0-3 Warriors – Kevin Durant to żaden lider zespołu

19/11/2018
Kevin Durant Warriors Ronald Martinez/Getty Images

Wydaje się, że Kevin Durant przyszedł do Warriors, by pomóc właśnie w takich kryzysowych sytuacjach jak ta teraz – na razie pozostaje on bezradny.

Warriors przeżywają swój kryzys – kontuzjowani pozostają Curry i Green, ostatnie trzy mecze zakończyły się porażką, a Steve Kerr wprost mówi o ‘końcu cudownego snu’. Na dodatek ostatnio w szatni zawrzało po tym, jak Draymond Green nazwał Duranta dziwką i wypomniał mu, że nie zapewnił o chęci pozostania w ekipie po wakacjach, sugerując, że pewnie chce odejść. Były głosy dziennikarzy, według których zawodnicy Warriors nie wierzą, że Durant zechce zostać w Oakland (za rok San Francisco). Sprawa jednak – co oczywiste – trochę przycichła i nieobecny w tym czasie Steph Curry uważa, że kłopot został już zażegnany:

“To coś zupełnie innego – jest ciężko. Oczywiście to słabe uczucie, kiedy nie możesz grać. To słabe, kiedy nie możesz być z drużyną w momencie, kiedy dzieje się coś takiego. Myślę jednak, że drużyna poradziła sobie z tym świetnie – to jak poradził sobie z tym Draymond, to jak poradził sobie z tym Kevin – czysty profesjonalizm i zrozumienie potrzeb drużyny. Wszystkie rozmowy które ze sobą odbywamy – czy to jako zespół, czy w cztery oczy – tylko mnie w tym uświadczyły. Mamy szansę dokonać czegoś naprawdę specjalnego w tym sezonie. Na pewno będą po drodze wzloty i upadki – czy to rodzące się wewnątrz ekipy, czy to przychodzące z zewnątrz. Przeszli już bardzo wiele ze swoją relacją. Razem zdobywaliśmy mistrzostwa. Wydobyli z siebie to, co najlepsze.”

Sponsor serwisu

Czy rzeczywiście wszystko jest w zespole w porządku? Nie jest, co oczywiste – w końcu przegrywają mecze. Brak Curry’ego, który jest niekwestionowanym liderem tego zespołu, z pewnością nie pomógł przy rodzeniu się konfliktu. Ale i w kwestiach pozaboiskowych, jak i na parkiecie, brak Stepha uwidacznia duże problemy.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Wycieczkę po Teksasie Warriors skończyli z bilansem 0-3 – przegrali z Rockets, Mavericks, oraz ze Spurs. Brak Stephena Curry’ego, a w dwóch ostatnich meczach także Draymonda Greena, jest oczywiście problemem. Czy jednak drużyna grająca wokół dwóch All-Starów w postaci Klay’a Thompsona i Kevina Duranta nie powinna się prezentować trochę lepiej? Popularną opinią jest ta, według której pod nieobecność dwóch gwiazd odczuwalny zaczyna być brak wsparcie a z ławki. Nie jestem jednak przekonany, że to jest największy problem. W trasie wyjazdowej niezłe mecze z ławki notowali Quinn Cook, Shaun Livingston, Damian Jones, czy Kevon Looney. Nie sa to gracze największego formatu, ale robią przyzwoitą robotę.

Mi się wydaje, że pod nieobecność Curry’ego po prostu brakuje Warriors lidera. Chyba czas powoli zacząć patrzeć prawdzie w oczy – Kevin Durant nigdy nie był i chyba nigdy nie będzie zawodnikiem, który może wejść w rolę lidera. Łatwość z jaką umieszcza piłkę w koszu nie zawsze przekłada się na to, że jest w stanie pociągnąć zespół w trudnym momencie. W trzech ostatnich przegranych meczach Durant łącznie trafił tylko 2/13 rzutów oddanych w czwartych kwartach. Jest to wynik fatalny jak na gościa, który pod nieobecność Curry’ego jest wręcz naturalnym kandydatem do wzięcia na siebie presji gry. Z całym szacunkiem dla Klay’a Thompsona, ale on jest raczej graczem, który korzysta z funkcjonującego wokół niego systemu, a Durant potrafi samodzielnie zrobić z piłką wszystko. Mimo to jednak w kluczowych momentach tego nie robi.

Wydaje mi się, że Kevin Durant to świetny zawodnik, który może grać obok prawdziwego lidera – z tej roli wywiązuje się świetnie. Problem w tym, że Kevina boli fakt, że jest on ‘całe życie drugi’. Długo był w cieniu LeBrona jako drugi najlepszy gracz w lidze, w Thunder to o Westbrooku mówiło się jako o samcu alfa, a teraz w Warriors co rusz widać, że to nie on stanowi o potędze tej ekipy, a jedynie ją wzmacnia. Myślę, że może się to skończyć jego odejściem w wakacje i chęcią udowodnienia, że sam potrafi coś zrobić. W tym kontekście sensowne wydają się plotki o zainteresowaniu Nowym Jorkiem, gdzie to on miałby swoich pomocników jak Kristaps Porzingis. Tutaj pojawia się jednak ciekawostka, burząca całą koncepcję – bukmacherzy największe szanse dają scenariuszowi, w którym Durant po wakacjach trafia do… Los Angeles Lakers! Według ich notowań, szanse na to są dwukrotnie wyższe, niż na pozostanie w Warriors. Na następnym miejscu znajdują się Sixers, potem dopiero Knicks, a pierwszą piątkę zamykają Brooklyn Nets. To tylko notowania bukmacherów, ale oni często bywają naprawdę dobrze poinformowani, więc warto ten motyw śledzić.

PS przy tworzeniu tekstu natknąłem się na tę opinię wujka Google – tak ją tu tylko zostawię

Kopiuj link do schowka