycięstw Rakiet. Z LAC w pierwszej kwarcie zagrali na ostro, odstrzelili ich 34:12 i było po meczu. To druga najdłuższa seria w historii Rakiet. Pierwsza to szalone 22 wygrane w sezonie 2007/08.

6 – bloków Alexa Lena z Thunder.

5 – bloków Giannisa z Pacers.

Giannis – nie chciał przegrać piąty raz pod rząd i w meczu z 76-tkami poszedł na całość. 35 pkt., 9 zb., 7 ast., 2 prz., 1 bl. W kolejnym spotkaniu znów całkiem nieźle 18 pkt., 12 zb., 2 ast., 2 prz., 5 bl. ale blask pięknego Viktora oślepił go i nie trafił w końcówce trójki na remis. Ostatnie 6 gier Bucks to 1-5. Jest bardzo achtung źle.

26 – strat Phily w meczu z Bucks. Stracili 36 pkt. Bucks dla odmiany „tylko” 13 strat i 11 straconych pkt. To tak jakby ktoś się zastanawiał czemu przegrali. Reszta wszystko bardzo dobrze z gry 55,7%, za trzy 50%, zbiórki 38, asysty 27.

Pistons – ostatnie 11 gier to bardzo słabe 2-9. Wygrali tylko raz z Hawks, o co nietrudno i z Bucks, co też nie jest specjalnym osiągnięciem bo oni lubią przegrać małe co nieco, a nawet duże. Tłoki przegrały ze wszystkimi; Hawks, Cavs, LAC, Magic, Hornets, Heat, NOP, Raptors i Bostonem. Jest źle a nawet bardzo źle.

10 – strat Oladipo. Tak to jest jak się myśli przez cały mecz czy dobrze wyglądam ? Czy mam zajebistą fryzurę ? Czy wczoraj na koncercie wyglądałem pięknie ? Całe szczęście, że na posterunku był Bogdanowicz 5/7 za trzy i 29 pkt.

43 – punkty Westbrooka z Suns. 64% z gry, 50% z dystansu. Tylko 5 strat. Russ lubi takie mecze a jak uda się wygrać to lubi je podwójnie.

Powell – Dwight z Dallas Mavericks. Luty to był jego miesiąc. 29,1 min., 61,8% z gry, 33,3% za trzy – rzucał 3 razy, trafił raz, 75,6% wolne, 8,4 zb., 2,1 ast., 0,5 bl., 0,9 prz., i 14,2 pkt. 10 gier i tylko 2 z mniej niż 10 punktami. W wygranym meczu z Pacers 14 zb., 10 pkt. z Thunder 21 pkt., 76,9% z gry, 8 zb., 3 ast., 3 prz. Z rakietami 12 zb., 18 pkt. Wygląda naprawdę dobrze, jest ruchliwy, blokuje, idzie do kontry, skutecznie zastawia, z każdym sezonem staje się coraz lepszy czyli trening nie jest mu obcy i nie leniuchuje latem. Będą mieli w Dallas z niego pożytek.

7 – wygranych Portland z rzędu i trzecia pozycja na zachodzie. Yyyyyyyyy. Jak to jest możliwe. Bronią się jak cholera. Podczas tej serii pozwalają sobie rzucić 98 pkt. na 100 posiadań. Twardziele.

Złotousty – PG13. Po sezonach, w których obwieszczał, że będzie MVP, co niestety nigdy się nie zdarzyło, teraz obwieścił, że celuje w nagrodę Obrońcy Roku. W meczu z Suns Booker pokazał kilka razy co sądzi o obronie PG13. Devin łącznie uzbierał 39 pkt., 16/28 z gry w tym 6/10 za trzy. Tak Paul a świstak siedzi i zawija w sreberka.

Wizards – z GSW zagrali średnio mimo to nie było pogromu. W pierwszej kwarcie dali się stłamsić i przegrali ją 21:36. W drugiej odpowiedzieli bardzo dobrze 35:22 mimo fatalnej, wręcz tragicznej postawy Beal’a. Tak to właśnie bywa. Pochwali się jakiegoś gracza, a moment później on daje taki występ, gorszy niż gdyby za niego zagrał Pan Tik Tak lub Kulfon. A potem nastąpiła trzecia kwarta, kwarta Mistrzów. Zlali Wiz 14:27 i było po frytkach. Gortat poszedł w ślady Beal’a 14 min., 2 pkt. Fizyczność i ruchliwość graczy GSW jest dla niego barierą nie do przejścia. Porter dobrze zagrał 29 pkt., 10 zb., 2 ast., 2 prz.,. 1 str., 10/17 z gry. Generalnie było nieźle zabrakło po prostu Beal’a – 37 min., 3/15 z gry, 2/8 za trzy, 8 pkt., 5 str., 4 zb., 5 ast. U Wojowników bez zmian. KD 32 pkt., 6 zb., 4 ast., Curry 25 pkt., Green 6 zb., 11 ast., 2 prz., 2 bl., 11 pkt. i niezłe udawanie po łokciu Mahinmiego. Padł jak by go Tyson uderzył. He he he. Pamiętam jak się nabijał z LBJ gdy on flopował, a tu proszę sam jest jak 6- letni chłopczyk z przedszkola, grupa starszaków. Mięczak. Wiz wygrali zbiórki 50:36, asysty 25:24 ale przegrali to co najważniejsze, z gry 40% : 52,1% i z dystansu 34,4% : 41,7%. Toronto także nie dało się pokonać Czarodziejom bez Ściany. No cóż za wysokie progi dla chłopców z stolicy, trzeba sobie jasno powiedzieć, że z Jaśkiem czy bez, oni są dobrą ekipą ze wschodu i niczym więcej, żadnym kandydatem do mistrzostwa. Pewniaki do PO, być może 2 runda i tyle. Z Toronto zagrali bardzo przyzwoicie 45,7% z gry, 37,5% za trzy, 47 zb., 24 ast. Mieli za dużo strat – 17 (stracili 28 pkt.) przy 7 Toronto. Kolejny mecz wypadł na Pacers, którzy niestety również okazali się za mocni dla Wiz. Trzy przegrane pod rząd z pewnością uspokoiły nieco Johna. Gdyby wygrali te mecze lub choć dwa z nich to on chyba by się załamał, ale realnie patrząc to właściwie tylko Pacers byli dla nich równorzędnym rywalem. Niestety piękny Victor miał inny plan na niedzielny wieczór. 31 pkt., 7 zb., 3 ast., 3 prz. Beal nie dał rady pociągnąć zespołu do wygranej 2/9 z dystansu i 8/27 z gry mu nie pomogło. Hej Bradley wyłącz tryb Westbrooka bo to nie działa. Bez Walla są teraz 11-6. Wciąż nieźle. Beal w 16 grach bez Jaśka ma średnią 6,9 asyst.

Klub Dziurawych Rączek: Niezły tydzień za nami. 6 strat bardzo modne ale dzięki Russowi i Viktorkowi są duże liczby. Dobrze, że jest tyle tygodni bez Hardena.
6 – PG13, człowiek czapka Payton, T. Harris, Curry, J. Allen, Middleton, Satoransky, B. Simmons,
7 – M. Gasol, Embiid,
9 – Russ,
10 – Oladipo.

 

Dzięki za przeczytanie.
Do następnego.

Kopiuj link do schowka