Zach LaVine niczym Michael Jordan

25/10/2018
Zach LaVine

Mimo, iż Chicago Bulls rozpoczęli sezon 2018-19 od trzech porażek z rzędu, to warto przyjrzeć się statystykom zdecydowanie najjaśniejszej postaci „Byków” w ostatnich dniach. Mowa tu oczywiście o Zachu LaVine, który wyrasta na lidera zespołu z „Wietrznego Miasta”.

Jego kariera na dobre rozpoczęła się w lutym 2015 roku, gdy jako 19-latek zyskał sympatię wielu kibiców po zwycięstwie w Slam Dunk Contest w hali Barclays Center w Brooklynie. Niespełna rok później obronił tytuł po historycznym starciu z Aaronem Gordonem w finałowej serii, która została przedłużona aż o dwie dogrywki. LaVine uważany był za głównego kandydata do wygranej również w roku 2017, zwłaszcza po opublikowaniu w internecie nagrania, na którym wykonuje wsad niemal z linii rzutów osobistych, a do tego obraca się o 360 stopni. Być może zostałby pierwszym zawodnikiem w historii Slam Dunk Contest, który wygrał ten konkurs trzy razy z rzędu. Plany te pokrzyżowała poważna kontuzja kolana.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Kilkanaście dni przed All-Star Weekend 2017 potwierdzono, że LaVine zerwał więzadło krzyżowe i nie pojawi się na ligowych parkietach do końca sezonu 2016-17. Niespełna pół roku później, trafił w wyniku wymiany do Chicago Bulls. Powrót do zdrowia po ciężkim urazie zajął mu ponad połowę sezonu zasadniczego 2017-18, a swój debiutancki mecz w barwach „Byków” rozegrał 13 stycznia 2018 roku. Wydawało się, że po tak poważnej kontuzji, LaVine może nie być w stanie wrócić do grania na dobrym poziomie. Ku zaskoczeniu wielu osób, LaVine świetnie rozpoczął sezon 2018-19. W pierwszych trzech meczach sezonu notował średnio 32.3 punktu na bardzo dobrej, niemal 62-procentowej skuteczności.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Co ciekawe, ostatnim zawodnikiem Chicago Bulls, który rozpoczął sezon zasadniczy osiągając podobne „liczby”, jest nie kto inny, jak Michael Jordan. To właśnie „MJ” w pierwszych meczach sezonu 1986-87 zdobywał kolejno 50, 41 i 34 punkty. Warto dodać, że zarówno LaVine, jak i Jordan dokonali tego w wieku 23 lat, wracając do gry po poważnej kontuzji (Jordan złamał stopę w trzecim spotkaniu sezonu 1985-86). Obaj opuścili grubo ponad połowę spotkań pierwszego sezonu po kontuzji (w przypadku LaVine’a 2017-18; Jordan natomiast był w pełni gotowy do gry w kolejnym sezonie, więc liczą się tylko rozgrywki 1985-86). Oczywiście obaj panowie występują na tej samej pozycji na parkiecie (SG), obaj wygrali po dwa konkursy Slam Dunk (Jordan zwyciężył w nich później, w latach 1987-88).

źródło:YouTube/archive23

Z pewnością jest zdecydowanie za wcześnie, by porównywać zaledwie kilka meczów nowego sezonu w wykonaniu LaVine’a, do wybitnej kariery Michaela Jordana, ale trzeba mu przyznać, że po tak poważnym urazie, prezentuje się bardzo dobrze. Dziś w nocy czasu polskiego będzie mógł zmierzyć się z drugim (na dzień dzisiejszy) strzelcem ligi (33 punkty na mecz) – Kembą Walkerem i jego Charlotte Hornets (godz. 2:00).

Kopiuj link do schowka