Za kulisami NBA: Nowa, wielka rywalizacja?

24/07/2018
fot. Official Facebook profile of Adrian Wojnarowski

W NBA nigdy nie brakowało wspaniałych rywalizacji. Celtics i Lakers, Bird i Magic, Bulls i Pistons. Teraz na naszych oczach być może rodzi się kolejna, chociaż w całkiem innym wymiarze niż dotychczas.

Rywalizacja ta bowiem nie toczy się już na parkietach NBA, ale przed ekranami smartfonów. O sukcesie nie decydują zdobyte punkty, a napisane tweety. Mowa tutaj o zmaganiach w świecie dziennikarstwa sportowego, które w Stanach odgrywa wcale nie mniejszą rolę niż sama koszykówka.

Sponsor serwisu

Jeśli ktoś śledzi NBA to dobrze wie, że szarą eminencją tej ligi pozostaje od lat Adrian Wojnarowski. W ostatnim czasie jednak na horyzoncie pojawił mu się poważny rywal, jakim jest Shams Charania. I temat wydaje się trywialny, ot raz ktoś przekaże szybciej informację o decyzji wolnego agenta, bo ma dobry kontakt z zawodnikiem. Ale w świecie zawodowego sportu żadna rywalizacja nie jest banalna.

Trzeba najpierw zrozumieć skalę o jakiej mowa. ESPN to od lat największe medium sportowe w Ameryce i prawdopodobnie na świecie. Gigant, który praktycznie od zawsze był najlepszy w kwestiach dotyczących zdobywania i przekazywania informacji ze świata sportu. Do czasu, aż pewien gość w pojedynkę rzucił mu wyzwanie. Adrian Wojnarowski, który wcześniej dwukrotnie zdobył tytuł felietonisty roku dołączył do Yahoo Sports w 2007 roku. Od tamtej pory, portal ten nieustannie rósł w siłę, głównie za sprawą właśnie Woja.

To on jako pierwszy zaczął na taką skalę wykorzystywać Twittera do przekazywania informacji. To on był pierwszą osobą, która wiedziała o wyborach w drafcie szybciej od Komisarza NBA, wtedy jeszcze Davida Sterna. Po raz pierwszy pomysł pojawił się już podczas draftu 2009, prawdziwe show zrobił chyba jednak dopiero 2 lata później, kiedy to nie tylko informował o wszystkim jako pierwszy, to praktycznie nie zaliczał pomyłek. To zresztą charakteryzuje go do dziś. No, bo jaki inny dziennikarz ma taką skuteczność? Jeśli Woj coś poda, można to już uznać za pewnik.

Dlatego też ESPN musiało jakoś zareagować. Zrobili to w najprostszy możliwy sposób, którego zresztą nauczył ich Kevin Durant – jeśli nie możesz kogoś pokonać, połącz z nim siły. I tak Wojnarowski w 2017 podpisał kontrakt z ESPN. Nie są znane szczegóły, ale w momencie podpisywania kontraktu wartość rynkowa dziennikarza wynosiła około 6 milionów dolarów (sick!).

Jednakże Woj nie zostawił Yahoo z niczym. Zanim przeniósł się do największego rywala, osobiście lobbował i rekrutował swojego następcę, zaledwie 21-letniego Shamsa Charanię.

Początkowo Shams uczył się od swojego starszego kolegi i był kolejnym solidnym dziennikarzem. Z czasem jednak postanowił pójść drogą swojego mistrza. I jak Wojnarowski niegdyś sam rzucił wyzwanie największej stacji sportowej na świecie, tak Charania rzucił wyzwanie najlepszemu dziennikarzowi na świecie.

Podczas offseason 2017 roku to właśnie młody Shams zdominował świat koszykarskich informacji. Praktycznie każdy większy deal jaki się wydarzył, był wyciągnięty na światło dzienne właśnie przez niego. I choć na każdym kroku potwierdzał, że Wojnarowski jest dla niego mentorem i nauczycielem, Charania ewidentnie rzucił rękawicę staremu mistrzowi.

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Tegoroczne trade deadline to był prawdziwy pokaz siły Wojnarowskiego. Tym razem wszystko szło po staremu. To on był pierwszy ze wszystkim co ważne. Największym newsem, jaki puścił Charania tamtej nocy była wymiana w której głównym zawodnikiem był Bruno Caboclo:

Podczas tegorocznej wolnej agentury, historia się powtórzyła. Chociaż w mniejszym stopniu. Woj przekazał informacje o decyzjach Chrisa Paula, Paula George’a, czy chociażby wymianie Leonarda. Shams jednak nie pozostał w tyle i jako pierwszy informował o DeMarcusie Cousinsie, czy Tonym Parkerze.  Podobnie było w trakcie draftu. Charania przegrywa, lecz nie jest to już ogromna przewaga.

Miejmy przy tym na uwadze, że zazwyczaj różnice w czasie publikacji danej informacji pomiędzy Wojem a Charanią bardzo rzadko przekraczają minutę. Pamiętajmy też o tym, że przed przyjściem Shamsa, był Wojnarowski i długo nic. Różnica w szybkości zdobywanych informacji przez niego i ich jakości była ogromna. Charania jako jedyny zbliżył się do poziomu Woja i rzucił mu wyzwanie. Nieźle, jak na niespełna 24-latka.

Teraz Charania również odszedł z Yahoo. Po tym jak skończył jego kontrakt, Shams nie dogadał się w sprawie finansowej i tym samym stał się praktycznie najgorętszym nazwiskiem na rynku wolnych agentów. Nie pójdzie on jednak w ślady swego mistrza, dzięki czemu będziemy mogli cieszyć się ich rywalizacją przez następne lata. Najprawdopodobniej zabierze on swoje talenty do NBC Sports lub The Atlethic. A Yahoo, które jeszcze dwa lata temu miało dwóch najlepszych insiderów na świecie, teraz zostanie bez żadnego. Dobry plan.

Ta rywalizacja z pewnością nie jest tak dramatyczna jak te rozgrywane na parkietach. Nie znaczy to jednak, że nie jest interesująca. Co więcej z całą pewnością będzie miała większy wpływ na świat NBA niż niejedne pojedynki sportowe. Czy jednak za kilkanaście lat będziemy o niej pamiętać? Patrząc na wpływ mediów i tego jakie kariery robią dziennikarze sportowi, wcale bym się nie zdziwił.

Kopiuj link do schowka