4on3 z krainą NBA vol.3 – Transferowe plotki

29/02/2012

Zapraszamy na kolejny odcinek naszego 4on3. Tym razem rozmawiamy o plotkach transferowych, zbliża się nieuchronnie trade deadline (15 marca) dlatego warto poznać opinię innych na temat ewentualnych przenosin niektórych graczy.

1. Kogo Lakersi powinni pozyskać na pozycję rozgrywającego?

Tomek Gielo [Skrzydłowy Liberty Flames]:Nie jestem wielkim fanem LA, ale wydaje mi się, że najlepszym wyborem byłby Ramon Sessions. Jako back-up dla Kyriego Irvinga w Cavs notuje bardzo solidne 11 pkt. I 5,5 as. i podejrzewam, że chciałby odgrywać większą rolę na boisku, a Lakers mogą mu to zaoferować. Kolejnym graczem, którego widziałbym w tej drużynie jest Jose Calderon, jednak w przypadku tego zawodnika LA najprawdopodobniej musiałoby dorzucić do wymiany Pau Gasola, który jest uwzględnianych w kolejnych plotkach transferowych przez cały sezon, zaś Raptors mogliby do całej wymiany dodać np. Amira Johnsona.

Cezary Szwarc [Redaktor World Basket]:Przez jakiś czas mówiło się głośno o zatrudnieniu Gilberta Arenasa lub Allena Iversona. Agent 0 zorganizował nawet otwarty trening, na którym przyglądali mu się ludzie z zarządu Lakers. Moim zdaniem wybranie kogoś z tej dwójki nie pomoże ekipie Mike’a Browna. Najlepszym pomysłem o jakim słyszałem do tej pory jest chyba wymiana z Cleveland Cavaliers, w której do L.A. miałby trafić Ramon Sessions. Playmaker z Ohio zaliczył ogromny progres w poprzednich rozgrywkach, kiedy notował średnio 13.3 punktu, 3.1 zbiórki i 5.2 asysty na mecz. W tym sezonie jego Ramon gra za Kyrie Irvingiem, jednak jego statystyki wciąż wyglądają bardzo dobrze. 10.4pkt, 3.3zb. i 5.5 asysty. Jeziorowcy wyrażali już kilkakrotnie swoje zainteresowanie Sessionsem, jednak nie mogli dojść do porozumienia z Cavs. Ramon jest zawodnikiem wręcz idealnym dla Lakers. Nie musi oddawać wielu rzutów, ma świetny court-vision i trzyma się z dala od kontuzji, co byłoby chyba kluczowym czynnikiem lobbującym jego wybór przez Lakers.

Daniel [Redaktor Naczelny Lakers.pl]:Chciałoby się rzec, że powinni pozyskać kogokolwiek bo ciężko sobie
wyobrazić by mogło być gorzej niż jest teraz. Derek Fisher to najgorszystarter na swojej pozycji w NBA, a niektóre zespoły mają w swoichszeregachlepszego trzeciego w klubowej hierarchii rozgrywającego niżon. Dałbym sobie spokój z Gilbertem Arenasem, bo on nie jest odpowiedziąnabolączki Lakers. Drużynie z Kalifornii potrzebny jest zawodnik, którypotrafi bronić, kreować partnerów i grozi rzutem z dystansu. Problemjesttaki, że graczy spełniających ten warunek jest w lidze niewielu, a cenazanich odpowiednio wysoka. Dlatego Lakers powinni się zadowolić graczem,który spełnia przynajmniej dwa z tych trzech warunków. Wystarczyłabybardziej atletyczną wersja Steve’a Blake’a, który notabene jestdobrymzmiennikiem i lepszego Lakers w tej chwili nie potrzebują, ale nie jest
teżodpowiedzią na dziurę, jaką stanowi Fisher w pierwszej piątce. SkoroDerekjest najgorszym starterem wśród rozgrywających w lidze, to robotępowinienwykonać każdy inny playmaker grający w swoim klubie w wyjściowym
składzie.Dlatego Jose Calderon, Ramon Sessions, byliby ogromnym jakościowym krokiemnaprzód. Nawet przyjście podstarzałego Andre Millera czy Steve’aNashastawiałoby Lakers w zupełnie nowym świetle mimo iż byłaby to tylko
doraźnapoprawa na ten sezon i ewentualnie następny. Ale właśnie takiegomyśleniażyczyłbym sobie od zarządu, jako kibic Jeziorowców, gdyż nie wiadomojakdługo Kobe Bryant pociągnie jeszcze na takim poziomie. Kierownictwo
wydajesię jednak myśleć bardziej dalekosiężnie, nawet kosztem wykorzystaniaostatnich lat swojego lidera i obawiam się, że skończy się to tym, żeniesprowadzą nikogo, a sezon zakończą z Derekiem Fisherem w pierwszejpiątce.

Jędrzej Mirowski:Lakers powinni zacząć od pozbycia się ze składu takich zawodników jak Walton, czy Blake. Wtedy mogliby stworzyć sobie odpowiednio sporo miejsca w salary cap na pozyskanie w wymianie np. Calderon’a, który mógłby sie idealnie wpasowac do tej drużyny [chętnie dzieli się piłką, nie ma potrzeby oddawania kilkunastu rzutów w każdym spotkaniu, więc nie gryzłby się z KB#24]. Pomysł z zatrudnieniem Arenas’a w ogóle nie przypadł mi do gustu. Nie bez powodu nie mógł on znaleźć zatrudnienia przez ostatnich kilka miesięcy.W grę wchodzi też ulubiona karta przetargowa Jeziorowców, czyli Pau Gasol. Ostatnio pojawiły sie plotki o wymianie Gasol <-> Boozer + CJ Watson. Dla Lakers mógłby to być całkiem niezły deal, bo zyskaliby solidnego, młodego rozgrywającego, i nie straciliby aż tak wiele na pozycji PF.

2. Dwight Howard – gdzie jest jego miejsce?

Tomek:Wydaje mi się, że Dwight ma dość grania w drużynie, która tak naprawdę nie ma żadnego innego gracza o którym ktoś powie, że jest więcej niż “dobry”(sorry Ryan Anderson, jeszcze daleka droga). Dużo mówi się o jego przejściu do New Jersey Nets do spółki z Deronem Williamsem. Wkrótce Brooklyn Nets mieliby wtedy naprawdę świetny duet, jednak wątpię by Magic zgodzili się oddać Howarda za Brooka Lopeza, MarShona Brooksa i “wszystko inne” co mają do zaoferowania Nets, nie licząc Derona Williamsa. Inne drużyny często wymieniane w plotkach transferowych, takie jak Chicago Bulls czy Los Angeles Lakers moim zdaniem nie powinny dążyć za wszelką cenę do ściągnięcia Howarda. Ci pierwsi musieliby oddać większość kluczowych graczy, co groziłoby zbyt dużą zmianą dla Byków, którzy już teraz są wymieniani jako kontenderzy do tytułu, zaś LA ze zdrowym Bynumem i Gasolem mają jeden z najlepszych front-courtów w lidze. Sam najchętniej widziałbym go w Nets, gdzie miałby szansę być twarzą nowej organizacji.

Cezary:Zawsze byłem zdania, że miejsce każdego koszykarza, którego dana organizacja wybrała z zamiarem zrobienia z niego Franchise playera, jest właśnie w tym klubie. Nie podoba mi się moda, którą widzimy od kilku lat w NBA… Wielkie Gwiazdy powinny świecić przykładem lojalności i niestrudzonej walki o najwyższe cele dla swojej pierwszej drużyny. Dwighta widzę więc tylko w Orlando. Problem w tym, że tak samo widziałem LeBrona Jamesa w Cleveland, Carmelo Anthony’ego w Denver, a Chrisa Paula w Nowym Orleanie. Obawiam się więc, że Dwight również opuści Orlando. Jeśli nie w wymianie to latem… Magic powinni go więc przehandlować, dopóki mogą dostać coś w zamian. Moim zdaniem najlepszą opcją dla Dwighta są New Jersey Nets z Deronem Williamsem. W zespole, który już niedługo przeniesie się na Brooklyn, D12 mógłby z D-Willem stworzyć świetny duet, wokół którego rozbudowywał by się dosyć młody zespół. Wiek… Właśnie przez niego nie widzę, dlaczego Dwight miałby wybrać Mavs. Jeden, może dwa strzały w mistrzostwo, a potem? Howard znowu zostałby z niczym. Dla wyjaśnienia – Lakers musieliby oddać za niego Andrew Bynuma i Pau Gasola, a tego RACZEJ nie zrobią. Chicago Bulls? Dla mnie wszystkie te głosy były tylko plotkami, podobnie jak zainteresowanie Dwighta w Boston Celtics.

Daniel:Jako fan karier zawodników, którzy grali tylko dla jednego klubu, jak ReggieMiller, John Stockton czy David Robinson (mam nadzieję, że dołącza do tegogrona również Kobe Bryant i Tim Duncan), życzyłbym sobie, aby Dwight Howardpozostał w Orlando. Bliźniaczo podobna sytuacja, jaka miała miejsce w 1996 wprzypadku Shaquilla O’Neala, pokazała, że jego decyzja o odejściu do Lakerswyszła mu na dobre, ale według mnie Dwight powinien dać jednak Orlandojeszcze jedną szansę. Nie jest to faktycznie duży rynek z marketingowegopunktu widzenia, ale jest to miejsce, w którym spokojnie można zbudowaćdrużynę mogącą sięgnąć po tytuł mistrzowski. Ile razy słyszeliśmy, że ktośnie chce grać u boku najlepszego centra ligi? No właśnie. Pytanie tylko,
czego tak naprawdę chcę Howard. Tytułów mistrzowskich czy większychpieniędzy z reklam?

Jędrzej:Dallas Mavericks. Cuban to bardzo sprytny człowiek. Nie przedłużając kontraktów z Barea, Chandlerem, Stevensonem i Butlerem otworzył sobie potężną furtkę na najbliższe posezonowe okienko transferowe. Dodatkowo z puli zejdą kontrakty 39-letniego wówczas Kidd’a za ponad 10 mln, kontrakt Cardinala za 1,5 mln i wreszcie słabo spisujący się Lamar Odom – ponad 8 mln. Dallas będą mieli wystarczająco pieniędzy w budżecie by zatrudnić nie tylko Howard’a, ale także np. Deron’a Williamsa, który ostatnio bardzo pochlebnie wypowiadał się w wywiadach o grze w Teksasie. Podobnie zresztą Howard, który umieścił drużynę Mavericks na liście pięciu klubów, w których mógłby teoretycznie grać w przyszłości. Williams+Nowitzki+Howard. To dopiero byłby tercet!

 

3. Czy Allen Iverson powinien powrócić do NBA?

Tomek:Dla dobra jego kariery i “legendy”, jaką stworzył za czasów gry w Filadelfii nie. Z tego co słyszymy w mediach AI ma problemy finansowe, ale podejrzewam, że pod tym względem więcej jest w stanie dostać w Europie, gdzie zawsze znajdzie się drużyna chcąca go zatrudnić chociażby po to by zwiększyć zarobki ze sprzedanych biletów. Osobiście życzę mu jak najlepiej, ale nie chciałbym oglądać jego kolejnego “wielkiego powrotu-jeszcze większego upadku” jak to miało miejsce wcześniej.

Cezary:Pewne Amerykańskie przysłowie mówi Fall seven times, stand up eight. Allen Iverson również nie chce się poddać i nadal walczy o powrót do NBA. Niedawno odrzucił on nawet dosyć kasową (jak na standardy poza USA) ofertę kontraktu w Portoryko. Moim zdaniem to był spory błąd… A.I. dostawał już zbyt wiele kolejnych szans w NBA i następnej już pewnie nie będzie. Na miejscu Iverosona na dniach wsiadłbym w samolot i poleciał do Portoryko, Wenezueli, czy gdziekolwiek ktoś zaproponuje mu dobry kontrakt. W końcu koszykarz jest aktualnie zadłużony na prawie jeden milion dolarów i to spłacenie długu powinno być priorytetem nad jego własnym ego. No tak… Ego Allena Iversona. Właśnie przez nie (moim zdaniem) nie zobaczy on już NBA i właśnie przez nie nadal będzie próbował się tam dostać…

Daniel:O chęciach powrotu do NBA zawodników, którzy rozmienili się na drobnesłyszeliśmy wielokrotnie. Wystarczy przypomnieć tu Shawna Kempa czy DennisaRodmana. Jak wiadomo nic z tych deklaracji nie wyszło, bo nikt z tymi panamijuż współpracować nie chciał. Iverson dołącza do tego grona. Jakbym byłgeneralnym managerem klubu w NBA nie zaryzykowałbym podpisania z nimkontraktu. Jeżeli byłby teraz rok 2010 jeszcze bym się pochylił nad takimpomysłem, ale po tym jak od dwóch lat nie grał w koszykówkę? Wykluczone.Naturalnie z punktu widzenia kibica takie powroty dodają kolorytu tej lidzei sam z wypiekami na twarzy śledziłem kiedyś losy Rodmana w Lakers czyMichaela Jordana w Wizards, ale wątpię, żeby Iverson był w jeszcze w staniezaoferować coś tej lidze. Prędzej bym już postawił na Gilberta Arenasa,który jest tak samą ryzykowną inwestycją, ale ten przynajmniej całkiemniedawno grał jeszcze profesjonalnie w koszykówkę.

Jędrzej:Nie i tak. Prawdą jest, że Iverson swoją szanse na powrót już miał i ją zaprzepaścił. W Turcji równiez nie błyszczał, więc pomijając sympatię i sentymenty jakimi darzę tego gracza, to w NBA raczej nie miałby juz czego szukać. Z drugiej jednak strony mógłby być doskonałym narzędziem marketingowym. Popuszczając wodzy fantazji umieściłbym A.I. w…New Orleans Hornets. Iverson byłby osobą, która znów mogłaby przyciągnąć do hali kibiców, chcących zobaczyć legendę w akcji. Przecież dla Szerszeni sezon 2011/2012 i tak jest już spisany na straty, dodatkowo każde kolejne info o stanie zdrowia Eric Gordon’a zmniejsza szanse na zobaczenie go w tym sezonie na parkiecie,zatem NOH mają braki na pozycji SG. O drużynie znów mogłoby się zrobić głośno, co potencjalnie mogłoby zwiększyć zainteresowanie kupnem klubu, do czego usilnie dążą władze NBA. Pomysł kompletnie zwariowany, ale przyznacie, że jest w tym sens.

Kopiuj link do schowka