Zapowiedź II rundy Playoffs: (1)Rockets – (5)Jazz

29/04/2018
Gobert Harden Jazz Rockets

Zestawienie pierwszego i piątego zespołu sezonu regularnego teoretycznie powinno przynieść stosunkowo prostą serię dla wyżej rozstawionego zespołu. Jednak tylko teoretycznie, bo Utah Jazz mogą postawić Rockets naprawdę ciężkie warunki.

Przede wszystkim, po pierwszej serii nie wiemy jeszcze do końca, z jakimi Houston Rockets mamy do czynienia. Pod koniec sezonu regularnego nie byli oni w najlepszej dyspozycji. I chociaż z Timberwolves wygrali aż 4-1, to trudno z pełnym przekonaniem stwierdzić, że pokazali się w tej serii z jak najlepszej strony. Harden miał swoje momenty, ale nie grał na swoim MVP-poziomie. Chris Paul przeszedł trochę obok tej serii. Gdyby nie głębia rotacji Rockets i być może nieopierzenie Wolves w tej fazie rozgrywek, mogłoby być znaczni ciężej.

Zupełnie inna sytuacja ma miejsce w przypadku Jazz. W przeciągu 6-meczowej serii zdążyli oni zaprezentować swoje atuty i pokazać, w jakiej są formie. Nie ulega wątpliwości, że jest to forma wysoka – nieustająco od kilku miesięcy. Czy to, że Jazz są w gazie, a Rockets niekoniecznie, może mieć duże znaczenie? Nie wiem, ale przypominam sobie serię Pelicans z Blazers. Tutaj oczywiście dysproporcja w talencie jest większa, ale nie można dobrej formy Jazz lekceważyć.

Sponsor serwisu

Quin Snyder ma duży komfort, mogąc wystawić swoją pierwszą piątkę, w której grają dobrzy obrońcy – Rubio, Mitchell, Crowder, Ingels, Gobert – każdy z nich jest dobrym indywidualnym obrońcą, a co ważniejsze, tworzą dobry defensywny system. Będzie to bardzo cenne przeciwko Rockets, którzy mogą nagle wystawić pięciu groźnych w ataku graczy – pięciu strzelców, albo czterech strzelców i Capelę. Jazz mogą próbować ich bronić indywidualnie, nie musząc nadmiernie podwajać. To duży komfort – nie każdy zespół mógłby sobie na to pozwolić.

Wspomniałem, że Rockets mogą wystawić czterech strzelców i Capelę, bądź też pięciu strzelców. W tej serii zwłaszcza ta druga opcja będzie dla trenera D’Antoniego kusząca. Ustawienie na środku na przykład Ryana Andersona pozwoli na jedną, bardzo ważną rzecz – wyciągnięcie Goberta spod kosza. Andersona trzeba kryć daleko za liną za trzy, bo jest po prostu skutecznym, niebezpiecznym strzelcem. Trener Snyder na pewno wykombinuje coś, żeby Gobert mógł zostać pod koszem, a Andersona przypilnował ktoś inny, ale to dodatkowe wyzwanie i możliwość popełnienia na boisku błędów, karconych punktami.

Koniec końców Rockets muszą być faworytami w tej serii – tak jak Jazz, są bardzo dobrą defensywą, ale mają też znacznie większą siłę rażenia w ataku. W swojej ofensywie rzucają więcej trójek, które to trójki trafiają. Prosta matematyka w tym przypadku zwycięża. Jeśli jednak Jazz odpowiednio agresywnie przypilnują Rockets za linią rzutu za trzy (co wydaje się niesłychanie karkołomne), to mogą zniwelować przewagę talentu, mając pod koszem Goberta – ciężko grać przeciwko Utah, opierając ofensywę na penetracjach pod kosz. Jazz zaczną jednak tę serię bez Rickiego Rubio, który w poprzedniej serii pokazał, że potrafi być zawodnikiem kluczowym. Wygrana Jazz tej serii byłaby sensacją – trzeba się jednak liczyć z tym, że jakieś mecze wyrwą i łatwej przeprawy Rockets nie będą mieli.

Kopiuj link do schowka