246 punktów

07/04/2013
Andre Iguodala

Andre Iguodala /fot. Flickr

Rzadko się zdarza, abyśmy widzieli mecz, w którym obie ekipy zdobywają łącznie aż tyle punktów. Jednak, gdy już faktycznie ma coś takiego miejsce, to niemal w ciemno możemy postawić, że to albo Houston Rockets, albo Denver Nuggets. Dwie najszybsze ekipy w lidze, młode i niezwykle utalentowane, stanęły w szranki poprzedniej nocy i był to bez wątpienia jeden z najbardziej wciągających meczów, jakie mieliście okazję oglądać w ostatnim czasie.

W zasadzie dopiero w czwartej kwarcie, gdy gospodarze tego spotkania przypieczętowali już zwycięstwo, mogliśmy zaczerpnąć trochę świeżego powietrza i zdać sobie sprawę, jak dobre widowisko właśnie widzieliśmy. Up-tempo, wariackie rozwiązania w ataku pozycyjnym, wiele powtarzających się schematów i czasami marna defensywa, która tylko wzbogaciła ten mecz o dodatkowe ofensywne fajerwerki. George Karl starał się na bieżąco przystosowywać swoich graczy do zmian w grze Rockets. Dotarł do nich dopiero w drugiej kwarcie, gdy zaczęli zamykać na obwodzie pozycje dla strzelców.

Houston Rockets w pierwszej kwarcie trafili 6/9 za trzy i Bryłkom nie było nawet śpieszno, aby wystawić rękę do rzucającego Francisco Garcii. Rakiety w tej odsłonie meczu ukazały swój dynamicznie zmieniający się stosunek do gry. Na początku było kilka akcji pod koszem, forsowanych i nie do końca wyegzekwowanych tak, jak uczył tego swoich podopiecznych Kevin McHale. Goście widząc, że Kenneth Faried nie da im spokoju w pomalowanym, przenieśli ciężar gry na obwód, gdzie kilkoma extra-passami gubili obronę i mieli otwarte pozycje.

[reklama]

Trener Bryłek odpowiedział na taką ofensywę dobra obroną obwodu w drugiej kwarcie. Podczas tych 12 minut, Rakiety trafiły zaledwie 1/7 za trzy punkty. To była świetna kwarta gospodarzy. Nuggets trafiali na skuteczności 67% z gry, trafiając 4/7 z dystansu. Szczególnie dobrze wyglądał Corey Brewer, który ma naturalną umiejętność kończenia akcji pod koszem w kontratakach, czy akcjach typu coast-to-coast. W samej drugiej kwarcie miał 10 punktów, cały mecz zakończył z dorobkiem 22 punktów, 3 asyst, 2 zbiórek i przechwytu. Rzucał na skuteczności 7/16 z gry i 2/4 za trzy. Mark Cuban rzekomo pluje sobie w brodę, że go wypuścił z Teksasu.

Trzeba również napisać kilka zdań o młodym Francuzie, który ostatnio podbił serca fanów w Pepsi Center. Evan Fournier to kolejny rodzący się młody talent, przynajmniej mamy taką nadzieję, bo lubimy obserwować, gdy gdzieś za plecami weteranów i gwiazd NBA, wyrasta latorośl, która wkrótce może być naprawdę okazała. Evanowi bardzo łatwo przychodzi obchodzenie się z piłką, jest bardzo spokojny i ma dobry przegląd pola. Poza tym jego rzut już teraz wygląda naprawdę przyzwoicie. Przeciwko Rockets zanotował 17 punktów, 3 zbiórki, 5 asyst i 3 przechwyty, trafiając 7/15 z gry oraz 3/6 z dystansu. Nikt nie spodziewał się, że tak dobrze zastąpi kontuzjowanego Danilo Gallinariego.

Gwiazdą wieczoru był jednak Andre Iguodala. Denver Nuggets muszą go zatrzymać w zespole, jeżeli myślą o tym, aby w kolejnych latach naprawdę włączyć się na zachodzie do walki o pierwsze miejsce. Ten świetny defensor, coraz częściej jest także wszechstronnym kreatorem w ataku. Jego 18 punktów i 14 asyst to linijka, jaką w Kolorado bez wątpienia chcieliby oglądać znacznie częściej. Trafił 7/13 z gry i tej nocy ułatwiał pracę wszystkim swoim kolegom z drużyny. Dobry wpływ bez wątpienia ma na niego inny weteran Andre Miller. Razem dwójka miała 26 asyst z 40 wszystkich Nuggets w tym starciu.

Michał[email protected]

Kopiuj link do schowka