W hołdzie dla doktora

21/02/2013
Jerry Buss

Jerry Buss / fot. Flickr

Dr Jerry Buss pozostawił po sobie spuściznę, która jest prezentem dla historii NBA i sportu w ogóle. Prowadził zespół Jeziorowców z nastawieniem na wygrywanie. Nie przeszkadzały mu nawet coraz to bardziej ograniczające go przepisy, był panem swojego losu, jednym z najszczęśliwszych ludzi, jacy stąpali po planecie ziemia. Każdy fan Los Angeles Lakers chciałby go pożegnać odpowiednimi słowami, każdy chciałby go zobaczyć na jego miejscu w Staples Center ten ostatni raz. To była dla organizacji, miasta i całego koszykarskiego światka wyjątkowa noc. Nieodżałowany Dr Jerry Buss zwycięstwo swoich Lakers przeciwko Boston Celtics, oglądał już z innego miejsca, bez wątpienia jednak jego uśmiech był równie szeroki, co zazwyczaj.

To zwycięstwo było dla Jeziorowców wyjątkowo ważne, nie tylko przez konieczność złożenia hołdu wielkiemu właścicielowi. Zespół potrzebuje wygranych w prestiżowych meczach, bowiem z każdym kolejnym tygodniem będzie mu coraz trudniej walczyć o fazę rozgrywek posezonowych. Przed nimi naprawdę ciężka droga, ale jeżeli będą odnosić zwycięstwa w taki sposób, w jaki zrobili to z Cs, to bez wątpienia mają spore szanse, aby wynagrodzić fanom całą pierwszą połowę rozgrywek 2012/2013.

Sponsor serwisu

Potrzeba jednak mimo wszystko przytoczyć tę niewiarygodną statystykę Kobego Bryanta, która w tym przypadku nie odnosi się do wielkości lidera Lakers. W ostatnich 15 meczach Black Mamba z 34 rzutów za trzy punkty trafił zaledwie jeden? Z czego to wynika? Nie ma potrzeby szukania na siłę wyjaśnień, najwyraźniej nawet starzejący się Kobe Bryant może paść ofiarą problemów z utrzymaniem wysokiej dyspozycji w przekroju całego sezonu. Niemniej, gdy Dwight Howard rozgrywa takie mecze, jak ten przeciwko Cs nie ma potrzeby, aby KB24 biegał za trzech na parkiecie.

[reklama]

Center Los Angleles Lakers w pierwszej połowie tego starcia znów był najlepszym środkowym w NBA. Ostatecznie zakończył ten mecz mając na koncie 24 punkty, 12 zbiórek, asystę, przechwyt i blok, poza tym trafił 10/13 z gry. W późniejszym etapie spotkania trener Mike DAntoni nie potrzebował korzystać z niego tak często, dlatego środkowy zagrał „tylko” 30 minut. Naprawdę solidny mecz w wykonaniu Howarda. Stawiał świetne zasłony Stevemu Nashowi i był fundamentalną postacią w tworzeniu akcji Jeziorowców przy rozegraniu. Mniej narzekania, więcej grania.

Dla Steveego Nasha był to mecz, w którym przeskoczył na czwarte miejsce najlepiej asystujących zawodników w historii NBA, zostawiając za sobą Magica Johnsona. Jedynka Jeziorowców zanotowała w tym spotkaniu 14 punktów i 7 asyst na skuteczności 6/7 z gry. Wszyscy gracze gospodarzy wyglądali na wypoczniętych i gotowych do gry. Celtics prawdopodobnie nie spodziewali się tak dobrej gry po obu stronach parkietu rywala. Lakers mocno ograniczali w ofensywie Cs, którym nie przynosiło skutku nic, prócz indywidualnych akcji Paula Piercea i motywacji Courtneya Lee. Tej dwójce najbardziej zależało na wywiezieniu zwycięstwa ze Staples Center.

To było dopiero drugie starcie między tymi ekipami w sezonie 2012/2013, ale też ostatnie. Wcześniej lepsi okazali się Celtics, zatem Lakers udanie się zrewanżowali. Jeżeli Jeziorowcy w kolejnych spotkaniach utrzymają poziom koncentracji oraz będę tak samo zaangażowani w to, co chcą stworzyć na parkiecie, to mają spore szanse. Ich kolejnym rywalem będzie ekipa z Portland. Zmierzą się z Damianem Lillardem i LaMarcusem Aldridgem na własnym parkiecie.

Michał [email protected]

Kopiuj link do schowka