Warriors nie są wolni od konfliktów

10/06/2018
fot. Jason Miller/Getty Images

Golden State Warriors wyglądają jak niezniszczalna drużyna. Jak jednak się okazuje, na tej z pozoru perfekcyjnej maszynie pojawiły się już pierwsze rysy.

Warriors od kilku lat dominują ligę na niespotykaną wcześniej skalę. Dodatkowo po dodaniu Kevina Duranta jeszcze nikt nie znalazł na nich sposobu. Ich liderzy są wciąż relatywnie młodzi i zgadzają się jeszcze na obniżki pensji w celu wzmacniania zespołu. Na wszelkich filmikach, które krążą po internecie szatnia Wojowników wraz z trenerami się świetnie bawi i generalnie panuje opinia, że w Oakland to w ogóle jest idealnie. Otóż nie do końca.

Sponsor serwisu

Jak bowiem stwierdził David West, świeżo po zdobyciu tegorocznego tytułu, w tym roku w szatni Warriors nie działo się najlepiej:

„Po prostu pracowaliśmy. Różni zawodnicy na przestrzeni sezonu ciągnęli tą drużynę. Były pewne incydenty wewnątrz zespołu. Jak się dowiecie co się tam działo, to padniecie. Nie uwierzycie. To świadectwo dowodzące temu, jakimi ludźmi są nasi gracze, jak blisko jesteśmy jako grupa i że pomimo trudności byliśmy w stanie wygrać.”

Podobną opinię wyraził inny weteran Dubs, Shaun Livingston:

„Czapki z głów dla trenera Kerra, za to że poradził sobie z całym bałaganem, jaki robiliśmy w tym roku.”

Pozostali zawodnicy nie wyrażali się w podobny sposób, lecz wszyscy niezwykle jednomyślnie stwierdzali, że to był ich najtrudniejszy sezon i najciężej wywalczony tytuł. Jak stwierdził Draymond Green:

„Bez wątpliwości. Żaden inny tytuł nie był nawet w połowie tak trudny do wygrania.”

Podobnie wypowiadał się Bob Myers, GM drużyny z Bay Area, który zaraz po wejściu do szatni Mistrzów po ostatnim meczu sezonu zrobił zdjęcie z pucharem. Jak mówił, musiał sobie zrobić fotografię z czymś na co tak ciężko pracował:

„Może dla was wyglądało to łatwo, ale dla nas takie nie było. Nie mieliśmy pierwszego miejsca w konferencji. Nigdy nie byliśmy drudzy. Musieliśmy wygrać game 7 na wyjeździe. Przytrafiło nam się sporo kontuzji. Dodatkowo, niezwykle ciężko jest awansować do finału cztery razy pod rząd.”

„Przed sezonem Steve mówił, że to będzie dla nas najcięższy rok ze wszystkich wspólnych lat. I miał absolutną rację. Wchodziliśmy do playoffs po tym blowoucie, jaki dostaliśmy w Utah. Na szczęście na końcu chłopaki stanęli na wysokości zadania. To ich zasługa.”

Okazuje się zatem, że Golden State wcale nie różnią się od innych mistrzowskich zespołów, w których po pewnym czasie pojawiają się konflikty pomimo wygrywania i zdobywania kolejnych tytułów. To prowokuje pytanie, czy w przyszłym roku znajdą odpowiednią dawkę motywacji? Czy wewnętrzne spory będą sabotować ich szanse na three-peat? A może ten sezon ich tylko bardziej zbliży do siebie i wzmocni te więzi?

Kopiuj link do schowka