Blee i nieblee XV

15/03/2017
Piłka NBA

Witam po raz XV, pewnie macie odruch wymiotny. Piętnasty raz, ty nudziarzu, spier….j na drzewo. Ale nie tak łatwo się mnie pozbyć, więc kolejny raz zasypię was porcją informacji ważnych, mniej ważnych i całkowitymi pierdołami okraszonymi moimi przemyśleniami.

 

Jak zawsze aby to przetrwać polecam coś mocniejszego – dziś w rosyjskim stylu polejcie sobie szklankę wódki i zapraszam. Dla prawdziwych ultrasów szklanka spirytusu. A jeśli kochacie luksus wkrójcie sobie plaster papai i wrzućcie 3 ziarna chia.

Zagadka – wymieńcie pięciu aktywnych graczy, którzy przewodzą w swoich drużynach w TD w całej historii. Podpowiem wam czterech, bo pewnie już wiecie. A może nie ? Russ 69 TD, James 42 TD, Harden 25 TD, Lowry 7 TD i ….. odpowiedź później.

Rockets – dwa mecze; Spurs i od razu po nich Jazz. Dwie najlepsze obrony w lidze (trzecią o dziwo są Dallas) i dwa razy w plecy. Dwie instrukcje jak pokonać Houston. Cisnąć do końca aż się posrają. W obu meczach Harden zagrał nieźle jak na siebie, może z wyjątkiem 0/8 za trzy z Jazz reszta ok. Jednak przegrali, trójki z Jazz nie wpadały 25% i było ich mało 8/32. Houston są z Cavs, Spurs i GSW 3-5. Każdą ekipę pokonali po razie. Są także 15-16 z drużynami powyżej 50% wygranych. Marnie.

Rockets vs Cavs – trójki były; 88 rzuconych, 33 trafione, zwycięstwa Cavs nie było. Rockets załatwili mistrzów tak jak się ich załatwia w tym sezonie najłatwiej. Dajesz im zbudować potężną przewagę a potem spokojnie jak już zgubią koncentracje i uznają, że wygrali doganiasz ich i rozjeżdżasz. Stają się łatwi jak brzydkie dziewczyny po alkoholu w drugiej połowie imprezy. Harden zaliczył TD i pokazał LBJ, że jeśli myśli o MVP to musi się starać bardziej. Takie prestiżowe pojedynki LBJ musi wygrywać, nie ma innej opcji. Powinien wsiąść na Hardena, ograniczyć go do minimum, pokazać co znaczy słowo obrona i wygrać ten mecz, a tak właściwie popisał się tylko 8 stratami.

Pistons – dziś w nocy oni też zastosowali taktykę na pokonanie Cavs, wszystko zrobili jak trzeba; dali zbudować przewagę, poczekali aż Cavs uwierzą, że wygrali mecz tylko zapomnieli że trzeba ich choćby zacząć gonić.

Cavs – w tym sezonie są 0-4 bez LBJ. Często jest to argument, że Irving to leszcz, bo nie potrafi sam wygrywać. Może być w tym część prawdy ale jest też druga strona medalu. Cavs to ekipa budowana dla Jamesa, przez Jamesa i pod Jamesa. Wszystko co trenują, grają odbywa się z Jamesem. Wyjęcie go z ekipy burzy cały porządek i to w stopniu większym niż brak innych graczy. James jest mózgiem tej drużyny i mecze bez niego są dla reszty ekipy czymś zupełnie innym, jak jechanie na obcego. To coś jak przygotowywać się do wyprawy do dżungli amazońskiej, wytrenować się w machaniu maczetą, rozbudować odpowiednie mięśnie do cięcia pnączy, być gotowym i zwartym a potem okazał by się, że zamiast maczety dostajecie – nic. Wszystko się sypie. Jestem pewien, że po pewnym czasie i oni zaczęli by wygrywać bez niego. Oczywiście nie tyle, choć bilans z marca 3-5 pewnie by zrobili. Bilans z 2017 roku pewnie też – 19-16. Więc spoko luz nie spinajcie się tak bardzo, Irving jest w top 15 graczy ligi. Ale jest w tej grupie, która nie mają swojej drużyny, i im trudniej to udowodnić. Nie można zapominać odnośnie Cavs, że oni grają bez Milości. Można się z niego nabijać i wyzywać od drewniaków ale nie zmieni to faktu, iż wśród czwórek jest jednym z najlepszych w lidze i zapewnia 20/10 co mecz. Bez niego Cavs są po prostu mali.

Bloki – 6 bloków Kristapsa w meczu z Pistons i dzień później 5 w starciu z Nets. Oba przegrane. 6 bloków D. Greena w meczu z Philly.

TD – LBJ podkręcił tempo ze zdobywaniem TD. W marcu ma ich już cztery ale i tak z 10 w tym sezonie wygląda jak wieśniak. W sumie to powinien zacząć odpoczywać a nie ładować takie minuty. Ale w sumie to ja się nie znam, zarobiony jestem. Dziś w nocy odpoczął tylko 28 minut z Pistons.

Elfrid Payton – zaliczył dwa TD pod rząd 6 i 8 marca z Knicks i Bulls 11 zb/10 as/16 pkt i 14/14/22. I trzecie z Kings 10/13/13. Teraz ma ich trzy w tym sezonie. Z trzema w tym sezonie nawet nie wyglądasz jak wieśniak. W ogóle nie wyglądasz. On jest tym piątym z zagadki.


33 – tyle ma ich już SZEF TD. Tak Russ postanowił zetrzeć rekord Big O i mam nadzieję, że mu się uda. Po czterech porażkach pod rząd i napier……u punktów jak świr Russ zagrał może nie mądrzej, ale mniej głupio (tylko 13 strat w trzech meczach), uruchomianie partnerów, 5-6 graczy z double digits, Oladipo też pomógł i od razu przyszły trzy wygrane i to dwie z nie byle kim bo Spurs i Jazz, trzecia z Nets. Awans na 6 miejsce na zachodzie wygląda bardzo ładnie.

Warriors – bez Duranta grzęzną w przeciętności. Marzec to jakby byli Nets 3-4 aktualnie są 5-5/10. Walczą o pierwszą pozycję na zachodzie (wiadomo, że to małe ma znaczenie) i domowi spece zaczną wyciągać wnioski, że bez Duranta to Curry jest żałosny jak Irving i jest bakłażanem jakich mało, nie potrafi wygrywać itp. Ale fakt jest faktem, że w takim składzie i formie jak teraz to mistrza nie zdobędą i jak trafią w paly offs w pierwszej rundzie na np. Thunder to dostaną łomot. Russ wyjdzie w 1 piątce jako wszyscy i ich rozjedzie. Dziś w nocy walczyli jak równy z równym z Sixers. Yyyyy. Ofensywnie tragedia 87, 86 i 85 pkt to wygląda odnośnie tej ekipy jak by podawać wyniki z trzech kwart. W marcu 33,5% za trzy. Gorzej niż najgorzej.

Curry – masakra jak on teraz gra, dziś trochę lepiej w Sixers ale ogólnie w marcu ma 30% za trzy – 21/69. W celności osunął się w jakieś szalone rejony gdzie widnieją obok niego takie nazwiska jak Dion wooper Waiters, Austin synuś Rivers i E’ Twaum skąd moje imię Moore. Weź się człowieku w garść bo przykro patrzeć (1/8, 2/9, 2/11, 0/11), a co gorsza przychodzą do głowy takie wnioski, że rozpieprzenie tej ekipy z poprzedniego sezonu to był nie tyle błąd co wielbłąd.

Spurs vs GSW – mecz marzenie. Wpadłem sobie do teściów obejrzeć z rana powtórkęz moim Młodym, kawkę zrobiłem, synowi soku nalałem, jedzenie zgromadziliśmy, Michałowicza wyciszyliśmy, a tu pre sezon na boisku. Załatwili nas na cacy. He he. Zjedliśmy, wypiliśmy, obejrzeliśmy ile się dało i poszliśmy porzucać.

15/15 – polski młotek w marcu gra mniej i dobrze, bo przyda się w play offs. Z Portland 34 minuty i dał ognia przeciw Nurkicowi (28 minut 7 pkt., 7 zbiórek – słabo) 15 zbiórek i 15 punktów. Yea. 6/8 z gry, zero strat. Wygrana. Z Minny słabiej, 23 minuty i 7 pkt. + 4 zbiórki, ale pojedynek z KAT-em, no cóż nie ta liga.

KAT – demolition man. Z Wizards 39 punktów, 13 zbiórek. Luty dobry 28,4 pkt., 13,3 zbiórki, 60% z gry i 37,9% za trzy. Marzec jak i cała Minnesota mega 28,5 pkt., 13,2 zbiórki, 61,9% z gry i 43,5% za trzy. Pierwszy gracz od sezonu 1989-90 i Barkleya, który zanotował co najmniej 20 pkt. i 14 zbiórek w 7 meczach pod rząd. Na razie ma sezon na poziomie 24,5 pkt i 12,3 zbiórki. Jedynym innym graczem w wieku 21 lat z takimi numerkami był Shaq Attack.

Wizards – są teraz trzeci na wschodzie 6-4/10. Przegrana z Wilkami trochę zatrzymała ich marsz w górę. Boston wrócił na 2 miejsce. Naparzanka będzie do końca o druga pozycję. Czy są szanse na 1 ? Szanse są zawsze, a biorąc pod uwagę jaką padakę grają mistrzowie to może wyjść po prostu przy okazji walki o 2. Czarodzieje w marcu są 6-2. W 2017 25-8. Oczywiście terminarz sprzyja aktualnie bardzo (i jeszcze będzie sprzyjał praktycznie do końca marca) ale z tego też trzeba umieć korzystać.

Bucks – w marcu są 6-2 i 6-4/10. Na ten moment meldują się w playoffs ale tuż za nimi są fantastyczni Heat i dziwni Bulls a przed nimi tragiczni Pistons. Mają farta, że wrócił Middleton akurat wówczas gdy wypadł Jabari.

Boston – jedyny niepokonany zespół od początku zeszłego sezonu w Oracle Arena.

Biyombo – z Bulls 35 minut, 6 zbiórek, 1 blok, 6 punktów.

Miś – Lilliard. Teraz wszystko się wyjaśniło. Damian jest misiem i przespał całą zimę. Teraz gdy poczuł wiosnę zaczął ładować jak oszalały i wreszcie zaczyna przypominać tego gościa z zeszłego sezonu. Blazers są 5-2 w marcu i 6-4/10. Zanotowali nawet 4 zwycięstwa pod rząd (nie zdarzyło im się to wcześniej ani razu w tym całym sezonie) i dopiero dziś przegrali w Pelicans ale tylko dlatego, ze nie było ich na meczu więc spoko jak by byli to by wygrali. Walczą o play offs. Szanse mają, ale Denver też nie odpuszcza, a za plecami głośno sapią chłopcy z Minnesoty.

Dalekie podania – coś co miski lubią najbardziej. Liderem dalekich podań – powyżej 9 metrów jest James Harden 944 w tym sezonie, stanowią one 25% jego wszystkich podań. Ku..a dobry jest. Clint Capela mówi dziękuję. Drugi LBJ – 586 takich podań i 20,4 % z jego wszystkich podań. Trzeci Wall 464, 14,6%. Oczywiście jak i w każdej statystyce jest i Russ – 9 miejsce 305 i 9,9%.

Snajperzy – Indiana z Bucks 2/18 za trzy – 11,1%, Raptors z Heat 2/15 za trzy – 13,3%, z Atlantą 4/25 za trzy – 16%, Memphis z Atlantą 5/29 za trzy – 17,2 %. Czy Hawks są bogami bronienia trójek ? Nie.

Heat – 7-3/10, oni chyba nie zrozumieli co znaczy tankowanie. Grają tak, że po prostu miło popatrzeć. Marzec 5-2, luty 8-3, styczeń 9-6. Od rozpoczęcia swojej 13 meczowej rzezi są 21-5. W marcu trafiają 40% za trzy. Walczą o play offs podobnie jak Bulls, Bucks i Pistons. Mam nadziej, że im sie uda. Cavs będą musieli sie spocic bardzo w pierszej rundzie.

Clippers – Rodzi się pytanie czy dadzą się wyprzedzić Thunder ? Odpowiedź: to zależy głownie od Thunder. Nie spotkają się już w tym sezonie więc Russ nie będzie ich mógł osobiście wbić w ziemie.

Mills – będę o nim wspominał bo gra świetny basket w ostatnim czasie. W marcu jeden z głównych autorów 7-1 Spurs. Dobre 21 punktów i 5/7 za trzy w meczu rezerw z GSW. 15 pkt. i 9 asyst z Atlantą.

Rubio – podoba mi się jak on gra, taki mały magik z niego i zatwardziały obrońca, mimo opinii, że nie ma rzutu. Choć ja bym chciał nie mieć rzutu w NBA jak on. 40.1% z gry, 29,8% za trzy , 86,8% z linii. W lutym Wilki 5-7 a Rubio 11,8 pkt i 10,4 asysty. W marcu już po bandzie Minny 4-2 a Ricky 16,3 pkt., 11,8 asysty 47,1% z gry i 37,5% za trzy. Oczywiście takie ekstrasy jak 19 asyst, 6 strat czy TD Ricky oferuje gratis.

Cousins – 3-6 od transferu do Pelicans. Yea wymiatacz. Specjalne podziękowania Kuzyna dla Hornets, którzy są jeszcze większymi ogórami niż on – druga wygrana i dla Blazers, którzy gdzieś poszli dziś ale nie na mecz, na mecz przyszedł tylko Lilliard. Hip hip hurra. W marcu 38,2 % z gry i 19,7 pkt. Tak wiem musi się wkomponować. Mam nadzieję, że zdąży przed 2035 rokiem.

Raptors – od transferu Ibaki są 7-4. Cały czas bez Lowrego. Trochę w kratkę ale walczą. Ibaka z Dallas masakra 32 minuty 9 zbiórek, 2 bloki, 0 punktów. Co to prima aprilis ?

Hornets – to jest jakaś totalna katastrofa co oni wyczyniają. 5-5/10 to nie wygląda źle ale jeśli sięgniemy głębiej to; w 2017 są 10-23, od początku lutego 6-12. Jordan pewnie wlewa w siebie codziennie litr whisky i wypala 60 cygar, walcząc z chęcią powrotu i pokazania tym ci..m jak się gra.

Carter – 6/6 za trzy i 8/8 z gry w meczu z Dallas. Mistrz wsadów po przebranżowieniu. Postanowił nie brać emerytury+ i być jak Jaromir Jagr.

26 – Bulls zdobyli tyle punktów w połowie meczu z Celtics. Słyszycie ten śmiech Jordana i chichot Pippena. 9 pkt w 1 kwarcie, DZIEWIĘĆ  i zabójcze 17 w 2 kwarcie.

J.R. Smith – wrócił i to tyle.

Chiny – najlepiej sprzedające się koszulki; na 3 miejscu Jordan, na 5 Iverson – MOC.

Klub Dziurawych Rączek – Licznie reprezentowany był ten prestiżowy klub w tym tygodniu. LBJ pokazał, że we wszystkim potrafi być najlepszy, czy to fochy czy straty nie ma problemu.

6 – Harden x 2, Griffin, Curry, Giannis, W. Hernangomez, Rubio, Lilliard, Cousins, George, Saric;

7- Bledsoe, Teague x 2, Middleton, Jokic;

8 – LBJ

 

Pozdrawiam
i dzięki za poświęcony czas.
See you soon, Folks.

Kopiuj link do schowka