Top 10 niezastrzeżonych wolnych agentów wciąż do wzięcia

10/07/2017
Derrick Rose Rajon Rondo Knicks Bulls NBA fot. Frank Franklin II / AP Photo

Dziś dziesiąty dzień okienka transferowego w NBA i wielu wolnych agentów znalazło już sobie dom. Wciąż mamy jednak wartościowych graczy pozostających bez pracy.

W poszukiwaniach intrygujących opcji dla drużyn szukających wzmocnień wyeliminowałem zastrzeżonych wolnych agentów takich jak Nerlens Noel, Jonathon Simmons, Mason Plumlee czy Nikola Mirotić, bo specyfika ich statusu utrudnia im podpisanie kontraktu poza drużyną, w której grali do tej pory. Nie są więc tak naprawdę do wzięcia dla każdego.

Mimo tego, lista całkowicie wolnych agentów wcale nie jest pozbawiona ciekawych nazwisk.

Oto 10 najlepszych graczy, którzy wciąż szukają klubu:

1. Kentavious Caldwell-Pope

Miał dostać ofertę bliską maksymalnej, ale ostatecznie Stan Van Gundy stwierdził, że Avery’ego Bradleya i tak nie przebije, więc równie dobrze Pistons mogą zrzec się praw do niego. KCP stał się nagle niezastrzeżonym wolnym agentem i na pewno są drużyny, które żałują, że wcześniej już ulokowały swoje środki gdzie indziej. Kentavious ma zadatki na czołowego gracza typu 3-D i ma dopiero 24 lata. To jemu Knicks powinni zaoferować swoje 71 milionów dolarów, ale pospieszyli się o dzień z ofertą dla THJ. Mówi się, że wysoki, jednoroczny kontrakt oferują mu Lakers, ale na jego miejscu poczekałbym na ruch Brooklyn Nets. Nowojorczycy szukają swingmanów i już niedługo wrócą do ich kasy pieniądze zamrożone przez ofertę dla Otto Portera. Tam KCP powinien dostać i dobrą pensję, i dłuższy kontrakt.

2. Derrick Rose

Jeśli D-Rose zgodzi się wziąć niewielkie pieniądze i jednoroczny kontrakt, jest jedną z bardziej intrygujących opcji. Co prawda ryzyko kontuzji pozostaje duże i Derrickowi nie najlepiej idzie dostosowywanie się do zmian, jakie koszykówka NBA przeszła w ostatnich latach, ale to wciąż duży talent. Mało jest w NBA gości z tak wielkim drygiem do penetracji i to wciąż broń, która przyda się każdemu. Nasze brwi wędrowały w górę, gdy D-Rose pojawił się w plotkach jako rezerwowy plan Spurs, ale to pokazuje, że na stawianie na nim krzyżyka jest za wcześnie. Nie zdziwiłbym się, gdyby w grze o jego usługi byli Wolves, przez względ na Thibsa, wiemy też, że spotkał się z przedstawicielami Bucks i Clippers. Po wizycie w Milwaukee pojawiły się nawet teksty na temat tego, jak bardzo Rose’owi podobało się w Wisconsin. Gdy w Nowym Jorku rządził jeszcze Phil Jackson, mówiło się też o przedłużeniu kontraktu w Wielkim Jabłku, ale po zwolnieniu Jaxa Knicks dali sobie spokój, czego kulminacją było zrzeknięcie się praw Birda w ramach zbierania pieniędzy na kontrakt Hardawaya.

3. Rajon Rondo

Co prawda RR woli być przypalany papierosami niż rzucać do kosza, ale jako playmaker wciąż jeszcze potrafi wpływać pozytywnie na grę, czego dowodem był początek pierwszej rundy playoffs między Bulls i Celtics. Najlepsze lata ma za sobą, dlatego wciąż pozostaje bez kontraktu po serii wcześniejszych, jednoletnich umów, ale jest za dobry, żeby nie znaleźć sobie miejsca w NBA. Ciekawą opcją są dla niego Knicks, zainteresowanie zgłaszali też Lakers, ale to można powiedzieć co roku o prawie każdym wolnym agencie. Rondo jest na wielu radarach i kwestią czasu jest znalezienie przez niego nowego klubu, zwłaszcza, że wydaje się skłonny znów przystać na jednoroczną, mało ryzykowaną umowę.

4. Ersan Ilyasova

To przewrotne, ale częste transfery Ilyasovy nie świadczą o tym, że kluby go nie cenią. Wręcz przeciwnie – pozyskanie go zawsze uznawane jest za plus. Turek przyda się wszędzie ze swoją umiejętnością rozciągania gry, drygiem do zbiórek i elitarnym poziomem umiejętności wymuszania fauli ofensywnych. Nie jest graczem niezastąpionym, ale bardzo pożytecznym.

5. Pau Gasol

Wszyscy spodziewają się, że dostanie nowy kontrakt od Spurs w nagrodę za to, iż zrezygnował z opcji gracza i ostatniego roku poprzedniego kontraktu. Nie udało się niestety ściągnąć dzięki jego poświęceniu Chrisa Paula, ani Kyle’a Lowry’ego, ale Ostrogi to organizacja ze zbyt wielką klasą, żeby zostawić go na lodzie po tym, jak zrzekł się 16 milionów dolarów.

6. Tony Allen

Niedawno po raz szósty w ostatnich siedmiu latach został wybrany do składów NBA All-Defensive i pozostaje elitarnym defensorem. Memphis wyraźnie robi krok w tył, nie przedłużając umów z Z-Bo i Vince’em Carterem, niezbyt dużo sensu miałaby więc kontynuacja współpracy z Allenem. Możliwe, że Tony wzmocni na umowie minimalnej któregoś z contenderów (podobno zęby ostrzą sobie Cavs), ale nie zdziwiłbym się, gdyby miał też na stole oferty bardziej adekwatne finansowo do tego, co wciąż oferuje na boisku.

7. Dewayne Dedmon

Ubiegłoroczne odkrycie Gregga Popovicha na pewno nie może narzekać na brak zainteresowania jego usługami, ale jako gracz drugiego planu musi cierpliwie czekać, aż kluby się wyszumią. Szuka sporej podwyżki i być może to też utrudniło zabezpieczenie umowy w pierwszych dniach offseason, ale ostatecznie powinien znaleźć sobie jakąś przyjemną kompromisową opcję. Tacy twardzi podkoszowi obrońcy zawsze będą mieli co robić w tej lidze.

8. Shabazz Muhammad

W Minnesocie miał wolny start, a potem jego rozwój hamowany był przez obecność Zacha LaVine’a i Andrew Wigginsa. To jednak zawodnik potrafiący dostarczyć swojej drużynie punkty, choć nie w najbardziej pożądany przez dzisiejszy styl gry sposób. Gdyby dysponował godnym zaufania rzutem za trzy, to – po pierwsze – Wolves nie zrezygnowaliby z praw do niego, a – po drugie – już miałby ofertę z innego klubu.

9. Monta Ellis

Zawalił swoją przygodę z Pacers, której kulminacją było dość bezpardonowe zwolnienie, gdy tylko Pacers rozpoczęli przebudowę. Jeśli się pozbiera, wciąż może być jednak świetnym źródłem punktów z ławki i myślę, że znajdzie się drużyna, która zechce postawić swoje pieniądze na taki rozwój wypadków. Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, żeby wysyłać Montę do Chin, ale przed nim być może ostatnia szansa na relewantność.

10. JaVale McGee

JVMG był bardzo pozytywną historią w zeszłym sezonie. Był o krok od wyśmiania z ligi przez Shaqa i Internet, ale dostał szansę od Warriors i wykorzystał ją na tyle, na ile mógł. To wciąż nie jest Einstein koszykówki i nie w każdej boiskowej sytuacji warto posyłać go w bój, ale center z jego warunkami fizycznymi zawsze przyda się na ławce drużyny NBA. Tam złapie loba, tu zablokuje rzut, a w międzyczasie dość żwawo przebiegnie się od kosza do kosza. Warriors zatrzymali na nowych kontraktach większość ubiegłorocznego składu, ale o ofercie dla McGee cisza. JaVale spotkał się niedawno z Clippers oraz Kings, ale od tego czasu brak nowych plotek na jego temat.

Kopiuj link do schowka