Z Kanciapy MSG #6

11/06/2016

Tydzień czasu. Już tydzień czekam na jakiś chętnych na Jose i nic. Nikt nie dzwoni, nikt nie pisze, nikt nie chce weterana u siebie w szeregach zaniewygórowaną cenę 7.5 mln dolarów za sezon. Strasznie jest to przykre i nie polepsza nastrojów w ekipie z Nowego Jorku. To tak jakby nie chcieć żeby dziadek przyjechał do Was na święta. Zlitujcie się i zabierzcie go do siebie…

Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo może jest to działanie celowe skoro ta larwa w ludzkiej skórze – Darrell Kurt Rambis – prawdopodobnie pozostanie na stanowisku asystenta w Knicks. Czułem to przez skórę kiedy oglądałem tą pożal się boże konferencję zaprzysiężenia 28 trenera w historii Knickerbockers. Horny wydawał się poddenerwowany i wzrokiem ciągle szukał czegoś ponad tłumem dziennikarzy zebranych w ośrodku treningowym. Może wypatrywał snajpera, który mierzył do niego z ukrycia w celu szybkiej eliminacji jeżeli odpowiedź na pytanie nie pokrywałaby się z kluczem otrzymanym od Zen Mastera? Do tego tematu jeszcze wrócimy, gdyż co chwilę znajduję nowy film z wypowiedziami Jeffa, Jaxa i nawet Steve’a Millsa. Pozbieram to do Rambisa kupy i strzelę zacny elaborat.

Na razie podzielę się z Wami najnowszymi ploteczkami ze świata Knicks. Gościnnie piszę na iPadzie pana Mietka, gdyż ten pożyczył mojego laptopa i gra w nowego Dooma. Zapytałem go otwarcie – jakim cudem z fuchy konserwatora stać go na kupienie tego bajeru dla hipsterów? Odpowiedział mi, że w każde urodziny dostaje od Melo jakiś drogi upominek. Pamiętacie tą akcję w Memphis kiedy to zawodnicy kupili samochód komuś z ekipy ponieważ został mu ukradziony? Carmelo zrobił podobnie z panem Mietkiem, ale o tym też w innym czasie bo historia ta zasługuje na oddzielny wpis.

Przegląd najnowszych doniesień zacznę os chęci pozyskania Jezusa Clarksona przez włodarzy Knicks. Zaraz pewnie posypią się pytania „czemu Jezusa?”. Ano dlatego, że fani Jezioranów przed minionym sezonem byli w niego wpatrzeni jak w obrazek z synem bożym i ten wybór w drugiej rundzie draftu miał ich ponieść po najwyższe laury. Po co pchać się w takiego ziomka skoro na przedłużenie czeka Langston Galloway? LG miał trudne dzieciństwo.Jak był w 6 klasie to musiał wstawać rano o wpół do 11:30 w nocy, czyli pół godziny przed pójściem spać. Zjadał kęs trucizny i szedł pracować 29 godzin we młynie za 8 dolarów na całe życie, a gdy wracał do domu, ojciec go dusił i tańczył na jego grobie. Nie został wybrany w drafcie, ale jakimś cudem dostał się do All-Rookie Team. Drugi skład, ale zawsze. Widzę w nim spokój i opanowanie. Z takim dzieciństwem to nic dziwnego, ze trudy spotkania nie robią na nim wrażenia. Oby go przedłużyli bo nie wyobrażam sobie nowego sezonu bez niego w składzie.

Skoro już przy rozgrywających jesteśmy to jak bumerang wraca temat Mike’a Conleya i dużych pieniążków na jego koncie. Knicks trochę siana będą mieć na wydanie. Według naszego nowego trenera Arron Afflalo „opuści lokal” i poszuka szczęścia poza kryptą 101 co zostawi w kasie klubu dodatkowe 8 mln. Horny na pytanie czy Knicks będą szukać gracza za maksymalny kontrakt odpowiedział nonszalancko „Oh, absolutley”. Zatem dodając 2 do 2 wychodzi polowanie na Mike’a jak w mordę strzelił. Ostatnio dowiedzieliśmy się też, że Knicks posiadają najlepszy frontcourt na wschodzie ligi. Powiedział tak Melo a przyklasnął mu Jax więc szukamy rozgrywającego, a z dostępnych na rynku w lato tylko i wyłącznie Conley kwalifikuje się do sytego czeku.

Ale przecież jest Jose, Grant, Galloway orazWroten. Gallo może grać z powodzeniem na SG. Wroten to wielka niewiadoma. Jose to dziad, a Grant zamiast latać po plaży zabarykadował się w sali treningowej razem zMahmoudem Abdul-Raufem i ćwiczy rzut do upadłego. Syn byłego zawodnika NBA Harveya Granta (który posiada bardziej znanego bliźniaka Horace’a) ma przegląd pola, nie boi się atakować obręczy i jest szybki. Jednym mankamentem był jego rzut nad czym teraz pracuje. Później powinien podciągnąć się trochę w obronie, ale najpierw forma strzelecka szlifowana pod okiem tego, który według Phila Jacksona ma równie piękny rzut co Stephen Curry. Pamiętacie tą gównoburzę na tt po tym wpisie Jaxa? To ten sam człowiek.

Szara eminencja – Steve Mills – zdradził w wywiadzie, że Knicks już teraz oficjalnie zaoferują trochę sałaty dla Williego Hernangomeza i bardzo chcieliby zobaczyć go w tykocie Nowojorczyków w przyszłym sezonie. Chyba w pierwszej „Kanciapie” wspominałem o tym, że młody center nie przedłużył kontraktu z Realem Madryt pomimo usilnych starań Hiszpańskiego klubu. Zna się z Porzingisem z czasów wspólnej gry w Sewilli, zatem bratnia dusza dołączyłaby do naszego #?otyszaMVP. Równałoby się to z podziękowaniem za współpracę Lou Amundsonowi, co cieszy mnie bardzo. Intryguje mnie ten chłopak i chciałbym zobaczyć co pokaże na parkietach NBA.

Pamiętacie Royce’a White’a? Przybył na mini-camp Knicks i jest zachwycony tym faktem. Gość miał kilka poważnych problemów natury osobistej i nigdy nie pokazał swojego potencjału w NBA. Na przykład bał się latać samolotem, co dla drużyny NBA jest chlebem powszednim. Houston wybrali go z 16 pickiem w 2012 roku po czym oddali go do 76ers, którzy zwolnili go bez żalu. Rękę wyciągnęli do niego Sacramento Kings i dali mu 2 dziesięciodniowe kontrakty. Później słuch po nim zaginął. Nie chce go w Knicks nawet na próbę…

Skoro o niespełnionych talentach mowa: Anthony Bennett również był widziany w okolicy Knicks. Tutaj się zatrzymam na chwilę. Ogłoszony największym niewypałem wybranym z pierwszym numerem draftu nie miał szczęścia w lidze. Nie mógł się odnaleźć w Cavaliers, później został oddany z Andrew Wiginsem do Minnesoty za Kevina Love’a. Tam wyszło na jaw, że miał problemy ze wzrokiem, migdałkami i nadwagą. Uporał się z jednym i drugim jednak szczęścia w śnieżnych zaspach nie odnalazł. Kiedy Toronto Raptors ogłosili, że szukają kogoś pod kosz pożegnał się z Minnesotą i za minimum dla weterana (po dwóch sezonach w lidze!) podpisał z rodzynkiem z Kanady. Sam jest Kanadyjczykiem i chyba uznał, że w rodzinnych stronach będzie mu lepiej. Nie było i w marcu tego roku został zwolniony ze służby. Dziwna jest to historia, gdyż chłopak ma warunki do grania tylko w NBA jakoś dostaje zatwardzenia. W kadrze pod wezwaniem „Liścia Klonowego” radzi sobie bardziej niż dobrze. Może ktoś powinien go bardziej zmotywować? Kevin Garnett nie poradził sobie z tym zadaniem w Minnesocie. Jego nerw nie ukoił rodziny kraj. Czy zatem jest to czas na Phila Jacksona i jego sztuczki? Wszak dał kredyt zaufania Derickowi Williamsowi, kiedy wszyscy skreślali go i wysyłali do Chin. Możecie uznać mnie za szaleńca, ale jestem za daniem Bennettowi szansy w Knicks i dałbym mu kontrakt taki jaki ma Tony Wroten. Sprawdzisz się? Ok zostajesz. Dasz ciała? O 14:00 jest odprawa samolotu do Chin.

No nie wygląda jak dzik na filmiku poniżej?

Gdyby do tego doszło Knicks mieliby w składzie cztery pierwsze wybory w drafcie.

  1. Bennett
  2. Williams
  3. Melo
  4. #?otyszMVP

Na zakończenie wisienka. Telewizyjny kaznodzieja Skip Bayless i jego „sources” zdradzili, że Kevin Durant będzie przychylniej patrzył w stronę Knicks i rozważy grę u boku Melo i Porzingisa. Jego kolega Stephen A. Smith już wieszczył przenosiny KD do Lakerlandu i skończyło się to brzydką wymianą zdań w mediach społecznościowych. Innymi słowy: przyjmę KD pod strzechy MSG jak syna którego (jeszcze) nie mam, ale na razie to tylko fantazyjna plotka jakich wiele…

I na koniec quiz: ta po lewej to obecna reporterka Knicks: Rebecca Haarlow, która nie tak dawno temu przejęła pałeczkę po Tinie Cervasio jako pierwsza „mikrofonowa” Knicks. Ta po prawej to Abby Hornacek czyli córka naszego szkoleniowca. Pytanie proste jak konstrukcja cepa: która powinna stanąć przy linii bocznej z mikrofonem?

Jak brzydzę się koneksjami rodzinnymi i załatwieniem fuchy po znajomościach tak sądzę, że Abby powinna dostać szansę. Z drugiej strony gdyby zabrakło Rebeccy jeden z asystentów mógłby się załamać „if you know what i mean”

Kopiuj link do schowka