Walton: Jak przegramy to będzie koniec świata

11/07/2018
fot. Christian Petersen/Getty Images

Los Angeles Lakers rozbili tego lata bank i zatrudnili wreszcie wielką gwiazdę. I o ile przyjście LeBrona Jamesa jest wielkim sukcesem klubu, to stawia również wiele wyzwań przed sztabem szkoleniowym. Jak to wszystkie ogarnie Luke Walton?

Walton doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak wielkie wyzwanie przed nim stoi. LeBron James nie zamierza w Lakers odpoczywać, lecz chce przynieść tej organizacji kolejne tytuły mistrzowskie. Dlatego też trener LAL musi wypracować odpowiednią synergię w relacjach ze swoją największą gwiazdą. W tym celu rozmawiał już z byłymi trenerami Jamesa, np. z Erikiem Spoelstrą. Coach Heat powiedział mu:

Sponsor serwisu

„Po pierwsze dostajesz całkiem innego LeBrona niż ja. Do nas przychodził 8 lat temu, kiedy jeszcze nie wygrał tytułu. Ale człowieku, on pracuje niesamowicie ciężko. Wie tak dużo o tej grze. Musisz być zawsze szczery, dobrze przygotowany do pracy. Jak długo taki będziesz, wasze relacje pozostaną dobre.”

Jednakże nie tylko trenowanie LeBrona będzie dla Waltona wyzwaniem. Trener Jeziorowców będzie musiał także ogarnąć całą grupę zawodników o nie najlepszej reputacji. Lance Stephenson, Lonzo Ball (a raczej jego ojciec LaVar), Javale McGee i Rajon Rondo to może być mieszanka wybuchowa dla szatni drużyny. Chociaż ten ostatni już zaimponował sztabowi:

„Pierwszą rzeczą, jaką Rondo zrobił po przyjściu do nas było znalezienie naszego analityka video. Zmusił go do puszczania mu filmów o każdym z naszych zawodników, po to aby Rajon mógł już się nauczyć ich tendencji na boisku.”

Zadanie zatem, jakie stoi przed Waltonem będzie z pewnością najtrudniejszą misją w jego karierze. Tym bardziej, że presja mediów będzie ogromna. Luke coś o tym wie, gdyż swój debiutancki rok w Lakers jako zawodnik spędził w sezonie 2003/04, kiedy to do Los Angeles przybyli Karl Malone i Gary Payton. Walton zatem dobrze wie, co go czeka:

„To będzie absolutne szaleństwo, ale także świetna zabawa. Całe miasto będzie za nami. Będziemy się pojawiać w SportsCenter każdego wieczoru. Jak przegramy, to będzie koniec świata. Jak wygramy to będzie euforia. Niezależnie od wszystkiego, będzie zabawnie.”

To fakt. Co jak co, ale emocji w LA nie powinno w tym sezonie zabraknąć.

Kopiuj link do schowka