Z Kanciapy MSG #7

25/06/2016
NBA

To była chyba środa. Chyba – bo od tego dnia płynący czas zlewa się w jedną masę. Wróciłem z pracy, odwiesiłem garnitur do szafy, zjadłem obiad, popatrzyłem za okno i uznałem, że to dobry czas na to by iść porzucać do kosza pierwszy raz w tym roku. Odkurzyłem swoje ukochane Reeboki Kamikaze I sygnowane przez „Papę” Kempa, napompowałem piłkę, przywdziałem (już za dużą na mnie) koszulkę Knicks z numerem #7 i poszedłem poudawać, że coś jeszcze potrafię zaczarować na boisku.

Po powrocie czułem się jak nowo narodzony. Zadyszka, piekące kolana i barki oraz to cudowne uczucie błogiego zmęczenia, które sprawia że chce się żyć. Butelka wody wypita na raz, szybki prysznic i już odpalam swojego laptopa by sprawdzić co tam w tej naszej ukochanej NBA się dzieje. Na Twitterze aż czerwono od powiadomień. Myślę sobie – Woj rzucił jakąś bombę przed draftem i każdy znajomy chciał żebym o tym wiedział. Jednak pierwszy wpis jaki zobaczyłem to trójstronna wymiana na linii Pacers – Hawks – Jazz. Szału nie ma. Na chłopski rozum Jazzmani wygrali ten deal. Jednak kiedy przesunąłem palec na touchpadzie dostałem zawału.

Wszechmogący Phil Jackson oddał do Bulls Robina Lopeza, Jerian Granta, Jose Calderona za Derricka Rose’a, Justina Holiday’a oraz wybór w drugiej rundzie draftu 2017. Coś co było głupią plotką podawaną sobie dalej w mediach społecznościowych stało się faktem. Nie ma już mojej maskotki Lopeza (Jax zrobił mi to już drugi raz w czasie jego rządów w Knicks. Najpierw Shumpert teraz Lopez) nie ma młodego Granta na którego wystrzał tak liczyłem pod nowym trenerem i na całe szczęście nie ma Jose Manuela Calderona Borrallo. W zamian pozyskaliśmy no-name’a (ale mistrza NBA!) jako backup SG/SF oraz kretyna bez kolan, który nie dość, że jest łasy na piłkę, nie ma rzutu, zatracił jedyną swoją przewagę – atletyzm, to jeszcze może zrobić syf w szatni. Rzuciłem parę słów niecenzuralnych w internet, wyłączyłem laptopa i poszedłem spać.

Nad ranem w akompaniamencie pierwszych ptaków i sąsiadem koszącym trawę usiadłem przy herbacie i kiedy przypomniało mi się co się stało wczoraj – i nie był to sen – zrobiłem minę płaczącego Jordana. ?zy kapały do kubka. Jednak z każdym łykiem brązowej cieczy plan Jaxa krystalizował się przed moimi podkrążonymi oczami. Phil ty szczfany lisie…

Knicks nie posiadali PG. Tzn. mieli Granta jednak przez głupotę trenerów nie miał szansy pokazać na co go stać. Kiedy już grał pierwsze skrzypce – były to starcia o pietruszkę i nikt nie brał tego na poważnie. Fisher coś tam miał do niego, Rambis miał wiele do niego i ostatecznie Phil w wywiadach podkreślał, że też mu się nie podoba jak do tej pory gra. Calderon to patologia. W ataku nie potrafił kreować partnerów (nawet w czasie kiedy Fisher zezwalał na odejście do trójkątów) a w obronie był jak żul w metrze, którego mijasz jednym sprawnym krokiem.

Więc coś trzeba było z tym zrobić. I Phil to zrobił. Wyciągnął z Chicago byłego MVP, który ma przed sobą ostatni rok kontraktu. Derrick (nawet bez kolan) jest usprawnieniem nad Calderonem. Dostał szansę na pokazanie się i udowodnienie, że dalej jest dla niego miejsce w lidze. Drugą połowę tamtego sezonu miał nawet dobrą. Po przerwie na ASG notował średnio 17.4 punktów, 3.1 zbiórki, 4.6 asysty przy 46% z gry. Opuścił tylko 16 spotkań, a średnio spędzał na boisku prawie 32 minuty. Dla porównania Jose po ASG kręcił lody na poziomie: 7.8 punktów, 3.4 zbiórek, 4.3 asyst w 30 min na parkiecie przy 43% z gry. Pytanie do na śniadanie (czy tam obiad – kolację w zależności kiedy to czytacie) ile średnio asyst szło do Calderona do #?otyszaMVP? Na odpowiedzi czekam w komentarzach. Na zwycięzcę czeka nagroda: talon na Jose i balon -if you know what i mean…

Więc Darek ma przed sobą okazję którą musi wykorzystać by zostać w lidze. Pierwszą sprawą jest jego zdrowie. Jego kolana nie dadzą mi spokoju przez cały następny sezon. Za każdym razem jak będzie opadać po rzucie będę drżał by tylko wylądował dobrze. Drugą sprawą jest jego zgranie z Melo oraz Porzingisem. Wiele się już naczytałem, że takie dwie „osobliwości” kochające trzymać piłkę w rękach w jednej drużynie to zło. Tylko gdzie byli ci znawcy w poprzednim sezonie? Anthony to już nie jest ta sama osoba, która rzucała przez ręce trzech obrońców, a jego izolacje trwały 20 sekund każdej akcji. Dzieli się piłką, broni i widać gołym okiem, że usunął się w cień Kristapsa i ogrzewa się w jego blasku. Ma zdjęte z głowy trochę nagonki medialnej i może się teraz skupić na grze. Zatem o Melo się nie martwię. Derrick podczas wczorajszej konferencji prasowej sam powiedział do dziennikarzy by się nie martwili o to, że nie będzie dzielić się piłką. Co najśmieszniejsze podziękował Chicago za oddanie go do innej drużyny. Wspominał, że rozumie powagę sytuacji i postara dać z siebie 100%. Wie, że będzie presja w takim miejscu jak Nowy Jork, ale mu to nie przeszkadza. Leczenie kolan i rekonwalescencja idzie dobrze i nie może się doczekać nowego sezonu. Takie standardowe pitu-pitu dla tych hien z notesami i dyktafonami.

Do póki nie zobaczę go w akcji na parkiecie – nie przykładam większej wago do jego słów.

Win or go to China madafakaaaaaaaa.

Jednak załóżmy, że to wypali. Kolana nie będę mu przeszkadzać i trochę bardziej będzie dzielił się piłką. W systemie Jeffa, który zakłada więcej szybszej gry powinien się odnaleźć. Będzie tą 2-3 opcją w ataku co mnie lekko przeraża, ale trzeba brać wszystko co dają. Szkoda, że nie ma Rolo Lopeza by stawiać mu zasłony, ale do tego zaraz wrócę. Piszę to kolejny raz, ale naprawdę jest to wzmocnienie na PG. Fani Bulls pewnie łapią się za głowę, ale poczekajcie, aż Jose poprowadzi Wam atak. Nie wiem za kim zatęsknicie szybciej: Za Derrickiem czy za Kapitanem Kirkiem.

No ale co jeżeli to się nie uda? Kolana nie wytrzymają i będzie kaszanka? Wówczas mówimy Derrickowi „nara” i cieszymy się z pieniędzy jakie będą do wydania za rok, na zdrowszych i lepszych rozgrywających. W międzyczasie nasz ?otewski Jednorożec będzie się dalej ogrywać, a Jackson będzie szturchał Melo kijem i patrzył ile tamten jest w stanie jeszcze znieść zanim sam nie poprosi o transfer. Do tego Knicks posiadają już wszystkie nadchodzące wybory w pierwszej rundzie draftu.

Reasumując pozyskanie Derricka: Jestem zdania, że za pakiet Lopez-Grant udałoby się wyrwać coś lepszego i zdrowszego niż Rose. Skoro za Tadka Younga Nets dostali to co dostali, a Hornets oddali swój pick za Sylvestra Stallone’a grającego w Kings to ja nie mam co do tego wątpliwości, że coś lepszego spłynęłoby do skarbonki Knicks. Jednak jest to jakaś forma hazardu na którą Phil dał zielone światło. Rose ma CY i szansę na walkę o nowy kontrakt. Nasz nowy trener powiedział na konferencji która odbyła się w dzień draftu, że „zmiana otoczenia pozytywnie wpłynie na jego grę”.Chciałbym w to wierzyć. Tak czy inaczejpowinno go to zmotywować do lepszej gry i dostosowania się do wymogów i warunków jakie przed nim postawią Jeff i Jax. Największy znak zapytania to jego zdrowie oraz charakter. Na to pierwsze nie mamy wpływu niestety, jednak na to drugie mamy w szatni każącą rękę Kyle’a O’Quinna, który ostatnio dusił kobiety w klubach więc nie powinien mieć oporów w sprzedaniu liścia Darkowi kiedy ten będzie coś pyszczył. Jeżeli tak się stanie (Darek wypali w NYK) to może być całkiem przyjemny sezon w wykonaniu Knicks zwieńczony awansem do PO. Jeżeli coś pójdzie nie tak? Kasa + pick w drafcie ratują trochę spalony sezon.

A przecież Jackson jeszcze nie zakończył procesu rekrutacji nowych/starych twarzy do zespołu. Do wydania jest trochę siana gdyż Arron Afflalo oraz Derrick „JUDASZ” Williams odstąpili od swoich kontraktów i zostali niezastrzeżonymi wolnymi agentami. O ile ten pierwszy na 100% nie wróci do Knicks tak były nr 2 draftu może to zrobić tylko za większą kasę. Taki jest niestety biznes. Po oddaniu Lopeza Knicks zostali na środku z Porzingisem oraz O’Quinnem. Phil i Jeff jak jeden mąż powiedzieli, że w nadchodzących rozgrywkach Kristaps nie będzie nominalnym centrem. Będzie pełnił tą funkcję podczas small ballu, jednak do masowania się z potężniejszymi będzie oddelegowany ktoś inny. Na razie tego kogoś nie ma i trzeba rzucić trochę grosza by taki ktoś się pojawił.

Od razu dementuję plotkę jaka ostatnio krąży po korytarzach NBA i jest powtarzana na polskich serwisach: to nie Knicks chcą Dwighta Howarda, a Dwight Howard chce do Knicks. Jest różnica i to wielka.

Już na 100% jedzie do Knicks Willy Hernangomez o którym wspominałem w poprzednich Kanciapach. Ziomek Porzingisa z Sewilli będzie pełnił rolę centra wchodzącego z ławki. Nie zobaczymy go jednak na Summer League, gdyż z reprezentacją Hiszpanii jedzie na Olimpiadę. W ostatnim roku w barwach Realu Madryt notował wchodząc z ławki 5.8 punktów oraz 3.7 zbiórki na mecz grając średnio 12 min w meczu. Podam jeszcze statystyki w PER36 dla kogoś kto rozumie ten przelicznik: 17.2 punktów, 10.9 zbiórek, 1.1 asystę, 1.1 przechwyt oraz 1.7 blok na mecz. To wiele więcej niż dawał Amudnson, a chłopak ma dopiero 22 lata.

Trzeba znaleźć centra. Wątpię by Phil pchał się w Hassana Whiteside’a i maksymalny kontrakt dla niego. Ja bym go nie chciał w Knicks. Nie wiem czy Al Horford chciałby popatrzeć w kierunku NY nawet, ale byłoby miło gdyby dołączył do składu. Marzy mi się Pau Gasol na 2 lata za jakieś śmieszne pieniądze. Paliwa w baku jeszcze ma, zna te połamane trójkąty i wie co i jak. Mentor dla Porzingisa i Hernangomeza jak znalazł. Kwiatki w stylu Ala Jeffersona czy Howarda niech omijają MSG szerokim łukiem. Już wolałbym takiego Roya Hibberta na jednorocznej umowie wspieranego psychicznie przez Jacksona. Wybryki tegorocznych PO jak Bismack Biyombo czy Festus Ezeli też bym omijał. Najprawdopodobniej w składzie skończy Joakim Noah, który jest wiązany z klubem. Ostatnio widziano go na imprezie w NY razem z Derrickiem. Jednak wczoraj świat obiegła informacja o chęci Wizards do wręczenia mu maksymalnego kontraktu. ?miech na sali. Iam Mahinmi? czemu nie? Za niewielką cenę u boku Porzingisa może być.

Podczas konferencji prasowej Jackson zapowiedział, że zaproponuje nowe kontrakty dla Langstona Gallowaya oraz Lance’a Thomasa. Bardzo cieszy mnie ta wiadomość, gdyż bez tej dwójki nie wyobrażam sobie ławki Knicks w następnym sezonie. Liczę też na ugadanie się z Williamsem za którego ręczyłem tu głową.

Dalej pozostaje kwestia wyjściowego SG. Jeżeli dogadaliby się z Gallowayem to od biedy on może pełnić tą funkcję. Zapewne będzie to ktoś w stylu Courtneya Lee, albo Geralda Hendersona. ?adne głośne nazwisko, tylko dobry rzemieślnik znający swoje miejsce w szeregu i robiący to co do niego należy. Mi osobiście się marzy Allen Crabbe z Portland. Jednak na to co zrobi Phil będzie nam dane poczekać.

W noc draftu Phil próbował pozyskać wybór w drugiej rundzie za gotówkę, jednak ceny przyprawiły go o ból głowy i dał sobie spokój z negocjacjami. Kiedy kurz opadł – przepatrzył co tam zostało dostępnego i wyciągną rękę do Rona Bakera z SG Wichita State. Zaproponował mu niegwarantowany kontrakt na jeden sezon.

Gość wygląda jak Luke Skywalker więc jak to mówił Janusz Gajos w jednym bardzo pięknym filmie „Moc jest z nami!”. Popytałem trochę w światku ludzi, którzy znają się na lidze akademickiej, obejrzałem przymusowe filmy z DraftExpresu i oto co następuje: Ron to biały strzelec który jest dobry. Nie wybitny, nie ach i och ale tą trójkę trafi. Do tego potrafi bronić i ma całkiem przyzwoite Basketball IQ. Potrafi poruszać się po zasłonach i w sytuacji kryzysowej potrafi odegrać do wolnego partnera. Należy mu jednak zabronić gry bliżej kosza – a zawłaszcza wjazdów na pełnym gazie. Nie potrafi też rozgrywać. Będzie reprezentować barwy Knicks podczas SL w Orlando więc będę mu się bacznie przyglądał i zdawał relację. Jedno jest pewne: jego upside jest niski. Tak mówią i piszą wszyscy zatem przekładając to na nasz język: wyżej wała nie podskoczy.

Poniżej filmik z kilkoma jego akcjami. Zwróćcie uwagę jak daleko do linii oddaje rzuty za 3. I mu to wpada…

Dziś rano dowiedziałem się, że Phil powiększył klan rodziny Plumlee i wykonał telefon do do Marshalla Plumlee – brata Milesa i Masona którzy już biegają po pakietach NBA. Wiem o nim tylko tyle, że dostał propozycje niegwarantowanego kontraktu na jeden sezon i gra jako PF/C.

Zatem na dzień dzisiejszy skład wygląda następująco:

PG: Derrick Rose – ??? (Galloway)*
SG: Justin Holiday – Ron Baker**
SF: Carmelo Anthony – ??? (Lance Thomas)*
PF: Kristpas Porzingis – (Derrick Williams)* – Marshall Plumlee**
C: Kyle O’Quinn – Willie Hernangomez

* Liczę na dogranie sprawy z Gallowayem i Thomasem. Mam nadzieję, też że Williams pozostanie lojalny i tylko weźmie większą kasę. Zatem 1 lipca trzeba poszukać podstawowego SG, C oraz backup PG dla Derricka, który w razie awarii jego kolan będzie w stanie poprowadzić jako tako ten zespół. Zatem każdy PG w lidze (poza Jose ofkorssss) będzie do tego zdolny.

** Panowie mogą polecieć po lidze letniej zatem wpisałem ich z grzeczności i z racji figurowania w klubowej kasie. Bez nich Knicks posiadają tylko pięciu zawodników na gwarantowanych kontraktach. Hernangomez nie złożył jeszcze podpisu na cyrografie.

1 lipca już niedługo. DO DZIE?A PHIL!!!

Wybaczcie ten dłuuugi wpis, ale trochę mnie nie było. Martwię się co zastanę po powrocie do swojej kanciapy. Dzwoniłem do pana Mietka by dopytać się go jak przyjął zmiany w składzie, ale odebrała jego żona i powiedziała, że Mieciu ma migrenę i nie może rozmawiać. W tle usłyszałem tylko donośny krzyk Mietka „migrenę to mają baby albo ci co chodzą w rurkach a nie prawdziwi mężczyźni” później był tylko długi szloch i coś tam o Lopezie. Podziękowałem i rozłączyłem się. Biedny pan Mietek…

I na koniec reakcja fanów Knicks na wieść o wyborze przez Suns Dragana Bendera.

Do następnego i „niech moc będzie z Wami!”

Kopiuj link do schowka