Tony Parker dziękuje San Antonio Spurs

06/08/2018
Tony Parker

Tony Parker tego lata opuścił San Antonio Spurs po 17 sezonach spędzonych w tym zespole. Rozgrywający postanowił podsumować ten okres i podziękować organizacji w specjalnym liście.

Parker swoją historię przedstawił w liście za pośrednictwem portalu The Players Tribune. Tam opisuje swoje odczucia zaczynając od niełatwych, żeby nie powiedzieć fatalnych początków:

Sponsor serwisu

„Wyobraźcie sobie, że macie tą niezwykle ważną rozmowę o pracę. Całe życie o tym marzyliście, a w dodatku zainteresowała się wami jedna z najlepszych firm na świecie. Tylko, że kiedy przychodzi do samej rozmowy, wszystko idzie nie tak. Nie jesteście sobą, każde zadanie wykonujecie za wolno, wyglądacie jak amatorzy,a po jakichś 10 minutach główny szef mówi, że widział już wszystko i dziękuje.”

„Tak wyglądał mój pierwszy trening dla San Antonio Spurs.”

Młodego Francuza uratował jednak wyłącznie Gregg Popovich:

„Opowiadam tą historię na początku, ponieważ wiele osób postrzega Gregga, jako bardzo surowego gościa. To zabawne, bo mógłbym w życiu nie zagrać w NBA, gdyby Pop nie dał mi drugiej szansy na zrobienie pierwszego wrażenia.”

 Tony tłumaczył również jak on postrzega słynną już poniekąd kulturę organizacyjną Spurs:

„Przyszedłem do zespołu, który zdobył tytuł i walczył o kolejne, więc nie miałem tak dużego marginesu błędu jak debiutanci w słabych drużynach. Jednak mimo skupienia na wygrywaniu, mój rozwój nigdy nie był lekceważony. Weterani od razu wzięli mnie pod skrzydła i nie było w tym żadnej protekcjonalności, tylko praktyczne, przydatne wskazówki. David Robinson – legenda ligi, zawsze miał czas dla mnie.”

„Chcieli wygrywać, ale równie ważną misją dla nich było zostawienie drużyny w lepszym stanie niż ją zastali.”

Oczywiście, najważniejszym elementem całej organizacji przez te wszystkie lata był Tim Duncan. Jego nieocenioną rolę wielokrotnie podkreślał Gregg Popovich, a teraz także Parker:

„Tim jest nie tylko jednym z najlepszych zawodników w historii, ale także doskonałym kolegą z drużyny. Ludzie zawsze się głowili, jak to jest, że u nas w zespole wszyscy są tacy posłuszni i dobrze zgrani. To nie była magia. Mieliśmy świetny sztab, genialnego trenera, ale główna zasługa należy do Timmy’ego.”

„To była nasza tajna broń. Tyle mówi się o poświęceniu dla drużyny. Tim Duncan, MVP ligi i Finałów, członek All-NBA, przychodził na trening i pozwalał się traktować jakby walczył o miejsce w drużynie. To było niesamowite. Najlepszy zawodnik w lidze zostawia swoje ego za drzwiami i tak trenuje dla dobra zespołu? Nowi goście przychodzili, patrzyli na niego i po jakimś czasie zachowywali się podobnie.”

„Nie wiem czy był najlepszym zawodnikiem w historii, ale z pewnością był najłatwiejszym do trenowania graczem ever.”

Oczywiście, obok Duncana, praktycznie równie istotny był sam Popovich:

„Ciężko wytłumaczyć, dlaczego jest tak wyjątkowym liderem. Oczywiście, doskonale rozumie grę, jest inteligentny, znakomicie motywuje. Ale myślę, że to co go wyróżnia, to jego zasady – sposób w jaki je jednoznacznie wykładał i jak bezwzględnie się ich trzymał przez te wszystkie lata.” 

„Czasem to działa na twoją korzyść, czasem nie. Na przykład kiedy dostałem szansę na drugi trening dla Spurs. Pop widział we mnie dobrego zawodnika i nie chciał się pogodzić z tym, że raz zawiodłem. Podobnie, kiedy później dał mi znacznie większą swobodę w ataku i prowadzeniu ofensywy, dzięki czemu zostałem MVP Finałów w 2007 roku.”

„Z drugiej strony, niektóre jego pomysły ci się nie spodobają. Jak w 2003 roku, gdy wychodziłem w pierwszym składzie cały sezon, ale w playoffs nagle Speedy Claxton i Steve Kerr zaczęli grać zamiast mnie w zaciętych końcówkach. Podobnie tego samego roku w lecie, gdy się okazało, że Spurs prowadzą poważne rozmowy nt Jasona Kidda.”

„Wszystkie te działania jednak sprawiały, że byłem lepszym zawodnikiem i lepszym człowiekiem. I to właśnie cały Pop. Niezależnie co się wydarzy, czy da cię do pierwszej piątki, czy posadzi na ławce, wiesz, że rozmawiasz z tym samym gościem, któremu ciągle kieruje się jedną zasadą: Wszystko co się dzieje na jego warcie, dzieje się tylko w jednym celu: dla dobra Spurs.”

Z czasem, Parker sam przesiąkł podobnym myśleniem. Do tego stopnia, że to on zasugerował, aby przenieść go na ławkę, po to, aby rozwijać mógł się Dejounte Murray.

„Dziękuję organizacji i miastu za tą niezwykłą szansę. Nie ma szans wyrazić wszystkiego w tak krótkim liście. I nie chcę próbować podsumować, kim się stałem przez ostatnie 17 lat i jak się zmieniłem, ale mogę powiedzieć jedno: Musze podziękować za to wszystko Spurs i miastu San Antonio.”

Kopiuj link do schowka