Tony Parker: W Spurs byłbym asystentem trenera

12/09/2018
tony parker gregg popovich

Sztab trenerski Gregga Popovicha wydał już na łono NBA wielu świetnych trenerów. Czy jednak znalazłoby się tam miejsce dla aktywnego zawodnika?

Historii tego lata było wiele. Jedną z nich był rozpad San Antonio Spurs jakich znaliśmy do tej pory. Dramat ten rozegrał się w kilku aktach – jeden z nich można uznać najbardziej nieprzewidywalnym. Mowa oczywiście o odejściu Tony’ego Parkera do Charlotte Hornets. Dlaczego francuski rozgrywający podjął taką decyzję? Od razu wiadomo było, że nie chodzi raczej o pieniądze, bo jego nowa umowa nie jest wcale imponująca i Spurs z łatwością mogli mu zapłacić porównywalną pensję. Można było przypuszczać, że sytuacja w klubie zrobiła się nieprzyjemna ze względu na sprawę z Kawhi Leonardem. Sam Tony Parker tłumaczy jednak w rozmowie z francuskimi mediami, że chodziło o rolę w zespole:

„Spurs zaoferowali mi dokładnie taki sam kontrakt co Charlotte, ale chodziło bardziej o rolę [w zespole]. W ogóle nie chodziło o pieniądze. To ważne, żeby ludzie o tym wiedzieli, bo wiele osób jest w pewien sposób wściekłych na Spurs, myśląc, że organizacja nie przedstawiła mi odpowiedniej propozycji. Owszem, zaoferowali mi coś bardzo podobnego, jednak nie chciałem skończyć jako asystenta trenera. To była rola jaką mi de facto zaoferowali, podczas gdy ja chciałem grać.”

Trudno przypuszczać, by chodziło dosłownie o rolę asystenta trenera. Parkerowi chodzi pewnie raczej o to, że mając kontrakt zawodniczy więcej czasu niż na parkiecie spędzałby na ławce pomagając sztabowi trenerskiemu. Z jednej strony jest to duża nobilitacja i docenienie koszykarskiej inteligencji Parkera. Z drugiej jednak strony… No chciałby grać w koszykówkę.

Nie ma co się Parkerowi dziwić, w końcu przed nim ostatnie lata na parkietach NBA. Czy dwa, czy cztery – nie wiadomo. Na pewno jednak jest to już „ostatnia prosta” i chciałby ten czas wykorzystać. Mam jednak pewne wątpliwości co do całej tej sytuacji – trudno mi sobie wyobrazić, że w Spurs Tony Parker miałby znacznie mniejszą rolę niż w Hornets. W Charlotte pierwsze skrzypce gra Kemba Walker, nie ulega to dyskusji. Parker może liczyć jedynie na trochę minut z ławki. W Spurs także nie byłby pierwszym rozgrywającym, ale grałby za znacznie młodszym i niedoświadczonym Dejounte Murray’em. Nie da się ukryć, że Walker to element znacznie pewniejszy niż Murray, więc teoretycznie to ten drugi potrzebować będzie więcej wsparcia. Oczywiście, jest jeszcze Patty Mills, ale zarówno on jak i Parker mogą bez problemu grać obok Murray’a, który jest lepszym obrońcą i nadrabiałby ich fizyczne braki.

Czy rzeczywiście o rolę w zespole chodziło? Na sto procent się niczego nie dowiemy, ale doświadczenie podpowiada, że w rozmowach z prasą w swoim kraju europejscy gracze bardziej się otwierają. Może to więc prawda, że Gregg Popovch jasno dał Parkerowi do zrozumienia, że bardzo oczekuje jego pomocy na ławce. Skoro jednak Parker chce jeszcze pograć, to nie wykluczone, że kiedy skończy mu się już paliwo w baku, to wróci do San Antonio i podejmie wyzwanie jak asystent – tym razem już tylko i wyłącznie asystent.

Kopiuj link do schowka