5 na 5: offseason

07/07/2016
Dwyane Wade

Zmiany klubów przez Kevina Duranta, Dwyane’a Wade’a, najlepsze i najgorsze ruchy transferowe i sytuacja Marcina Gortata to tematy dzisiejszego 5 na 5.

1. Jak oceniasz zmianę klubu przez Kevina Duranta?

Sponsor serwisu

Krzysztof Sendecki: Nie mam żadnego problemu z tym, że Kevin Durant zmienił klub. Rozumiem, że kibice w Oklahomie mogą być na niego wściekli. Nie rozumiem dlaczego niektórzy kibice na przykład w Polsce są obrażeni i urażeni. Porównania do Magica, Larry’ego Birda czy Michaela Jordana są tyleż piękne co bezsensowne. Dlaczego niby Kevin Durant ma odpowiadać za budowanie “legacy” jeśli jego szefowie osłabiają drużynę? Dlaczego po ośmiu sezonach (plus jeden w Seattle) w których zrobił dla Thunder wszystko co mógł nie może wreszcie powalczyć o pierścień? Przenosi się Golden State Warriors i to jego decyzja. Podziwiam Michaela Jordana, ale wymaganie od wszystkich wielkich koszykarzy, że za wszelką cenę, przez całą karierę będą grali dla jednej drużyny jest po prostu głupie. Wychodzę z założenia, że nie zmienia się żony/męża. Klub można. Jeśli to jest uzasadnione. Moim zdaniem KD uzasadnił swoją decyzję bardzo dobrze. A swoją drogą to bardzo ciekawe czy LeBron albo Pop albo ktoś inny znajdą sposób na takich Warriors?;)

Bartosz Bielecki: Bardzo dobrze. Kevin pokazał, że ma jaja, zostawiając Oklahomę mimo zewnętrznej presji i przechodząc do realizowania swojego głównego marzenia, jakim jest zdobycie mistrzostwa NBA. Niektórzy twierdzą, że to zbytnie ułatwianie sobie drogi do tytułu, albo, że teraz nie można mówić o nim, jako o wielkim, w kontekście historii, zawodniku. Dla mnie to bzdury. W tej lidze, jak w każdej innej, chodzi o to, żeby wygrywać, więc jeśli możesz postawić się w najlepszej możliwej sytuacji, by to osiągnąć, to robisz to. Durant pozostanie też jednym z najlepszych graczy w historii, bez znaczenia z kim będzie w zespole, bo jest po prostu świetnym zawodnikiem i byłby nim w każdej drużynie.

Marcin Więckowski: Z biegiem czasu dorosłem chyba do tego, żeby nie hejtować decyzji dorosłych osób, profesjonalistów i ludzi dla których basket to jeszcze większa pasja niż dla mnie. Nie podoba mi się ta decyzja, bardzo dobitnie podsumował to Michael Jordan, który powiedział, że w życiu nie pomyślał żeby grać z Larrym Birdem i Magic’iem Johnsonem, on chciał im po prostu skopać tyłki. Skoro odszedł to znaczy to dla mnie tylko tyle, że relacje między nim a Russem nie są wcale tak kolorowe jak wyglądało to zawsze na parkiecie, a frustracja w zespole, potęgowała się z dnia na dzień. Jestem fanem talentu Duranta, mogą stworzyć w Golden State historię jakiej NBA jeszcze nie widziała, ale nie rozdawałbym jeszcze nikomu pierścieni i nie zamykał sezonu 2016/17. Skoro Cavs wyszli z 1-3, skoro Leicester zostało mistrzem Anglii, skoro Portugalia wygrywając 1 mecz doszła do finału Euro, jest nadzieja, że kolejna niespodzianka dużego kalibru będzie miała miejsce w następnym sezonie 🙂

Tomasz Kostrzewa: Wolałbym, żeby KD wybrał inaczej (i niekoniecznie chodzi mi o zostanie w OKC), bo to niestety mocno zaburza równowagę sił w lidze. Z drugiej jednak strony w latach 90 wszyscy wiedzieli, że nie da się pokonać Bulls, a jednak było czym się emocjonować. Poza tym – kto nie kocha historii o sportowym “underdogu” – kimś, komu nikt nie daje żadnych szans, a on na przekór wszystkiemu odnosi sukces? NBA w sezonie 2016/17 będzie miała dzięki decyzji Duranta aż 29 underdogów, będzie więc za kogo trzymać kciuki. Nie potrafię się oburzać na Duranta – z jego punktu widzenia, hajs i siła drużyny się zgadza, a po Decyzji LeBrona oswoiłem się już z nowym trendem superdrużyn i czarno-białego podejścia do sukcesu sportowego (mistrzostwo albo nic). Ocenę nielojalności Kevina zostawiam fanom OKC, a co do pójścia na łatwiznę to owszem, Durant faktycznie dołączył do silnego teamu, którego nie potrafił pokonać z poprzednią drużyną, ale jeśli zamiast “ucieczką od odpowiedzialności” czy “oszustwem” nazwiemy to “odstawieniem na bok swojego ego” czy “poświęceniem swojej koszykarskej dumy na ołtarzu chęci wygrywania meczów”, niekoniecznie musi być to coś, za co trzeba go potępiać. Trudno o jednoznaczną ocenę zmiany klubu przez KD, bo trudno w tym procesie oddzielić emocje od logicznych argumentów. Uważam jednak, że jeśli nie wierzył, iż jego duet z Westbrookiem ma przyszłość, to dlaczego miał zmienić drużynę na słabszą niż OKC? Nie zapominajmy, że Warriors nie są mistrzami NBA i Durant nie przychodzi na gotowe. Nie załapuje się na mistrzowską szarżę jak David West, to on ma ją poprowadzić.

Maciej Staszewski: Jeśli nie lubisz czytać to masz tu skrót: Fun, Pierścienie, Nie chodzenie na łatwiznę, Hajs, Brawo. Rozwinięcie dla tych spragnionych lektury:
Boys just wanna have fun. To musi być dla niego ekscytujące, że jako Top3 shooter ligi, zagra w jednym zespole z dwoma pozostałymi. Tak samo jak to, że będzie grał w jednej piątce z 3 innymi graczami z Top12 ligi. Przy okazji zmaksymalizował swoje szanse na mistrzostwo… ale to nie jest wybranie najłatwiejszej drogi. Najłatwiejszą i najbezpieczniejszą byłoby pozostanie w ciepłym i znajomym kurwidołku w Oklahomie. W ten sposób ściągnął na siebie cały hejt, opuścił strefę bezpieczeństwa. Zarobi też kupę szmalu od sponsorów, nowe deale reklamowe, nowe narracje. Najs. Dla nas to też dobrze, bo te narracje będziemy śledzić przez parę lat, mamy wspólnego wroga i oglądamy NBA, żeby patrzeć na zajebistą koszykówkę, a ta drużyna to na papierze najlepsza piątka w historii ligi. Slow-clap dla KD. Pieprzyć legacy.

2. Jak oceniasz zmianę klubu przez Dwyane’a Wade’a?

KS: Jeśli kogoś miałbym się czepiać to nie Kevina Duranta a Dwyane’a Wade’a. Wszystko wskazuje na to, że w jego przypadku poszło tylko o pieniądze. On w Miami swoje “legacy” już zbudował. 13 sezonów, 3 pierścienie. Trochę szkoda, ale cóż biznes to biznes. Bo o mistrzostwo to raczej z Chicago Bulls nie powalczy.

BB: Niezbyt dobrze. Nie wierzyłem, że Wade opuści Heat, bo stał się nie tylko legendą tego klubu, ale też i samego miasta. Spędził tam całą, świetną karierę, zdobył trzy mistrzostwa, w tym jedno jako niekwestionowany lider zespołu. Nie sądziłem, że porzuci swoje “legacy”, właściwie tylko dla pieniędzy, ale z drugiej strony rozumiem jego zdenerwowanie pierwszą ofertą od Heat. Nie rozumiem natomiast przejścia do Bulls, którzy w przyszłym sezonie będą gorszą drużyną, niż Heat byliby z Wadem. Oczywiście to kolejny powrót do domu, ale Bulls zdają się działać w tym offseason całkiem po omacku, a ich nowy obwód wydaje się kompletnie do siebie nie pasować. Wróżę Playoffs, ale eliminację w pierwszej rundzie.

MW: Jako psycho fan Bulls – jestem maxymalnie zajarany! gdyby to był 2010 rok pewnie już teraz bukowałbym koszulki Chicago Bulls 2017 NBA CHAMPIONS. Rondo i Wade dni chwały mają za sobą, Butler wchodzi w swój prime, jest cała masa młodych strzelców, jest trener z którego kpi pół ligi, jest GM, który do dziś uchodził za największego “losera” wśród General Managerów. Przejście Wade’a do Chicago to abstrakcja, jest oczywiście amerykański akcent “I’m coming home”, jednak nie mogę zrozumieć, czemu team którego motywem przewodnim jeszcze 48 godzin temu było “more younger and athletic” zdecydował się na takie ruchy. Wade może być magnesem na podpisanie ciekawego nazwiska w 2017, mam nadzieję, że nie zostanie potraktowany przez Chicago po pierwszym roku kontraktu, jak został w tym tygodniu potraktowany przez wielkiego Pata i Miami.
Jeśli wykorzysta opcję, którą ma w kontrakcie Bulls powinni zrobić wszystko by został tu do końca kariery, jeśli rozegra w Chicago tylko jeden sezon, to znaczyć będzie tyle, że Forman dał mu 24 mln $ nie wykorzystując szansy, jaką jest posiadanie takiego gracza w zespole.

TK: To dla mnie większe zaskoczenie niż decyzja Duranta, ale Heat sami się o to prosili. Wiecie, że Wade nigdy nie był najwyżej opłacanym zawodnikiem klubu, którego jest żywą legendą? Wydawało się, że podwyżka salary cap wreszcie będzie momentem, w którym klub z Florydy wynagrodzi swojej gwieździe liczne finansowe poświęcenia (nie mówiąc o innych). Niestety Pat Riley postawił tę sprawę dopiero na trzecim miejscu w swoich offseasonowych priorytetach, po Kevinie Durancie i Hassanie Whitesidzie i Wade mógł poczuć się urażony. Sportowy wymiar tej decyzji nie będzie duży. Miami i tak powoli zmierzało ku przebudowie, a perwersyjnie pragmatyczny Riley woli mieć miejsce w salary cap na ściganie za rok Russella Westbrooka i innych gwiazd w kwiecie wieku zamiast płacić 25 milionów niebawem 35-letniemu zawodnikowi z problematycznymi kolanami. Wade sportowo też nie zyska (przy okazji kronikowania losów nowego backcourtu Chicago zapewne trendować będzie hashtag #clangbrothers), ale w rodzinnym Chicago będzie czuł się jak pączek w maśle. Odejście Wade’a do Bulls jest więc korzystne zarówno dla Heat, jak i Dwyane’a, a i Byki w okresie lightowej przebudowy skorzystają na ekscytacji kibiców towarzyszącej powrotowi ukochanego syna. Nie sprawdzałem, ale na pewno na YouTube są już jakieś montaże poświęcone D-Wade’owi z piosenką “I’m coming home” w tle…

MS: Znowu skrót dla leniwych: Hajs, powrót do domu i hajs za powrót do domu.
Rozwinięcie: Pierwsza reakcja to niesmak. Legendy powinny kończyć w domu. Druga reakcja, to przypomnienie sobie, że dom Wade’a to nie Floryda a Chicago. Jak wyjeżdżać z Miami to tylko do domu, pokazał to James. Rozumiem. Do tego większy hajs niż dawał mu Riley, większa miłość niż ostatnio dostawał w Heat, gra w domu na koniec kariery i kupa kasy jaką zarobi poza boiskiem za narrację powrotu do rodzinnego miasta. Niech ma na zdrowie. I tylko Bulls nie wejdą do Playoffs bo są teraz przeciwieństwem spacingu. Ale kto by się tym przejmował, syn marnotrawny wrócił!

3. Najbardziej udany transfer/kontrakt tego lata to póki co…

KS: Jest oczywiste, że najlepszy deal tego lata zrobili Golden State Warriors. Nieważne kogo stracili posiadają w jednej drużynie dwóch gości, którzy zdobyli tytuły MVP w trzech ostatnich sezonach. Stephen Curry + Kevin Durant to się nie może nie udać. Oprócz tego będę się upierał, że transfery dokonane przez Phila Jacksona w Knicks (z Derrickiem Rosem na czele) mogą wypalić. Doceniam ściągnięcie Pau Gasola przez Gregga Popovicha do San Antonio bo jestem pewien, że Hiszpan jest tam w konkretnym celu.

BB: Oczywiście Durant do Golden State, bo to niebywałe wzmocnienie i tak już historycznie dobrego zespołu. Ale chciałbym tu wspomnieć o kilku kontraktach, które są według mnie tzw “stealami”, czyli o graczach, którzy zarobią mniej, niż są warci. Są to m.in. Mirza Teletović w Bucks za $30M/3lata, David West w Warriors za minimum, Nene za $2.9M w Rockets, Brandon Jennings za jedyne $5M w Knicks (nawet Ish Smith bierze więcej), Al Jefferson w Indianie za $10M rocznie przez trzy lata, czy też Jordan Clarkson w Lakers za $50M/4lata, bo pod koniec kontraktu może być najmniej opłacanym All-Starem w lidze. Jeśli chodzi o wymiany, to Dallas za pół darmo otrzymujące Boguta i Waszyngton podobnie otrzymujący Treya Burke’a.

MW: Patrząc na wartości kontraktów jakie podpisali Mozgov/Whiteside/Noah/Mahinmi to 2,9mln $, które dostanie Zaza Pachulia w następnym roku to marne kieszonkowe. Pracowity, cichy, twardy, powalczy na deskach, uzbiera DD i nie będzie gwiazdorzył, idealny gracz do zespołu w którym jest nadmiar gwiazd. Innym moim kandydatem jest E’Twaun Moore, którego ponad wszystko chciałem dalej oglądać w Chicago. Uniwersalny gracz na pozycje 1/2, dający dobrą defensywę, ponad 40% z gry i zza łuku, do tego dobry duch w szatni, Pelicans zrobili świetny deal za rozsądne pieniądze.

TK: Kevin Durant w Warriors. Jeśli oceniać ruchy drużyn to poza – oczywiście – Warriors, podoba mi się mieszanka ryzyka i rozsądku podlana sosem kreatywności, którą pokazał Phil Jackson w Nowym Jorku (nie żeby miała od razu zrobić z Knicks contendera, a długość kontraktu Noah jest przesadzona, ale nice try…)

MS: Bez jaj. KD w Warriors. Nikt nie jest nawet blisko. A jeśli chodzi o value for money to najlepsze deale to Teletovic w Bucks, Nicholson w Wizards i Moore w Pelicans. Wszystko prawie za darmo na tym rynku. Delly w Bucks skoczy na szczyt tej listy jeśli Cavs nie wyrównają.

4. Najbardziej nieudany transfer/kontrakt tego lata to póki co…

KS: Po pierwsze wszystkie przepłacone transfery. Z całym szacunkiem dla Mike’a Conleya czy Timofieja Mozgowa, ale oni nie są warci tak ogromnych pieniędzy jakie dostali -odpowiednio- w Grizzlies i Lakers. Nie udadzą się eksperymenty pod nazwą: Rajon Rondo w Chicago Bulls i Dwight Howard w Atlancie. Luol Deng w Lakers to tylko próba uratowania mizernego okna transferowego.

BB: Mozgov w Lakers za $64M/4lata, jeśli chodzi o kontrakt i oddanie Oladipo i Sabonisa za Ibakę, jeśli chodzi o wymianę. Było trochę złych kontraktów, ale Lakers lepiej wyszliby dając te pieniądze choćby Ianowi Mahinmiemu (tyle samo dał mu Waszyngton, ale za mniejszą rolę), czy nawet Festusowi Ezeliemu. Co do wymiany Orlando, to do dziś nie mogę pojąć, dlaczego oddali wschodzącą gwiazdę ligi w Oladipo i jeden z ciekawszych prospektów draftu (Sabonisa), w zamian za Ibakę, który może okazać się tylko jednorocznym wypożyczeniem i jest świeżo po jednym z gorszych sezonów w ostatnich latach.

MW: Austin Rivers – 36 mln $ za 3 lata gry u swojego taty, za niespełna 2 asysty/mecz, net rating -6…sorry, ale to wygląda po prostu na ustawienie synka do końca życia.

TK: Oferta, którą Doc Rivers złożył swojemu synowi (13 milionów rocznie) jest absolutnie bezczelna. Poza tym nie do końca wiem o co chodzi Orlando Magic, którzy najpierw oddają Victora Oladipo za Serge’a Ibakę, a potem oferują 18 milionów za sezon Bismackowi Biyombo, mając jeszcze w rotacji podkoszowej cennego Vucevicia i utalentowanego Gordona. No i zamienili siekierkę na kijek wydając pieniądze zaoszczędzone na transferze Tobiasa Harrisa do Pistons na jego gorszą, a kosztującą tyle samo wersję – Jeffa Greena.

MS: Chicago ma dwa z pierwszej trójki, podpisanie Rondo i Wade’a to totalnie debilne ruchy. Zabiją im spacing, chemię w drużynie i taktykę Hoiberga. Trzeci to oddanie przez Orlando reszty swojej przyszłości za roczne wypożyczenie Ibaki. Wysokości niektórych kontraktów nawet nie będę komentował, ale 72 bańki dla trupa Noah to naprawdę niezły cukierek.

5. Co Wizards powinni zrobić z Marcinem Gortatem po tym jak podpisali umowy z aż 3 nowymi podkoszowymi?

KS: Nie mam pojęcia. I wydaje mi się, że Marcin Gortat też nie wie. Sam wielokrotnie opowiadał, że wymiany w NBA wyglądają tak, że dostajesz telefon od agenta i następnego dnia masz być w hali oddalonej o kilkaset kilometrów od twojego dotychczasowego domu. Problem jest taki, że nie bardzo widzę drużynę, która w tej chwili bardzo potrzebuje centra. Gdybym to ja był na miejscu właścicieli Wizards oczywiście zostawiłbym Polaka w Waszyngtonie:)

BB: Zachować spokój, ale aktywnie badać rynek. O ile ściągnięcie Iana Mahinmiego miało jeszcze sens (duże wzmocnienie ławki, Gortat otrzymał wreszcie zmiennika z prawdziwego zdarzenia), to zatrudnienie Jasona Smitha jest dużym zaskoczeniem, bo Wizards wydają większość pozostającego im miejsca w salary, na trzeciego centra, zamiast na pozycje 2-3, gdzie mają obecnie tylko Bradleya Beala, Kelly’ego Oubre i Otto Portera. Od biedy na dwójkę wskoczyć może Burke lub Satoransky, ale ściągnięcia Smitha za ponad 5 milionów rocznie i na aż trzy lata, nie rozumie nikt, włącznie z osobami blisko związanymi z Wizards. Jeśli Mahinmi dalej będzie się rozwijał, a Smith wciąż jest wartościowy, Wizards powinni pomyśleć o wymianie Marcina podczas trade deadline. Z obecnym kontraktem, Gortat powinien cieszyć się zainteresowaniem na rynku. Spodziewam się, że Wizards zatrudnią jeszcze dwóch zawodników na obwód: za 3 miliony (Alan Anderson?) i za minimum (Jarrel Eddie lub/i Sheldon McClellan) oraz kogoś na czwórkę, również za małe pieniądze. Chyba, że szykują Smitha na tę pozycję…

MW: Marcin Gortat i Ian Mahinmi to niemal 30% wartości całego salary. Dużo jak na 2 zawodników, którzy są po prostu uzupełnieniem rotacji nawet w wyjściowym ustawieniu. Ani Marcin, ani Ian to nie pierwsza, nie druga, nawet nie trzecia opcja zespołu w ofensywie. Marcin w każdym sezonie gry w NBA udowadniał, że zasługuje na długie minuty na parkiecie. Z każdym kolejnym rokiem Gortat będzie miał mniejszą wartość na rynku, tak więc ja testowałbym jego wartość już teraz i próbował znaleźć wzmocnień na innych pozycjach.

TK: Nie uważam, że Wizards muszą coś robić z Gortatem. Jeśli będzie grał dobrze, jego pozycja na centrze jest niezagrożona. Nene odszedł do Houston, a wśród nowych nabytków nie ma gracza wyraźnie bardziej przydatnego niż Gortat. Oczywiście gdyby MG i Wizards chcieli się z jakiegoś powodu rozstać, to Ian Mahinmi będzie solidnym zastępstwem Polaka, ale pozyskania Andrew Nicholsona i Jasona Smitha nie kojarzyłbym ze spiskiem mającym na celu wysłanie Marcina poza stolicę, a raczej poszukiwaniem odpowiedzi na czwórce, gdzie Markieff Morris będzie potrzebował pomocy.

MS: Powinni go zatrzymać bo jest z nich najlepszy i najlepiej pasuje do Johna Walla. Wizards zrobili błąd robiąc sobie taki tłok pod koszem, nie pierwszy raz zresztą. Na pewno nie powinni go ruszać już teraz jeśli chcą żeby odszedł. Powinni poczekać do All Star Game i jeśli dalej będą mieć pomysł żeby go oddać, wtedy mogą nim handlować. Na przykład za kozacki backup na pozycje 2-3, bo mają tam tylko Portera, emeryta Beala i Oubre debila. Marcin ze swoim kontraktem ma teraz bardzo dużą wartość.

Kopiuj link do schowka