Zpowiedź I rundy Playoffs: (4)Cavaliers – (5)Pacers

15/04/2018
Victor Oladipo LeBron James Cavs

Playoffy na wschodzie już od jakiegoś czasu zapowiadały się nad wyraz ekscytująco. Praktycznie każdy zespół ma do zaoferowania coś ciekawego i nigdy nie możemy być pewni tego, że któryś zespół jest tutaj 100% faworytem. Trudno odnieść to jednak do serii Cavs z Indianą Pacers.

Gdybym jednak z ośmiu już dawno znanych zespołów playoffowych miał wskazać jeden, na którego mecze jestem podekscytowany najmniej, z pewnością wskazałbym Indianę. To, jak potoczył się sezon Pacers jest zdumiewające – z pewnością jedna z najbardziej zaskakujących historii sezonu. Po oddaniu Paula George’a w wymianie, która z początku była oceniana jako zdecydowanie nieudana, zespół zupełnie zmienił swoje oblicze.

Przede wszystkim Victor Oladipo jako odpowiednio wykorzystywana pierwsza opcja okazał się graczem pokroju All-Star na wschodzie, ale w tych 48 zwycięstwach bardzo duża zasługa trenera McMillana. Jeśli chodzi o Cavaliers, to ich sezon też należy do zaskakujących. Tutaj jednak zaskoczenie przybrało negatywny obrót. Długo by mówić o seriach porażek, fatalnej momentami obronie i przykrej przygodzie z Isaiah Thomasem. Mimo wszystko to Cavs z LeBronem Jamesem są dziś stawiani w roli zdecydowanych faworytów.

Problemem w myśleniu o tej serii jest fakt, że te drużyny jeszcze nigdy ze sobą nie grały. Ostatni mecz Pacers i Cavs miał miejsce w styczniu. Wtedy, kiedy Cavs byli jeszcze zupełnie inną drużyną – z Thomasem, Crowderem i Rosem, a nie Nancem Jr, Hillem i Clarksonem. Co nam więc po tym, że Indiana miała w tym sezonie wynik 3-1 przeciwko Cavs? To nie znaczy tak dużo.

Oczywiście, pewien szkielet zespołu, dla którego Indiana była przeciwnikiem niewygodnym, pozostał na swoim miejscu. Cavs mają teraz jednak coś, co bardzo im akurat w tym starciu pomoże – więcej niż pół roku temu obrońców na obwodzie. George Hill, który grał przecież w Pacers, jest świetnym obrońca. Hood też jest lepszy niż wszyscy, których mieli Cleveland wcześniej. To duży plus w obliczu głównego zagrożenia, jakie stanowi Victor Oladipo i Darren Collinson. Problem w sezonie nie wynikał jednak bezpośrednio ze słabej obrony 1 na 1, tylko z bardzo słabych powrotów do obrony, co szybko grająca Indiana wykorzystywała skrzętnie. Teraz będzie o to trudniej podopiecznym McMillana.

Problemem Pacers będzie z pewnością brak godnego obrońcy do postawienia przed Lebronem. LBJ w tym sezonie ma na tyle mało wsparcia, że wyłączenie go z gry z pominięciem reszty zespołu może mieć sens jak nigdy wcześniej. Pacers mogą jednak liczyć co najwyżej na Lance’a Stephensona, który kilka lat temu nadążał za Jamesem, ale dziś może mieć problemy.

Na korzyść Indiany zadziałać mogą przede wszystkim mobilni rzucający za trzy podkoszowi. Cleveland, o ile nie gra LeBronem na centrze, brakuje pod koszem obrońców na tyle uniwersalnych, by bronić nie tylko obręczy, ale też wyjść na obwód przy pick’n’pop. Właściwie brakuje pod koszem jakichkolwiek obrońców. Jeden Tristan Thompson który potrafił w dobrej formie zmienić krycie na zasłonie nie wystarczy. Zwłaszcza, kiedy obok Mylesa Turnera wyjdzie Sabonis albo nawet TJ Leaf.

Nie są to jednak gracze, na których chciałoby się opierać swojej przewagi w serii Playoffs. Z resztą, jakakolwiek mała przewaga nie leżałaby po stronie Pacers, Cavs mają LeBrona, który chyba jest mocno zmotywowany do tego, żeby jak najlepiej się zaprezentować. Jeśli chcesz zobaczyć, czy rzeczywiście zaprezentuje się dobrze, możesz obejrzeć ten i inne mecze na stronie forBET.

Kopiuj link do schowka