Antetokounmpo: Nie lubię New York i LA

04/11/2017
Giannis Antetokounmpo Greek Freak Milwaukee Bucks NBA David Zalubowski/AP

Giannis Antetokounmpo już nie raz dawał do zrozumienia, że czuje się dobrze w Milwaukee. Mają na to wpływ nie tylko czynniki sportowe, ale i środowisko.

Młody człowiek marzący o karierze w NBA nie ma przed oczami tylko koszykówki – zdaje sobie też sprawę z pozostałych życiowych korzyści płynących z tego faktu. Pieniądze, rozpoznawalność, dużo możliwości. Różnica między graczem NBA a każdym innym młodym bogaczem jest jednak taka, że młody bogaty człowiek żyje gdzie chce – gracz NBA spędza większość czasu w mieście, w którym mieści się lub płacący mu akurat pieniądze.

Dlatego trafienie do odpowiedniego klubu jest dla zawodnika takie ważne – nie tylko ze względu na dopasowanie czysto sportowe, ale na środowisko w jakim przyjdzie mu żyć. Dlatego właśnie rozmawiamy o tym, czy LeBron odejdzie za rok do Lakers, albo kogo skuszą w wolnej agenturze New York Knicks.

Sponsor serwisu

Duże miasto to duże możliwości – jednak z perspektywy sportowca jest to także duże zagrożenie. Zagrożenie płynące z wielu czynników odciągających od treningów i sportowego trybu życia. Dlatego młodzi, ambitni gracze jak Giannis Antetokounmpo nie przepadają za tego typu miejscami:

Nie jestem człowiekiem, którego interesują światła fleszy. Nie lubię tych wszystkich krzykliwych miast jak Nowy Jork czy Los Angeles. Nie wiem czy byłbym tym samym graczem, musząc grać w tego rodzaju miejscu.”

Doświadczam od tego miasta wiele miłości – czuję ją na parkiecie. Czuję się tutaj jak w domu. Teraz, kiedy przechodzę trudne chwile, jestem za to jeszcze bardziej wdzięczny. (…) Poza tym w Milwaukee też można robić dużo fajnych rzeczy.”

Trudne chwile to oczywiście śmierć ojca, z która musiał zmierzyć się przed samym startem sezonu. Jeśli w takim momencie lokalna społeczność potrafiła podnieść Giannisa na duchu, musi czuć się tam bardzo dobrze. Dużą rolę odgrywa na pewno osobowość Antetokounmpo – to cichy i skromny chłopak, który nie potrzebuje medialnej atencji. W jego przypadku mniejszy ośrodek miejski jest idealną opcją. Maverick Carter, partner biznesowy LeBrona Jamesa, mówi o tym, że miasto w którym znajduje się klub powoli przestaje mieć znaczenie:

W dzisiejszych czasach to nie ma już znaczenia. Knicks i Lakers są bardzo słabi – Knicks od bardzo dawna, Lakers od kiedy Kobe się zestarzał i przestał być jednym z najlepszych graczy w lidze. Teraz możesz być rozpoznawalny wszędzie – z każdego miejsca na świecie możesz być gwiazdą. Kiedy wygrywasz jako sportowiec, ma to największe znaczenie.”

Kopiuj link do schowka