Zapowiedź I rundy Playoffs: (3)Sixers – (6)Heat

13/04/2018
Embiid Whiteside Heat Sixers

Mam wrażenie, że Miami Heat to możliwie najtrudniejszy rywal, na jakiego mogli natrafić rozpędzeni Sixers w pierwszej rundzie. W zasadzie odnoszę wrażenie, że nikt z pozycji 1-4 nie chciał za bardzo trafić na sprawnie prowadzony zespół Erica Spoelstry.

Philly może więc nie być zadowolone z układu tabeli, ale zadowoleni powinni być kibice, bo starcie tych zespołów zwiastuje ciekawą koszykówkę. Bardzo ciekawy jest dla mnie fakt, jak bardzo Eric Spoelstra ma wiele możliwości na skontrowanie utalentowanych zawodników Sixers. Patrzymy na to oczywiście przez pryzmat tego, że to podopieczni trenera Bretta Browna będą w tym starciu faworytami – szesnaście wygranych z rzędu na koniec sezonu bez jednego ze swoich najlepszych graczy robi wrażenie. Joel Embiid do gry powinien już w pierwszej rundzie wrócić – w pierwszym meczu jednak nie zagra, co będzie jednak dużym osłabieniem. Pierwszy przegrany mecz u siebie może być dla młodych Sixers zabójczy.

Powrót Embiida będzie jednak trudny – grać będzie w masce na twarzy, co nie ułatwi sprawy, nigdy nie grał w Playoffach, więc będzie musiał odnaleźć się w nowej sytuacji, a poza tym w tym sezonie nie grało mu się najlepiej przeciwko Whiteside’owi. Między centrami była medialna rywalizacja i trzeba przyznać, że środkowy Heat mimo nie tak udanego sezonu ciężar tej rywalizacji udźwignął.

Trener Spoelstra może też próbować zatrzymać Bena Simmonsa. Oczywiście, jego brak rzutu ułatwia to od strony taktycznej, ale w Miami najzwyczajniej w świecie są ku temu wykonawcy. Wysoki, silny, mobilny i inteligentny James Johnson może być lekarstwem na pewnego siebie, ale jednak niedoświadczonego jeszcze na tak dużej scenie Simmonsa. Jeśli uda się spowolnić dwójkę liderów, to zawsze można liczyć na dobry strzelecko mecz Reddicka, Belinelliego czy Saricia, ale takie mecze nie muszą się wcale wydarzyć.

Analogicznie trener Brett Brown musi pomyśleć o zatrzymaniu Heat, którzy bardzo sprawnie wyprowadzają swoich strzelców po zasłonach. Sixers muszą znaleźć obrońcę, który przedrze się po zasłonach kryjąc Wayne’a Ellingtona, co nie będzie zadaniem prostym. Naturalnym typem wydaje się świetny defensywnie Robert Covington, ale do krycia jest jeszcze Goran Dragic, Josh Richardson czy chociażby Dwyane Wade, który w Playoffach raczej na pewno uraczy nas jakimś meczem na około 30 punktów. Nie jestem przekonany, czy Sixers mają aż tylu obwodowych obrońców.

Heat mają przewagę głębokości składu i przewagę trenera Spoelstry, który potrafi swoich zawodników na wiele sposobów wykorzystać. Na dodatek Heat słyną z kondycyjnego przygotowania, które pozwoli im zniwelować najbardziej efektywną formę ataku Sixers, czyli szybki atak. Nie tylko Heat jednak maja wszechstronna rotację – tyczy się to też trochę płytszych Sixers. Możemy oglądać jak grę przejmują rzucający zza łuku Reddick czy Ellington, jak mecz wygrywają izolacje Embiida lub ścięcia pod nad kosz Whiteside’a, albo jak o wyniku decyduje samodzielna gra Wade’a lub kreowanie podań na obwód Simmonsa.

W tej serii może dziać się mnóstwo rzeczy i właśnie dlatego wydaje się ona tak interesująca. Wspomniałem wiele atutów leżących po stronie Heat, ale w playoffowych pojedynkach na końcu najważniejszy jest koszykarski talent, którego dużą przewagę mają jednak Sixers. To oni wciąż są faworytem, ale bardzo zdziwię się, jeśli uda im się to zamknąć w pięciu meczach. W zasadzie najmniej zdziwi mnie siódmy mecz w tej serii.

Kopiuj link do schowka